platforma blogowa portalu głos koszaliński

Recenzja: Power Of Trinity „Legorock”. Przebój za przebojem

Legorock” zespołu Power Of Trinity to album z jedenastoma prostymi rockowymi piosenkami, z których każda to potencjalny radiowy przebój.

Power Of Trinity - Legorock

Power Of Trinity – Legorock

Nie oceniaj książki (a w tym przypadku płyty) po okładce – ta stara jak świat maksyma sprawdza się w przypadku najnowszej płyty Power Of Trinity idealnie. Żółto-różowa, z uproszczonym do maksimum rysunkiem głowy ludzika LEGO raczej nie zachęciłaby mnie do zapoznania się z zawartością krążka „Legorock”. I nawet informacja o tym, że autorem okładki jest ceniony grafik Kuba „Hakobo” Stępień, jeden z 50 najlepszych w Europie, nie przekonała mnie do spojrzenia na nią przychylniejszym okiem.

 

Na szczęście marka Power Of Trinity jest mi świetnie znana już z poprzednich dokonań i wiedziałem, czego się po nich spodziewać. A przynajmniej tak mi się wydawało. Bo to, co usłyszałem wbiło mnie w fotel. Bynajmniej nie z powodu gatunkowego ciężaru materiału, bo POT cały czas stawia na proste, melodyjne rockowe piosenki. Nawet pop rockowe. Powaliła mnie natomiast przebojowość „Legorocka”.

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=LEVd5XUT71A[/youtube]

Nieczęsto bowiem trafiam na album, który od pierwszego do ostatniego dźwięku jest po prostu rewelacyjny. Nie ma tu tzw. płytowych wypełniaczy, a każdy – dosłownie każdy – numer to potencjalny singiel, radiowy hit. Określenie to miewa pejoratywne znaczenie, ale zapewniam, że tu używam go w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Bo przy całej przebojowości materiału nie mamy tu do czynienia z jej z dożynkową, czy festynową przaśną odmianą, a świetną, prostą (ale nie prostacką) melodią. Przy czym oczywiście nie miałbym nic przeciwko temu, by np. na Dniach Koszalina POT zagrał, skoro w tym roku mieliśmy możliwość zobaczenia przy tej okazji Moniki Brodki i jej zespołu.

 

Ale wracając do „Legorocka”, muzycy na tej płycie serwują całą masę ciekawych riffów gitarowych i zmuszających do bujania głową perkusyjnych rytmów. Zaczynając od skocznie rockowego „Inferno”, na elektronicznym melancholijnym „Heart Matter” kończąc. A pomiędzy nimi cała gama nastrojów i klimatów: indie rockowe „Faza REM” i „Suma ran” z genialnym refrenem, pozytywnie rockowy „Poniedziałek” i „Show Me How You Rock”, gwizdane „Oko”, czy spokojniejszy utwór „Gorzki ja”.

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=XWgrcrI_dB8[/youtube]

Muzycy zaryzykowali nawet sięgając w „Dalej” po klubowe brzmienia i wyszli z tego obronną ręką. I choć – jak już wspomniałem – każdy utwór z tej płyty mógłby promować „Legorocka” w radiu, to sam postawiłbym na zagrany w The Police’owym klimacie „Wszystko co lubię”. Nie tylko ze względu na świetny puls sekcji rytmicznej i gitarowe granie „na raz”, ale i ze względu na tekst. Bo Kuba Koźba potrafi w swoich wersach w sposób niebanalny oddać to, co czuje szalejący za kobietą mężczyzna, a do tego świetnie zaśpiewać swoim charakterystycznym lekko nosowym, nieco reagge’ującym wokalem (taki głos to skarb).

 

I znowu użyłem słowa, które może budzić różne skojarzenia. Wiele zespołów bowiem twierdzi, że ich tekściarz oddaje rzeczywistość w sposób „niebanalny”. Na twierdzeniu jednak się kończy. W przypadku Kuby Koźby jest tak w rzeczywistości. Posłuchajcie, jak pisze o potrzebie do zaglądania do kieliszka w „Inferno”, czy niemożności wyrwania się z marazmu w „Poniedziałku”, albo wo skłóconych ludziach w „Sumie ran”. I aż szkoda, że zdecydował się na napisanie na „Legorock” trzech tekstów w języku angielskim.

 

[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=Avrkr2Tg1cI[/youtube]

 

PS. No i już na zakończenie. Ta żółto-różowa okładka przy rozłożeniu całego digipacka już tak nie straszy „damskim” połączeniem kolorów.

 

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.