platforma blogowa portalu głos koszaliński

Sirius [Thy Disease]: Jak CNN jesteśmy tylko przekaźnikiem [wywiad]

Rozmowa z Sebastianem „Siriusem” Syroczyńskim, wokalistą zespołu Thy Disease. Zespół wydał właśnie album „Costumes Of Technocracy” i wyruszył w trasę koncertową. Przyjadą także do Koszalina, zagrają w klubie Inferno.

Thy Disease

Thy Disease

Na początek trochę posłodzę. „Costumes Of Technocracy” zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. To świetny krążek. A Wy jesteście zadowoleni ze swojego nowego dziecka?

Tak, jak najbardziej jesteśmy z niego zadowoleni. Bardzo długo nad nim pracowaliśmy. To chyba najbardziej przemyślana i najdłużej nagrywana płyta w dyskografii Thy Disease. Tym bardziej cieszą mnie takie opinie, a nie jesteś pierwszą osobą, która ma tak pozytywne odczucia. To także pierwsza płyta nagrana ze mną w roli wokalisty, więc sprawia mi to dużą radość.

 

Tę dokładność, dopracowanie materiału wyraźnie słychać. Wydaje się, że tu nie ma przypadkowych riffów, wszystko w kompozycjach z siebie wynika, każda zmiana sprawia wrażenie przemyślanej. To wspólne, zespołowe dzieło, czy w Thy Disease jest jeden kompozytor?

Głównym kompozytorem i wizjonerem jest Yanuary, aczkolwiek każdy z członków zespołu miał coś do powiedzenia i miał wkład w ten materiał. W tamtym czasie sporo koncertowaliśmy podczas pracy nad płytą i mieliśmy jeden zamysł, żeby ten materiał dobrze grało się na koncertach. Może to właśnie, dlatego tej płyty tak dobrze się słucha.

Na początku mieliśmy nawet taki pomysł, aby cały materiał z „Costumes Of Technocracy” grać na koncertach. Odeszliśmy jednak od niego, będziemy wykonywać także utwory ze starszych albumów zespołu.

 

Z tego, co się orientuję to w czasie nagrywania „Costumes Of Technocracy” doszło do poważnych zmian personalnych w zespole. Ze starego składu został tylko Yanuary.

Tak, tyle tylko, że te zmiany nie nastąpiły stricte podczas sesji nagraniowej. Zachodziły w zespole w dłuższym czasie. Tak naprawdę po sesji nagraniowej zmieniliśmy tylko basistę. Teraz fani na żywo zobaczą cztery osoby. Zespół tworzy Yanuary – na gitarze od dziesięciu lat, na basie Andrzej „Adrew” Hejmej, na perkusji Irek „Ireq” Gawlik i ja – wokalista. W składzie są jeszcze dwie osoby, które nie grają koncertu tylko uczestniczą w komponowaniu muzyki oraz w nagraniach. Są to Vx The Mind Ripper, który odpowiada za cała elektronikę i nasz przyjaciel z Białorusi uznany gitarzysta Artyom Serdyuk.

 

Zmiany duże, ale w samej muzyce nie słychać dużych różnic, choćby w porównaniu z poprzednią płytą. To ciągle mocny metal, industrial. Mi mocno kojarzy się z „Demanufcture” Fear Factory z lat 90-tych. Jesteście fanami tej kapeli?

Tak, zdecydowanie jesteśmy pod dużym wpływem Fear Factory. Ale nie zamykamy się tylko w tego typu stylistyce. Czerpiemy inspiracje ze wszystkich gatunków a muzykę dzielimy tylko na dobrą i złą.

 

Nie tylko muzycznie jest pewna ciągłość, ale i tekstowo. Krążycie wokół naszej technicznej, industrialnej rzeczywistości. To Was najbardziej kręci, boli, bulwersuje, że o tym właśnie mówicie?

Od płyty „Rat Age” staramy się trzymać jakiejś koncepcji. Właśnie tą płyta oraz „Anshur-Za” zaczęliśmy opowieść o syndykacie usytuowaną w przyszłości natomiast na „Costumes…” skupiliśmy się na teraźniejszości. Co chcemy przekazać? Jesteśmy jak telewizja informacyjna CNN tylko przekaźnikiem. Każdy może to odebrać na swój sposób nasze teksty i interpretować według swoich doświadczeń. Wydaje mi się jednak, że każdy myślący człowiek widzi, co się dzieje wokół niego a my tylko o tym subtelnie przypominamy.

