platforma blogowa portalu głos koszaliński

Eugeniusz Kowalski i Flue na Good Vibe Festival. Pierwszy dzień za nami [wideo, zdjęcia]

Eugeniusz Kowalski i Flue – dwa zespoły, dwa kompletnie różne oblicza muzyki. Oba świetne. Za nami pierwszy dzień, a w zasadzie wieczór z Good Vibe Festival 2014.

Good Vibe Festival 2014 / fot. Mariusz Rodziewicz

Good Vibe Festival 2014 / fot. Mariusz Rodziewicz

 

W piątek wieczór w koszalińskim Domku Kata pojawiło się około 90-100 fanów muzyki. Frekwencja podobna, jak rok temu, kiedy to Good Vibe Festival zaczynał swoją działalność. Biorąc pod uwagę fakt, że w tym roku bilety na imprezę są niemal cztery razy droższe (teraz 19 złotych, w zeszłym roku 5 złotych) to już można mówić o sukcesie. Kolejnym są zaproszone na imprezę zespoły.

Jako pierwszy na scenie zaprezentował się młody poznański zespół Eugeniusz Kowalski. Nazwa kapeli może sugerować, że muzycy podchodzą do muzyki na luzie, z dużym poczuciem humoru, tymczasem zaprezentowane przez nich kompozycje w zdecydowanej większości w klimacie molowym. I tu muszę przyznać, że nie od początku te powolne, grane na długich ciągnących się frazach, pełne powietrza i oleistości utwory przypadły mi do gustu.

Zdjęcia >>> Eugeniusz Kowalski na Good Vibe Festival 2014 [wideo, zdjęcia]

Na pierwsze ucho nie była to muzyka przystępna i przez pierwsze trzy kompozycje musiałem się „uczyć” słuchać Eugeniusza Kowalskiego. A może to muzycy otwierający koszaliński GVF początkowo czuli się tym faktem przytłoczeni, nieco stremowani? Trudno mi znaleźć odpowiedź na to pytanie, ważne jednak jest to, nie jak koncert się zaczyna, a jak się go kontynuuje i kończy.

Eugeniusz Kowalski / fot. Mariusz Rodziewicz

Eugeniusz Kowalski / fot. Mariusz Rodziewicz

Nie ulega wątpliwości, że wszyscy bez wyjątku członkowie zespołu Eugeniusz Kowalski to świetni muzycy, którzy potrafią sprawnie grać na swoich instrumentach. To, co wyprawiał basista Paweł Stachowiak, czy gitarzysta Fryderyk Szulgit naprawdę robiło wrażenie, a trzeba tu dodać, że najczęściej nie grali szybko, a jak wiadomo to na szybkościówkach najłatwiej zrobić wrażenie na słuchaczu. Nie można też oczywiście zapomnieć o perkusiście Andrzeju Koniecznym, który od czasu do czasu się po elektroniczne pady, no i zasiadającym za klawiszem wokaliście Michale Sobierajskim.

Ci czterej młodzi panowie zaserwowali elegancką, wysmakowaną, a czasami może zbyt mocno zmanierowaną, awangardową mieszankę amerykańskiego soulu i r&b. Większości bardzo spokojnego, nastrojowego, ale nie tylko, bo z czasem muzycy zaczęli prezentować bardziej energiczne utwory. Zagrali m.in. cover „Black” Pearl Jamu w zaskakującej aranżacji i niemal dyskotekowy utwór polskojęzyczny (jeden z niewielu w repertuarze Eugeniusza Kowalskiego), który porwał publiczność do bardziej energicznej reakcji na płynące ze sceny dźwięki.

Natomiast całą masę pozytywnej energii przekazał publiczności drugi tego wieczoru zespół – Flue. Ten kwartet, który do Koszalina przyjechał aż z Krakowa to istny wulkan energii. Pozbawiony wokalisty zespół składający się z rewelacyjnej sekcji bas-perkusja, klawiszowca i DJ-a przeniósł publiczność z krainy melancholii do świata radości.

