platforma blogowa portalu głos koszaliński

Muzyka. Słucham, więc poszukuję

Słucham dużo, bardzo dużo trafiając co jakiś czas na bardzo dobrą muzykę. Robię to od wielu lat i wiem, że sama do mnie nie przyjdzie, więc szukam jej. Jak? 

cd

Pamiętam, jak w latach 90-tych szukaliśmy nowej muzyki do słuchania. Rzecz nie była łatwa, bo coś takiego jak Internet nie istniało, ale od czego człowiek ma wyobraźnię i spostrzegawcze oko. Kiedy więc już z kolegami poznaliśmy na przykład Panterę, to przy oglądaniu na MTV (wtedy jeszcze w tej stacji grana była muzyka) teledysku do „I’m Broken” zauważyliśmy, że Phil ma bluzę z napisem CROWBAR.

Muzyczne powiązania

Potem okazało się, że to też zespół metalowy zaprzyjaźniony z Panterą, a nawet gitarzysta Crowbara i wokalista Pantery grają w grupie Down, w której gra niejaki Pepper Keenan z zespołu Corrosion Of Conformity. No i do słuchania mieliśmy nie jedną Panterę, ale cztery zespoły do młócenia w kaseciakach.

 

O nowych kapelach dowiadywaliśmy się z kreskówki „Beavis And Butthead”, gdzie chłopaki potrafili powiedzieć, co metalu jest „cool”, a co „sucks” i  z teledysków, które pojawiały się w „Headbanger’s Ball” na MTV, albo w programie „Metalla” na kanale Viva. Nie bez znaczenia w poszukiwaniach muzycznych były też nadawane w telewizji publicznej „Czad Kommando” i „Clipol”.

 

Były też  wkładki kaset (a potem płyt), które czytaliśmy od deski do deski ze szczególnym naciskiem na „Thanksy”, bo tam oczywiście pojawiały się nazwy kolejnych zespołów, które warto wyszukać w kasetowym (płytowym) sklepie muzycznym. I tak właśnie zarażaliśmy siebie nawzajem muzyką, naszywając sobie na kurtkach, koszulach i spodniach własnoręcznie zrobione na płótnie naszywki z logosami wynalezionych kapel, co też było ciekawym polem do odkrywania następnych muzycznych ciekawostek („A co tu masz naszytego? Warto posłuchać? Pożycz kasetę.”).

 Czasy się zmieniły, poszukiwania trwają

Wracam myślami do tych czasów i widzę, że w kwestii poszukiwania muzyki niewiele się u mnie zmieniło, bo cały czas szperam i wyszukuję. Tylko zmieniły się metody tego szperania, tworzenia takich muzycznych powiązań i wynajdywania kolejnych dźwięków. Służy mi do tego przede wszystkim Internet. Nieoceniony jest chociażby Facebook, gdzie oprócz nic nie znaczących głupot, fotek i dyskusji (pseudo)politycznych znajduję na tablicach swoich muzycznych znajomych linki do nie znanych mi jeszcze kapel. Szczególnie pomocni są ci, którzy wyjechali zagranicę. To chyba jedyny plus wynikający z tego, że są TAM, a nie TU. Mają inny horyzont muzyczny, z którego korzystam.

 Facebookowe grupy wsparcia

Na Facebooku należę też do kilku grup, gdzie ludzie wymieniają się płytami, sprzedają i kupują oraz do grupy o wdzięcznej nazwie Metal Collectors Polska założonej przez Groova z krakowskiej kapeli Drown My Day. Tę część Facebooka zamieszkują kolekcjonerskie świry zdecydowanie większe ode mnie. Jej członkowie regularnie informują, co i za ile ostatnio kupili. Wrzucają informacje o trwających promocjach w różnych undergroundowych wytwórniach. To dzięki tym świrom poznałem m.in. wytwórnię Selfmadegod z wydawaną przez nich grindcore’ową Antigamą oraz death metalowymi Deivos i Calm Hatchery na czele. No, ok słupskich Calmów znałem już wcześniej, ale  ich album kupiłem właśnie w sklepie internetowym wytwórni. To dzięki postom kolegów odkryłem Ragnarok, które zamieniło się w Via Nocturna, a która wydała m.in. płyty takich świetnych kapel, jak zakupione przeze mnie ostatnio Naumachia i Incarnal.