 

Jak można rozumieć współczesne niewolnictwo? Żyjemy przecież w wolnym kraju, w zjednoczonej Europie…

Tak naprawdę niewolnictwo istnieje od początku ludzkości. Ale skupmy się na teraźniejszości, jesteśmy hipnotyzowani reklamami, uzależnieni od społeczeństwa. Jesteśmy wolni, ale tak naprawdę nie możemy robić wszystkiego, co byśmy chcieli. Nie mamy bezpośredniego wpływu na to, co się dzieje w wielkiej polityce i gospodarce. Nikogo z elit rządzących nie obchodzi szary obywatel a wiemy tyle ile uważają za stosowne. Mamy pewne ograniczenia, musimy płacić podatki większość z nas wbrew swojej woli pracuje dla korporacji itd. Wydaje mi się, że naprawdę wolnymi ludźmi są plemiona w Amazonii, czy Afryce tam gdzie jeszcze nie dotarła cywilizacja. Oni żyją tam na własny rachunek bez dokumentów, podatków, PIT-ów i innych tego typu rzeczy.

 

Na Waszym profilu facebookowym można przeczytać, że płyta Thy Disease „Rat Age” sprzedała się w pięciu tysiącach egzemplarzy, co zespół uznał za sukces. To nie jest, co prawda oszałamiająca liczba, ale może właśnie przy tej okazji warto mówić, jak „dobrze” zarabiają w Polsce metalowcy.

Płyta sprzedała się w takim nakładzie, ponieważ wydawcą była wtedy wytwórnia Empire Records, a jak ogólnie wiadomo ta firma swego czasu wydawała pismo Thrash’em All. Dzięki temu nasza płyta mogła dotrzeć do tylu odbiorców w całej Polsce. Natomiast, jeśli chodzi o zarobki metalowców, to pozostawiłbym to bez komentarza.

 

A śledzisz polski rynek? Wiele kapel cieszy się, kiedy uda im się sprzedać 1000 sztuk swojej płyty. Może to też kwestia tego, że wszystko można mieć „już” w internecie, bez potrzeby chodzenia do sklepu.

Wydaje mi się, że obecnie zespoły nagrywają płyty przede wszystkim po to, żeby mieć pretekst do wyruszenia w trasę koncertową. Koncerty są źródłem, z którego możemy czerpać mniejsze, bądź większe pieniądze.

A płyty? Pewnie nawet ci, którzy je kupują nie słuchają ich na odtwarzaczu tylko w telefonie, czy empetrójce, bo tak jest wygodniej. Sam preferuje fizyczny nośnik lubię otworzyć płytę, obejrzeć dodaną do niej książeczkę i przeczytać teksty. To tak, jak z książką. Możesz ją ściągnąć z sieci w pliku PDF i czytać na ekranie komputera. To jednak nie to samo, co kupiona w księgarni papierowa książka pachnąca drukiem.

 

A co z cenami płyt? Sam kupiłem niedawno Wasze dwie płyty po 8 złotych każda. Kiedy widzę taką cenę, odsłuchuję dwa utwory i długo się nie zastanawiam, czy kupić, czy nie?

Faktycznie była taka promocja na nasze płyty. Na pewno cena ma duże znaczenie w sprzedaży płyt. Wydaje mi się, że cena w okolicach 30 złotych, bo tyle kosztuje „Costumes Of Technocracy”, nie jest specjalnie wygórowana. Tak naprawdę najchętniej to rozdawałbym płyty na koncertach wszystkim zainteresowanym, może kiedyś w przyszłości, kto wie?

 

Ale też cena płyty nie do końca od Was zależy.

To prawda. Samo wytłoczenie płyty i wydrukowanie okładki nie jest drogie, ale dochodzą do tego koszty dystrybutora, marża sklepowa oraz podatki. Może gdybyśmy sami wydali płytę to moglibyśmy ją sprzedawać taniej. Ale z drugiej strony bez wytwórni nie mielibyśmy takiej siły rażenia, nie trafiłaby ona do sklepów w całej Polsce.

 

To może porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym. Koncerty. Ruszycie się z Krakowa na drugi koniec Polski, na Pomorze?

Trasa odbędzie się w okresie marzec, kwiecień i maj 2014 roku. Na dzień dzisiejszy mamy potwierdzone 30 miast na terenie całej Polski. Wszystkie terminy można sprawdzać na naszym profilu facebookowym. Do każdego koncertu jest utworzona strona z wydarzeniem, na której pojawiają się aktualne wiadomości dotyczące konkretnego koncertu. Gorąco zapraszamy!!!!

Ceny biletów mamy wręcz symboliczne, jedyne 10 złotych, dzięki czemu więcej osób będzie mogło sobie pozwoli na nasz koncert.

A na Pomorzu pojawimy się i to nie raz. W kwietniu odwiedzimy Gdańsk natomiast w maju w Szczecin, Koszalin i Słupsk.

pytania zadawał: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

 

Komentowanie wpisu jest wyłączone.