platforma blogowa portalu głos koszaliński

Fani Mroka w drodze do domu

Co najbardziej lubisz w momencie kiedy jesteś w drodze do domu? – to pytanie, które padło w konkursie związanym z nowym albumem Mroka „W drodze do domu”. Poniżej zamieszczam odpowiedzi, które przysłali fani koszalińskiego rapera. 

Mroku - W drodze do domu

Mroku – W drodze do domu

 

* * *

Najbardziej w powrotach do domu lubię to, że przeważnie wracam do niego sam, swoim samochodem z przyzwoitym nagłośnieniem. Mogę sobie wtedy pozwolić na głośne słuchanie muzyki, którą lubię. Ostatnio najczęściej wracam wieczorami, więc muzyka musi być adekwatna do pory roku oraz mojego nastroju i tworzyć odpowiedni klimat. Sądząc po odsłuchu na Youtube odnoszę wrażenie, że nowa płyta Mroka jest w stanie taki klimat wytworzyć, skłonić do refleksji. Czasami bywa tak, że po wsłuchaniu się w płytę i wsiąknięciu w nią, droga do domu wydaje się krótsza niż zazwyczaj, ponieważ czas leci wtedy szybciej. Prawdopodobnie tak będzie również z tą płytą, o czym chciałbym się przekonać.

* * *

„W drodze do domu” najbardziej lubię obserwować jak widok za oknem oraz ludzie zgrywają się z muzyką której słucham.
* * *

Zanim powiem co najbardziej lubię muszę wyjaśnić skąd najczęściej wracam. Pewnie nie będzie to dla Ciebie zaskoczeniem jak powiem, że z pracy. Powrót zajmuję mi czasem do godziny, zależy od tego jak spore korki mam. Jestem wtedy sam w aucie zmęczony po 10 godzinach w robocie. Ta godzina jest dla mnie godziną relaksu. A co może bardziej relaksować od dobrego albumu? NIC i dlatego właśnie najbardziej lubię słuchać muzyki w drodze do domu. Jest z tym związany cały ceremoniał. Album jest wybierany dzień wcześniej i to nie jeden a kilka różnych, bo zwyczajnie nie wiem jeszcze jak chcę aby mnie ta muzyka nastrajała- moja mówi, że jestem dziwakiem pod tym kątem. Ja i dobry album to jest to. Nie przeszkadzają mi wtedy korki na autostradach, ani roboty drogowe. Nie przeszkadza mi nic co mi nie zakłóca słuchania. Dodam jeszcze, że to jest jedyna godzina kiedy mogę posłuchać sobie cokolwiek w ciszy i spokoju. No jeszcze jest rano, ale wtedy mam tylko pół godziny i to na półprzytomnego, a to nie to samo(w zasadzie to czasem lepiej, ale to temat na kiedy indziej). Wiem, że to nie jest wyszukana odpowiedź, ale zapewniam Cię, że najbardziej szczera. Jest jeszcze jedna rzecz, którą lubię w drodze, a w zasadzie to już na mecie do domu. Moja druga „praca”. Jedyna, która mnie cieszy jak na razie. To bycie tatą dla takiej jednej małej dziewczynki. Entuzjastycznie na siebie reagujemy jak otwieram drzwi i jak tak sobie pomyślę, to nawet bardziej to lubię od tej godziny spędzonej z doborową muzyką w drodze do domu.
* * *

W drodze do domu najbardziej lubię właśnie tę myśl, że jest to droga do domu.Dom to uosobienie spokoju, oaza, która jest ukojeniem trudów dnia, bo jak wiadomo wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej i nie ma miejsca jak dom. Wszystko wokół może upaść i rozpaść się, ale ta myśl i wiara, że dom jest ostatnim bastionem podnosi człowieka na duchu.Drogę do domu człowiek przebywa zawsze z większą chęcią, motywacją i z uśmiechem na twarzy niż drogę z domu – do pracy, szkoły czy lekarza. Droga do domu się nie dłuży, nie męczy i dodaje skrzydeł. Droga do domu choćby prowadziła przez ciemny las, piaszczystą pustynię, najtrudniejsze szlaki jest i zawsze pozostanie drogą do domu i ta myśl dodaje sił.
* * *

Jak jestem sam w domu lubię włączyć swoją ulubioną muzę, i jej słuchać tak głośno jak tylkomam ochotę, Dzieciakom nie przeszkadza caego tata słucha, żona też nie ględzi… Można metaforycznie powiedzieć, że mam „ciszę” często to się nie zdarza ale jeśli już to jest tylko mój czas.

* * *

Jedna z odpowiedzi została nagrodzona albumem „W drodze do domu”. Ale uwaga! Już wkrótce kolejny, świąteczny konkurs, w którym do wygrania będzie m.in. ten krążek. Zapraszam do śledzenia bloga GraMuzyka.

 

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.