platforma blogowa portalu głos koszaliński

Trzy łyki muzyki #29. Mentor / Topielica / Meshuggah

Trzy razy gitarowo: Mentor z płytą  “Guts, Graves and Blasphemy”, Topielica i ich “Uroczysko” oraz Meshuggah z najnowszym albumem “The Violent Sleep Of Reason”.

3lm29

 

mentorŁyk 1. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żebym zasiadł do opisania płyty po pierwszym odsłuchu. A już na pewno pierwszy raz czuję, że muszę się podzielić wrażeniami dotyczącymi słuchanej właśnie muzyki (pierwszego odsłuchu rzecz jasna). Ale czuję, że muszę to zrobić, bo Mentor i ich krążek “Guts, Graves and Blasphemy” kopnął mnie w czerep już otwierającym, miażdżącym gitarowym riffem.

 

A później jest już tylko lepiej. Mentor serwuje bowiem uwielbianą przeze mnie mieszankę (black)metalu i rock and rolla. Jasne, że nie oni są pierwsi, bo wcześniej zrobił to Carcass na “Swansong”, a od dłuższego czasu w swoim stylu robi to choćby Kvelertak. Słychać zresztą u Mentorów pewne wpływy tego drugiego, ale i jest w tym coś z nowojorskiego hard core’a Pro-Paina i Biohazardu (szczególnie w pierwszej części płyty). Jest i coś z przebojowego stonera, czy sludge’a w stylu Down w “Night Of The Satanic Werewolves”.

 

Moc, po prostu moc. I piszę to zanim w uszach wybrzmią mi ostatnie dźwięki tego niewiele ponad 30-minutowego materiału. Najważniejsze, że płyta już jest na mojej półce. Ale że kupiłem ją w ciemno??? Ok, nie do końca. Wrzuciłem ją w koszyk po usłyszeniu tego pierwszego otwierającego album riffu. Aha, byłbym zapomniał… To nasz, polski band.

Mentor na Arachnophobia Records > Mentor “Guts, Graves and Blasphemy” – Arachnophobia

YouTube Preview Image

 

topielicaŁyk 2. Topielica, czyli nowe wcielenie Cezara z Christ Agony może zaskoczyć dotychczasowych fanów jego twórczości (choć tych, którzy pamiętają jego “Klucz” z płyty “Darkside” nie aż tak mocno). Dlaczego? Przez całe “Uroczysko” brzmienie gitary nawet nie ociera się o zapiaszczony przester, co nie oznacza, że to lekka płyta. Mroku jej nie brakuje, ale jest to – że tak się wyrażę – mrok rozmarzony. 


Singlowy “Zachód słońca” z udziałem żeńskiego charakterystycznego wokalu Agnieszki Góreckiej sugerował, że to będzie typowy gotyk-rockowy krążek i choć na albumie jest jeszcze jeden numer w tym klimacie (“Martwe drzewa”), to sam skłaniałbym się do alternatywnego, progresywnego rocka. Bo znajdziemy tu przepiękną, spokojną instrumentalną “Tęsknotę”, tajemnicze, wyszeptane “Uroczysko” w nieco toolowatym klimacie, czy (chyba najlepszy na płycie) “Sen” z genialną dramaturgią, świetnie zaśpiewanym przez Cezara z zapadającym w pięć refrenem. Albo “Północny wiatr” – majstersztyk.


To, co przykuwa uwagę to pozorna prostota materiału. Nieduża liczba motywów w każdym z numerów nadająca im pewien transowy klimat, oszczędność dźwięków, wysmakowane aranże na gitarę, bas, perkusję i wokal, pociągnięte sferyczną elektroniką, dźwiękami wiatru i burzy. A jesienno-zimową aurę idealne.

 

>>> Topielica na ViaNocturna > Topielica “Uroczysko” – ViaNocturna

YouTube Preview Image

meshuggahŁyk 3. Rytm, r yt m, ryt m – tym techmetalowa Meshuggah miażdży mi głowę od zawsze, ale czasem w tym miażdżeniu bywała nużąca. Tak było przy płycie “Kollos”, kiedy to często przywiązanie do jednego riffu granego w kółko na dłuższą metę było zwyczajnie męczące.

 
Przy “The Violent Sleep Of Reason” nie ma mowy o zanudzaniu słuchacza. Tu jedna niespodzianka goni niespodziankę. Nie zdążę się nacieszyć jednym riffem, a zza zakrętu wyłania się kolejny. Równie zaskakujący jak poprzednik, połamany, o niepoliczalnym tempie. Każdy zagrany niezwykle równo, jak by Fredrik Thorendal i ekipa nie byli ludźmi, a maszynami.

 
I nie mogę wyjść z podziwu skąd w ich głowach ciągle tyle świeżych pomysłów, tyle rytmicznych rozwiązań. I choć dziś na scenie nie brakuje grających djentowe połamańce, to mistrz jest jeden, a dokładnie grupa. Grupa szaleńców ze Szwecji.

Meshuggah na Mystic Production > Meshuggah “The Violent Sleep Of Reason” – Mystic Production

YouTube Preview Image

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@poslkapress.pl

2 komentarze do “Trzy łyki muzyki #29. Mentor / Topielica / Meshuggah”

  1. Firmitas napisał(a):

    “Guts, Graves and Blasphemy” – świetna płyta. Pełna dzikiej energii i porządnych, mocnych riffów. 🙂

  2. gramuzyka napisał(a):

    O tak!

Zostaw komentarz