 

Ale okazuje się, że metalowcy zrzeszeni w tej grupie słuchają też innych klimatów i czasami od nich można się dowiedzieć również np. o ciekawych wypustach spod znaku hip-hop. Ale jeśli chodzi o ten klimat to najbardziej odpowiada mi wytwórnia Asfalt Records, której niemal wszystkie wydawane płyty, bądź te dostępne w ich sklepie Asfalt Shop, mogę kupować w ciemno. Poszukując rapsów zaglądam też na inną grupę – KupujciePolskiRap prowadzoną przez ziomka z małej niezależnej wytwórni Vibe2Nes. Tam pojawiają się przede wszystkim oferty kupna/sprzedaży płyt i właśnie dzięki nim można czasem trafić na coś nowego (i taniego) do posłuchania. A tak przy okazji – polecam wypusty sygnowane przez Vibe2Nes. Mają bardzo ciekawe undergroundowe wydawnictwa.

 Mainstream też ma coś do zaproponowania

W swoich muzycznych poszukiwaniach nie opieram się więc tylko na mainstreamie, ale poznaję nowe, niezależne wytwórnie, których przynajmniej część albumów nigdy nie trafia do oficjalnej sprzedaży sieciówek, a dostępne są wysyłkowo. Tu też stosuję starą metodę. Czytam wkładkę płyty, która mnie zainteresowała, szukam informacji o wydawcy, o producencie i w ten sposób znajduję kolejne gałązki, na których wiszą muzyczne owoce czekające na to, by je odkryć.

Musze jednak dodać, że mainstream nie wydaje tylko tę muzykę, którą można usłyszeć w  radiu w godzinach szczytu, ale też mnóstwo innych rzeczy, które nie są znane ogółowi, a jednocześnie są bardzo wartościowe. Przykład? Choćby wydane przez Sony Hiatus Kaiyote, albo Nervy sygnowane przez Warner Music. Tyle, że taką muzykę często nie promują tak, jak tę bardziej popularną, więc i tak często samemu do niej trzeba dotrzeć. Przez Internet właśnie, albo przez… radio.

 Radio też

Tak, w radiu też można trafić na ciekawą muzykę, odkryć coś nowego. Tyle, że to odbiornik trzeba włączyć, kiedy kończą się te wszystkie dzienne programy, w których muzyka jest tylko przerywnikiem między kolejnymi informacjami i reklamami, która ma spowodować to, że po usłyszeniu pierwszych dźwięków większość potencjalnych słuchaczy nie przełączy na inną częstotliwość. Radio dla świadomych słuchaczy rozpoczyna się późnym popołudniem, trwa przez cały wieczór i kończy się nocą. Wtedy trwają tzw. audycje autorskie, w których prowadzący ją dziennikarz muzyczny ma realny wpływ na to, co prezentuje na antenie i sam przez czas między jedną a drugą audycją (co trwa zazwyczaj cały tydzień) selekcjonuje muzykę, którą chciałby zarazić swoich słuchaczy. W ten sposób również zdarzyło mi się poznać ciekawą muzykę. Nie tylko słuchając takich programów, ale też tworząc przez około cztery lata taką audycję autorską w Radiu Koszalin.

 Czasem warto wyjść

I to ciągle nie koniec sposobów na szukanie muzyki. Bo warto też od czasu do czasu wstać od komputera, telewizora, czy radia i wyjść. Na niedzielną giełdę na przykład, gdzie na pchlim targu za 2-5 złotych kupię nieznaną mi kapelę, która otworzy mi nową muzyczną szufladkę. Albo iść na koncert i czerpać radość z odbioru muzyki na żywo. Na takim koncercie też można trafić na coś wartościowego i wrócić z niego z kolejną płytą do kolekcji, co oczywiście również mi się zdarzało. Polecam!

 

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@polskapress.pl

 

Komentowanie wpisu jest wyłączone.