platforma blogowa portalu głos koszaliński

Arek Wilman: Freestyle’owa Bitwa Koszalińska [wywiad]

Rozmowa z Arkiem Wilmanem, współorganizatorem Rap Ring Red Bull Battle, której finał odbędzie się już 28 stycznia 2o14 r. w koszalińskim klubie Kreślarnia. Gwiazdą będzie raper HuczuHucz.

 

Arek Wilman (z prawej)

Arek Wilman (z prawej)

Po długiej przerwie w Koszalinie znowu organizowane są bitwy freestyle’owe. Pierwsza była chyba podczas Juwenaliów w zeszłym roku?

 

– Pierwsza z tych większych. Zmagania na wolno odbywają się raz na jakiś czas zarówno w Plastelinie, jak i w Pubie Freak. My chcemy reaktywować świetną markę sprzed kilku lat. Po dobrze przyjętej imprezie juwenaliowej postanowiliśmy z Krzysztofem Głowackim, dyrektorem artystycznym Kreślarni kontynuować udany projekt. Wtorki w Kresce to od dłuższego czasu hip-hopowy dzień, więc długo się nie zastanawialiśmy. Jest Wielka Bitwa Warszawska, może być i Koszalińska. Na mniejszą skalę, ale damy radę.

 

Freestyle to po prostu umiejętność składania słów jak puzzli w rymy, czy sztuka?

– Nie każdy dobry raper będzie dobrym freestyle’owcem. Eldo do tej pory jest gnębiony przez internautów za nieudany popis na wolno sprzed kilku lat, a parę dni temu w internetowym programie Żywy Rap ośmieszył się Peja. Sztuka to duże słowo, freestyle nazwałbym widowiskową umiejętnością.

 

Wyższą formą freestyle’u jest bitwa na wersy. Jak taka bitwa wygląda?

– Mówiąc najprościej, trzeba udowodnić, że jest się lepszym raperem niż przeciwnik. Zawodnicy najpierw losują tematy – ich pierwsze wejścia na bit powinny nawiązywać do słów znajdujących się na wylosowanej kartce. Później każdy ma dwa razy po 40 sekund, aby pokazać swoją wyższość. Ostatnio zwycięzcę wybierała publika – we wtorek będzie to robiła trójka sędziowska.

 

Słuchając niektórych bitew mam wrażenie, że to nic innego, jak umiejętność zmieszania z błotem przeciwnika. To liczbą wulgaryzmów można pokonać przeciwnika?

– Wulgaryzm czasem wzmacnia przekaz – stąd jego obecność w rapie. Początkujący wolnostylowcy używają tych słów zbyt często. Zupełnie niepotrzebnie, efekt jest żaden. Chociaż nie, na twarzach kobiet pod sceną pojawia się wtedy uśmiech politowania, a przeciwnik ma ułatwione zadanie. Nie warto. Wracając do pytania. Jeśli bitwie przysłuchują się osłuchani z rapem jurorzy – nie jest to możliwe.

 

Słyszałem też fachowców i to na bitwie finałowej podczas ostatnich Juwenaliów, którzy jednak nie korzystali ze zbyt wielu „przecinków”, a przy tym potrafili zmiażdżyć przeciwnika, i to jego własnymi wersami.

– Widzisz, właśnie w tym rzecz. „Przecinki” pojawiają się w bitwach wtedy, gdy innych słów brakuje lub nie ma pomysłu na nawiązanie rymami do wylosowanego tematu albo wersów przeciwnika. Wystarczy na Youtube sprawdzić pojedynki takich raperów jak Czeski, Edzio, Muflon czy Puoć. Przekleństw mało, dużo emocji, follow-upów, czasem śmiechu. O taki freestyle nam chodzi.

 

Jak byś ocenił poziom freestylerów, którzy biorą udział w bitwie w Kreślarni?

– Jak na pierwszą edycję nie jest źle. Kilka osób mnie pozytywnie zaskoczyło – m.in. początkujący wolnostylowiec Rutas spod Koszalina. Na temat faworytów póki co nie będę się wypowiadał. Mam swój typ jeśli chodzi o zwycięzcę, ale… dopóki mikrofon w rękach – wszystko jest możliwe. Czuję, że wtorkowy finał będzie na wysokim poziomie.

 

pytania zadawał: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.