platforma blogowa portalu głos koszaliński

Z archiwum koszalińskiego rocka cz. 4. Błysk

“Z archiwum koszalińskiego rocka cz. 4” to płyta – kompilacja utworów nie istniejących już zespołów rockowych i metalowych z Koszalina. Płyta będzie miała swoją premierę 22 września 2018 roku podczas 17. Płytowej Giełdy GraMuzyka w klubie Jazzburgercafe w Koszalinie. Album będzie dodawany jako gratis do zakupów zrobionych podczas giełdy. Na składance znajdziecie m.in. utwór zespołu Błysk.

 

Błysk

Nastoletni założyciele zespołu „Błysk” w połowie lat 70 – tych mieli jedną prawdziwą fascynację – był nią zespół Tadeusza Nalepy „Breakout”. Najpierw było dwóch Jacków Czernicki (później Wrak) i Czubak ( później m.in. Coda, Ten Dollars i 100gram), potem dołączył do nich Kuba Grabski (m.in. Mr Z’oob i 100gram) i z konieczności zaczęli spotykać się w swoich domach.

 

Któregoś razu okazało się, że możliwe są próby w klubie KSM „Nasz Dom”, gdzie początkowo popadli w euforię, bo były tam dostępne instrumenty i nagłośnienie ale szybko okazało się, że oprócz rocka i bluesa będą musieli grać utwory nazwijmy to rozrywkowe, takich artystów jak Irena Jarocka czy laureaci festiwalu piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu. Upadł także ambitny pomysł nazwania się angielskim słowem „Flash” – instruktor klubowy orzekł, że polskie zespoły powinny nosić polskie nazwy.

 

Czwartym członkiem zespołu został Waldek Miszczor (Mr Z’oob), który zdecydowanie najlepiej radził sobie na perkusji. Kiedy składu dopełnił uczeń koszalińskiego „Muzyka” Marek Kowalczyk, świetny pianista, w repertuarze pojawiły się utwory tego ostatniego, które oprócz chwytliwych melodii, charakteryzowały się głównie ogromną ilością akordów, i to nie takich zwykłych a-dur c-moll, ale całkiem nowych dla pozostałych – nonowych czy septymowych.

 

Po kilku miesiącach odkryli niewiarygodnego bębniarza, którego podsłuchiwali jak grał w swoim pokoju przy ulicy Piłsudskiego na zestawie, który miał siedem albo osiem bębnów. Marek Kaleta z łatwością grał przejścia w stylu Phila Collinsa z czasów wczesnego Genesis. Byli bardzo szczęśliwi, że zgodził się z nimi grać. Błysk miał już na koncie kilkanaście dobrze przyjętych koncertów, kiedy okazało się , że możliwe jest zarejestrowanie kilku piosenek w Radiu Koszalin. I tu kolejny zachwyt, bo oprócz nagrań, mogli użyć wzmacniaczy i gitar Fendera, które były na stanie radia.

Niezbyt długą, ale do dziś dobrze wspominaną „karierę” Błysku zakończyła obowiązkowa służba ojczyźnie Marka Kalety, czyli dwuletnia zasadnicza służba wojskowa. Zanim przyodział mundur, zagrał z zespołem koncert w auli koszalińskiej „Budowlanki” wówczas przy ulicy Jedności, który stał się legendą. Po raz pierwszy w Koszalinie pojawiło koncertowe oświetlenie, dymy, które spowijały co chwila grających, moc nagłośnienia wyniosła ok 300 wat! No i przede wszystkim widownia!

 

Sala pękała w szwach, a spóźnialscy wchodzili do budynku z wypiekami na twarzy przez okna toalety na parterze. Koncert trwał ponad godzinę i pozyskał całą masę nowych fanów. Potem drugi Marek rozpoczął studia w Słupsku, gdzie powołał do życia zespół Wrak, a pozostali członkowie „Błysku” jeszcze kilka razy spotykali się na scenie, nierzadko w tym samym zespole.

 

autor: Kuba Grabski

***

Komentowanie wpisu jest wyłączone.