Zdjęcia >>> Flue na Good Vibe Festival 2014 [wideo, zdjęcia]

Gdybym miał nazwać dźwięki, które gra Flue musiałbym sięgnąć do kilku jeśli nie kilkunastu szufladek z muzycznymi gatunkami. DJ Plash obsługujący oprócz gramofonu także sampler nadaje muzyce hip-hopowy sznyt, choć oprócz analogowych brzmień sięga także od czasu do czasu po elektronikę. Podobnie jest z  klawiszowcem, który dodaje od siebie coś z jazzu. Basista z kolei wyraźnie funkuje, a pomaga mu w tym perkusista.

Flue / fot. Mariusz Rodziewicz

Flue / fot. Mariusz Rodziewicz

Ci dwaj ostatni muzycy wyraźnie wysuwają się na front zespołu. Basista nawet dosłownie, bo to on stał na środku sceny, najbliżej publiczności, która zachęcona przez niego podeszła kilka kroków bliżej kapeli. To przełamanie niewidzialnej bariery na linii słuchasz-zespół spowodowało, że Flue uderzył ze zdwojoną siłą. W pewnym momencie w Domku Kata zapachniało nawet metalową siarką. Nie żartuję. W gęstych, mocnych uderzeniach perkusji wyraźnie usłyszałem sepulturowy klimat. A kiedy pojawił się jeszcze złamany rytm, poczułem coś z klimatu djentu (choć równie dobrze można powiedzieć, że djent czerpie nieparzystości i połamane rytmy z jazzu).

Oczywiście nie wszystkie kompozycje Flue tryskały energią i powalały liczbą uderzeń na minutę. Było i coś spokojniejszego, klimatycznego na złapanie oddechu. A wszystko podane w najwyższej jakości.

Co ciekawe, w przeciwieństwie do Eugeniusza Kowalskiego, Flue nie prowadził rozbudowanej konferansjerki. Porozumiewał się raczej dźwiękami. Z niewielkimi wyjątkami, m.in. podczas krótkiego przedstawienia zespołu, którego dokonał DJ Plash wyczołgując się wcześniej zza stołu z gramofonem i samplerem. – Dzisiejszy nasz koncert dedykuję Maceo Wyro, który zmarł wczoraj – powiedział.

To był zdecydowanie udany muzyczny wieczór. A w sobotę część druga Good Vibe Festival. W Domku Kata zagrają Modulators i Rasmentalism.

Modulators to trzech DJ-ów: Ben, Krótki i Eprom. Brali udział chyba we wszystkich poważnych imprezach i konkursach dla speców od DJ-ingu i skreczowania na szczeblu krajowym, europejskim i światowym, i – co najważniejsze – z wielu z nich wracali jako zwycięzcy. Panowie pod wodzą DJ-a Eproma wspólnie nagrali album „Insert Coin” (wydany przez niezależną wytwórnię Asfalt Records) będący swego rodzaju hołdem złożonym charakterystycznemu analogowemu brzmieniu lat 90. DJ Eprom znany jest właśnie z zamiłowania nie tylko do samego brzmienia, ale i sprzętu do tworzenia tej muzyki i wcielając się w postać górnika Sztigara Bonko na- grał album „Yo Sznupia”, na którym oddał charakter produkcji amerykańskiej grupy Cypress Hill.

Drugim wykonawcą na Good Vibe Festival będzie Rasmentalism. Duet, który tworzą raper Ras i producent Ment to – można powiedzieć – hiphopowe odkrycie 2013 roku. Ich album „Za młodzi na Heroda”, który nakładem Asfalt Records ukazał się pod koniec zeszłego roku z miejsca trafił na listy wielu branżowych podsumowań jako jeden z najciekawszych polskich krążków rapowych. Sam duet został okrzyknięty przez wielu dziennikarzy Debiutem Roku. – Nie spodziewaliśmy się takiego szumu wokół nas, ale byliśmy gotowi. Robimy muzykę po to, żeby ludzie jej słuchali. Bardzo się cieszymy, że nasze życie wygląda tak jak wygląda teraz – stwierdza Rasmentalism.

Początek drugiego i zarazem ostatniego dnia Good Vibe Festival o godz. 20. Bilet na sobotni koncert w Domku Kata kosztuje 19 złotych.

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.