platforma blogowa portalu głos koszaliński

Trzy łyki muzyki #19: 4P Solo / Vienio / Leh

Potrójnie hip-hopowo. „Życie po życiu” od 4P Solo z Koszalina, Vienio i „HORE” oraz Leh – „Podwórka pytają kiedy płyta?”.

3LM19

4psoloŁyk 1. W 2002 roku premierę miał nielegal „Życie”. 14 lat później 4P Solo wydał „Życie po życiu” – znowu niezależnie. Wtedy był młody i gniewny. Dziś jest… dojrzały, ale gniew pozostał, który czuć w niemal każdym z 16 nowych numerów.

 

Przemka denerwują banki (delikatnie rzecz ujmując), co można usłyszeć w numerze „Komornik”, donosiciele dostają swoje w „Kto pod kim dołki kopie”, o „prawdziwych” kolegach rymuje w „Nim kur zapieje” i „Świnia świni”. Przypomina też o starych, ulicznych zasadach: lojalności, honorze. No i ciągle robi swoje (a w 2007 roku swoje robił wspólnie z Onilem) rymując. Czyli w dużej części tematyka typowa dla ulicznego rapu. Ale jest tu i 4P (nieco politykujący) patriota, i człowiek potrafiący dostrzec ludzką krzywdę. Co dziwić nie powinno, bo do kilkunastu lat organizuje charytatywny koncert pomagając biednym dzieciakom.

 

A skoro rap uliczny to i język jest mocny, dosadny. 4P co prawda rzuca mięsem na lewo i prawo, ale – po pierwsze – to nie główna treść albumu i – po drugie – robi to stylowo, bo flow ma konkretny, idealnie trzyma się bitu. I rym nie kwadratowy, w którym nawiąże do biblii (krzyż i Golgota pojawia się nie raz), do przysłowia, do wątku z historii. A przy tym wyrobił interesującą manierę wymawiania niektórych słów anglojęzycznych, bądź stosowania niezgodnych z gramatyką końcówek. Kiedy słyszę, jak 4P mówi „facebuki” (zamiast „fejsbuki”), wader (zamiast „wejder”), „bandyty”, „komorniki” i „bankowce” to bardzo mi to pasuje do całości. W takim rapie nie o gramatykę i czystość języka przecież chodzi, a o przekaz.

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=M0KYutYub8Q[/youtube]

horeŁyk 2. HORE, czyli Historie, Opowiadania, Retrospekcje, Emocje – nowy album Vienia jest chory pod każdym względem. Koncepcyjnym, tekstowym, muzycznym. To zupełnie nowa odsłona rapera współtworzącego kultowy skład Molesta, a dla mnie pierwszy jego album, który znalazł się na mojej półce.

 

Muzycznie to w większości pojechana, zeschizowana elektronika autorstwa Qby Janickiego. Nisko brzmiąca, minimalistyczna. Idealnie pasująca do chropowatego głosu Vienia i opowiadanych przez niego historii. Może za dużo w nich kwadratowych rymów częstochowskich, ale sam dobór słów do opisania stanów i emocji – świetny.

 

A choroba w różnych formach wyziera z każdego numeru. Od myśli w głowie chorego psychicznie („Hore myśli”), wypranego z uczuć współczesnego człowieka („Niepełnosprawny emocjonalnie”), przez będącego u władzy polityka („Manifest normalsów”), po pracownika korporacji („Zbiorowa terapia”) i uspokajającego wyrzuty sumienia („Piorę swoje brudy”). Nie wiem, może już przesadzam, ale najwyraźniej zostałem skutecznie zarażony tym krążkiem i wyłącznie „chore myśli chodzą mi po głowie, TAM TARA DAMDAM DAM DAM DAM”.

 

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=VBMJArHrL-s[/youtube]

LehŁyk 3. „K…wa, ile można o sobie nawijać? Kto chce tego słuchać?” – pyta Leh w numerze „Kurtka”. Sam też to pytanie zadaję, kiedy trafiam na MC, który potrafi mówić tylko o sobie.

 

Dlaczego więc kupiłem jego album „Podwórka pytają kiedy płyta”? Przecież Leh jest dokładnie takim raperem. Potrafi jedynie poopowiadać o melanżach, piciu browarów, paleniu zioła, sięgnąć trochę do przeszłości, powspominać czasy szkolne, albo porapować o robieniu hip-hopu. Taka typowa typóweczka, jeśli chodzi o album hip-hopowy, a ja jednak od polskiego rapu wymagam czegoś więcej.

 

Ale… Leh posiada coś, co deklasuje wielu tego typu rap-tekściarzy, co mnie do niego przekonało. Zawodowe flow, niesamowite wyczucie bitu (a bity też na tym krążku są nie byle jakie) i lekkość w snuciu tych swoich rozważań.

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=Pihk5IGBR8Y[/youtube]

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@polskapress.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.