platforma blogowa portalu głos koszaliński

Z archiwum koszalińskiego rocka cz. 2. Niekret

“Z archiwum koszalińskiego rocka cz.2” to płyta – kompilacja utworów nie istniejących już zespołów rockowych i metalowych z Koszalina. Płyta będzie miała swoją premierę 7 października 2017 roku podczas koszalińskiej imprezy 14. Płytowa Giełda GraMuzyka w klubie Jazzburgercafe. Album będzie dodawany jako gratis do zakupów zrobionych podczas giełdy. Na płycie znajdzie się utwór zespołu Niekret.

 

 

Wbrew pozorom, to nie ja założyłem zespół Niekret, ale Buli, bo… chciał sobie pograć na perkusji. Dodatkowo grając na perkusji chciał zrobić coś na kształt koszalińskiego Evanescence, bo na oku miał młodziutką wokalistkę o dźwięcznej ksywce Sarenka.

(Nie)stety, pomysł grania Evanescence szybko upadł, bo ja nie umiałem wymyślać takich riffów, a dodatkowo Sarenka dość szybko zrezygnowała ze śpiewania w naszym zespole. Pojawił się za to Roman Lange, którego przyciągnąłem do zespołu. Podobnie jak Bartka Zaja (pod koniec działalności zastępował go Top Cut), który swoimi skreczami i cutami wypełnił pustkę wynikającą z tego, że riff to ja jeszcze umiem wymyślić, ale zagrać solówkę to już niekoniecznie. W tym składzie – partie basu nagrał Buli – stworzyliśmy stworzyliśmy materiał na pierwszą płytę „Przecież to ja [dobrze mnie znasz]”, która miała premierę równo z naszym pierwszym koncertem w październiku 2004 roku w klubie BWA. Graliśmy go już z basista Dominikiem Hałką (to był pomysł Bulego, choć basistów przez salę prób przewinęło się kilku: Krzysztof Tryksza, Maciej Trembowiecki, Arek Wójcik).

 

Tak, to była jedna z zalet grania z Bulim w zespole: nieskrępowany dostęp do studia nagrań. Drugą był nieskrępowany dostęp do sali prób, co do dziś w Koszalinie bywa największym problemem dla wielu zespołów chcących grać. Obie „zalety” zalety znajdowały się w budynku przy ul. Szczecińskiej. W tym samym składzie nagraliśmy drugą płytę „Miękka piekielnia” (gościnnie pojawił się na niej Voom). Tytuł wziął się od przejęzyczenia Bulego, który chciał ponarzekać, że gra na perkusji to „męka piekielna”.

 

Tu warto też przytoczyć genezę powstania samej nazwy zespołu. Wymyślił ją kilkuletni wtedy Lolek, który lubił oglądać książeczki ze zwierzątkami i je nazywać: „krowa”, „niedźwiedź”, „lisek”, „nietoperz”. I wskazując na – powiedzmy – wiewiórkę powiedział „kret”. Na to rodzice: „To nie kret, synku”. No i synek od tamtej pory na wiewiórkę mówił „niekret”. Kiedy usłyszałem tę historię wiedziałem, jak będzie się nazywał nasz zespół, który trochę pokoncertował w Koszalinie, okolicach i w kraju (zapuściliśmy się m.in. do Gniezna, Szczecina, Wrocławia, Gorzowa Wielkopolskiego, Wejherowa, Piaseczna pod Warszawą), przygotował materiał na trzecią płytę i nawet ją częściowo nagrał. Niespodziewanie jednak Niekret się rozpadł po odejściu ze składu Haueczki, choć były jeszcze próby wspólnego grania z Henrykiem Rogozińskim na basie.

 

autor: Mariusz Rodziewicz

***

Wydanie płyty „Z archiwum koszalińskiego rocka cz .2” wspierają:

 

Komentowanie wpisu jest wyłączone.