platforma blogowa portalu głos koszaliński

Neile: Album Powidok 94 nie jest sukcesem, ale jestem z niego bardzo zadowolony [wywiad]

 Łukasz Dudek, raper z Koszalina znany jako Neile w 2015 roku wydał album „Powidok 94”. Został zgłoszony przez Głos Koszaliński do kulturalnej nagrody prezydenta Koszalina.

 

Neile

Neile

Kiedy rozmawialiśmy przy okazji albumu „#Kicktape” zdradziłeś, że pracujesz nad kolejną płytą, ale nie byłeś pewny, że wyjdzie w 2015 roku. A jednak udało się…

Tak na prawdę cały czas pracuję nad jakąś płytą/muzyką. Możliwe, że wtedy miałem już jakąś koncepcję tego albumu. Zazwyczaj wygląda to tak, że po prostu działam, a na co, kiedy i gdzie to później pójdzie jest sprawą mniej istotną. Byłem wtedy związany z wytwórnią, która przesuwała cały czas moją premierę i chyba stąd ta niepewność. Niepewność zniknęła, kiedy wziąłem sprawy w swoje ręce.

 

Miałeś już kontakty z niezależnymi wytwórniami hip-hopowymi MaxFloRec i Koka Beats, a jednak zdecydowałeś, że album „Powidok 94” wydasz własnym sumptem. Dlaczego? Co musiałeś sam załatwić?

Musiałem załatwić wszystko to, co i tak sam bym musiał załatwić wydając płytę przez wytwórnię. Składają się na to rzeczy typowo organizacyjne. Na tym etapie praktycznie nic nie jest zależne od Ciebie i trzeba polegać na innych. Dlatego też starałem się dobierać odpowiednich ludzi współtworzących ze mną ten projekt. Już przy doborze bitów kierowałem się nie tylko brzmieniem danego producenta, ale również tym, że dostanę to czego potrzebuję na czas.

 

Kolejna rzecz niezależna ode mnie to studio/mix/master. Kiedy miałem już wszystkie ślady od beatmakerów, trzeba było to wszystko zmiksować. Proces ten z kolei trochę się przeciągnął, bo chłopaki z Creazzy Records, mieli gorący okres i doskonale o tym wiedziałem, ale zależało mi na spójności płyty i współpracy właśnie z nimi. Okładkę zrobiłem sam, bo jestem z wykształcenia grafikiem i wysłałem całość do tłoczni. W międzyczasie powstał jeden prosty klip przy współpracy z Urban Rec nakręcony przez Marcina Golika. Szczerze, to nie myślałem wtedy, że mógłbym to wydać w jakiejś wytwórni. Naturalnie dla mnie wyszło, że wypuściłem ten materiał sam.

 

No i chyba okazało się to nie najgorszym wyborem, skoro o własnych siłach sprzedałeś 1000 egzemplarzy albumu. To cieszy?

Cieszyć, raczej mnie nie cieszy. Bardziej motywuje do tego, żeby następnym razem sprzedać 10 tysięcy albo więcej. Wiesz, pracowałem nad płytą rok. Podjąłem wcześniej decyzję, że chcę, żeby ta pasja mogła mi również zapewnić niezależność finansową. Gdyby podzielić zarobki z płyty na poszczególne miesiące, to nie wychodzi wcale tak kolorowo. Akceptuję to oczywiście na tym etapie, ale na pewno następnym razem zrobię kilka rzeczy inaczej. Przede wszystkim bardziej skupię się na promocji – a jeśli nie ja to ktoś zrobi to w porozumieniu ze mną. Każda płyta pracuje na sukces następnej, więc jakieś podwaliny mam.

 

Wysyłka płyt była mordęgą, ale plusem było to, że sam mogłem się skontaktować ze swoimi fanami. Nie mówiłem o tym wcześniej, ale zadzwoniłem do losowo wybranej części z nich z informacją, że płyty zostały wysłane. Chwilę pogadaliśmy, a fanów to ucieszyło. Na pewno będę to praktykował również w przyszłości.
Był też koncert z okazji wydania krążka, chwalony przez fanów. Zaprosiłeś na niego kilka znanych postaci ze sceny hip-hopowej.

Zgadza się, Akurat był dobry okres na to, a Quebo miał wolny termin więc zadziałało. Reszta zaproszomych gości niestety nie dotarła z przyczyn niezależnych, ale jeszcze na pewno wpadną do Koszalina w niedalekiej przyszłości. Koncerty miejscowych wyjadaczy też zrobiły dobrą robotę.

 

Czy w związku z sukcesem „Powidoku 94” odczuwasz większe zainteresowanie Twoją muzyką? Padają propozycje koncertów, może wytwórnie zaczęły pukać do drzwi Neilego?

Nie będę Cię okłamywał, ale nie uważam, żeby ten album był sukcesem. Być może, gdybym zrobił do niego więcej klipów odbiłby się większym echem, ale jest jak jest. Nie wydałem go też w dobrym czasie.

 

Na pewno jestem z niego bardzo zadowolony i jest czymś, czym mogę się pochwalić i puścić znajomym czy nawet rodzinie, ale poza warstwą muzyczną to nie jest jeszcze sukces. To specyficzny album pełen metafor i smaczków. Jest raczej kierowany do bardziej wymagającego słuchacza. Ktoś kto nie wymaga od muzyki zbyt wiele, nie znajdzie w nim raczej nic dla siebie. Moja muzyka jest ciężka w pozyskiwaniu nowych słuchaczy, ale jak już ktoś zagłębia się w nią dostaje to czego nie dostanie nigdzie indziej.
Sukcesem może być właśnie to, że wpadło mi kilka ciekawych propozycji z muzycznego świata. Kilka featów, koncertów czy właśnie propozycji wydawniczych. Ogólnie jakiegoś większego zainteresowania nie odczuwam dzięki płycie, ale z tym co mam mogę już coś tam zdziałać. Dużo się dzieje, ale dzięki bieżącej pracy. Kuli śniegowej po „Powidoku 94” raczej nie było. Mam też ten plus, że jestem członkiem SB Maffiji.
W minionym roku pojawiłeś się również gościnnie na albumach kilku znanych raperów, których płyty można kupić w sklepach muzycznych. Jak trafiłeś na te krążki?

Dograłem zwrotkę i wysłałem. Standardowa procedura. Oczywiście wcześniej dostałem zaproszenie. Najczęściej jest tak, że znam się z kimś z kim robię kawałek. Często jest też tak, że wiem, że prędzej czy później ją poznam, choć głównym motywem zawsze pozostaje to czy podoba mi się muzyka, którą robi dana osoba.

Pozdrawiam Słuchaczy i Czytelników.

* * *

To kolejna z rozmów ze zgłoszonymi przez Głos Koszaliński osobami do Nagrody Prezydenta w Dziedzinie Kultury. Następne już wkrótce, a oto pełna lista zgłoszonych >>> Prezydent Koszalina nagrodzi ludzi kultury. Oto zgłoszenia Głosu Koszalińskiego

* * *

 

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@polskapress.pl

 

 

Komentowanie wpisu jest wyłączone.