platforma blogowa portalu głos koszaliński

Koncert w Graalu: Oil Stains i Projekt Borsuk. Energia dwóch duetów [wideo]

Andrzejki w koszalińskim pubie Graal minęły pod znakiem muzycznych duetów. 30 listopada 2013 r. zagrały tu blues-noise’owy Oil Stains oraz rockowy Projekt Borsuk.

Oil Stains / fot. Mariusz Rodziewicz

Oil Stains / fot. Mariusz Rodziewicz

Maciek Sztyma jako współzałożyciel zespołu Derzuki dał się w ostatnim roku poznać koszalińskiej publiczności jako fan zespołu The Beatles (a z t-shirtu, który na koncert założył Maciek wynika, że jest także wielkim fanem The Rolling Stones). To właśnie przy tworzeniu beatlesowego projektu gitarzysta poznał Sebastiana Strycharczuka, muzyka zespołów Same Road i Road Side. Wspólnie stworzyli Oil Stains, w którym – jak sądzę – połączyli swoje fascynacje muzyką bluesową. To właśnie oni jako pierwsi tego wieczoru pojawili się na scenie pubu Graal.

Był to ich pierwszy występ w Koszalinie, a drugi w ogóle w ich krótkiego, bo około 10-miesięcznego czasu działalności.  Duet ten zrobił na mnie olbrzymie wrażenie i od razu zachęcam: jeśli band ponownie wystąpi w Koszalinie, bądź innym mieście (a zakładam, że wydarzy się to jeszcze nie raz) to musicie zobaczyć ich na żywo. To, co robią ci muzycy jest niesamowite!

Film >>> Koncert: Oil Stains w pubie Graal [wideo]

Przede wszystkim w dwójkę potrafią zagrać tak, aby ani przez moment nie dało się odczuć dźwiękowych braków. Wszystko za sprawą bardzo pomysłowo wymyślonych, najczęściej mało piosenkowych kompozycji opartych często na dwóch, maksymalnie trzech motywach. Niby prostych, ale tylko z pozoru. Dlaczego?

Wystarczy spojrzeć na sposób gry Maćka Sztymy. Podczas kilkudziesięciominutowego koncertu pokazał, jak powinien grać gitarzysta rytmiczny. Nie ograniczał się tylko do zagrania trzech, czterech akordów, ale budował wokół nich melodie. A jeśli wielu niemożliwym wydawało się zagranie rytmu i jednocześnie solówki, to gitarzysta Oil Stains pokazał, że jednak można. Jak? „Wystarczy” trzymać się rytmu, a w tzw. międzyczasie zagrać kilka wysokich tonów. To niewątpliwie gitarowa wirtuozeria, choć nie słyszalna na pierwszy rzut ucha, bo nie polegająca na szybkościowych solówkowych wyszywankach, a – jak już wspomniałem – na kunszcie gry rytmicznej i znajomości harmonii.

Nie tylko słuchanie tego, ale i oglądanie sprawiało olbrzymią przyjemność, choć chyba jeszcze większe wrażenie zrobił na mnie sposób wykorzystania techniki slide’u w utworach tego duetu. W utworach, które mają w sobie wiele ze starego, a nawet bardzo starego bluesa i rocka, ale podane z niesamowitą, noise’ową energią uzyskaną dzięki brzmieniu gitary i mocnych uderzeń perkusji.

Przecież siłę Oil Stains stanowi także Strychu, który również dał popis swoich umiejętności gry na bębnach.  Absolutnie fachowo nadawał rytm kompozycjom, a do tego dodawał wiele smaczków w postaci interesujących przejść i mocnych szybkich „przebieżek” w kulminacyjnych momentach utworów. No i jeszcze ten jego smolisty, mułowaty wokal zabrudzony dodatkowo przesterem. Rewelacja!

Po tak dobrym występie niewielka (niestety) publiczność domagała się od Oil Stains bisu, ale muzycy asertywnie zeszli ze sceny i już na nią nie wrócili.

Projekt Borsuk / fot. Mariusz Rodziewicz

Projekt Borsuk / fot. Mariusz Rodziewicz

Po kilku minutach przerwy na scenie zabrzmiał drugi zespół tego wieczoru – Projekt Borsuk. Było to możliwe dzięki temu, że – i był to chyba pierwszy przypadek w tym pubie – na scenie Graala zainstalowane były oba zespoły jednocześnie. Prawa strona należała do Oil Stains, a lewa właśnie do Projektu Borsuk. Zespół ten już raz gościł na scenie pubu. Zagrał bowiem spontanicznie trzy utwory na 12. urodzinach Graala, a wcześniej nagrał tu swój teledysk.  Zespół ten jest już zresztą znany z filmów zamieszczonych w Internecie: dwóch koncertów bez udziału publiczności, z których jeden został zarejestrowany na poddaszu pewnego budynku, a drugi – w lesie.

Film >>> Koncert: Projekt Borsuk w pubie Graal [wideo]

Ci, którzy znali te filmy wiedzieli, czego można się spodziewać po duecie Daniel „Buli” Burzyński / Andrzej „Pleksa” Pleskaczyński-Mąka (to z okazji imienin i 40. urodzin tego drugiego został zorganizowany koncert). Pierwszy z nich już świetnie znany koszalińskiej publiczności, bo istnieje na niej od wielu lat w różnych muzycznych wcieleniach zaczynając od Skundoom, przez The Roll’m’ops, Niekreta, Kalosz Laszlo, po Derzuki. Projekt Borsuk to kolejna jego twarz, w której wyraźnie słychać fascynacje amerykańskim duetem The White Stripes.

Kolejna, ale jakby ta sama. Charyzma Bulego i jego podejście do grania jest po prostu bardzo charakterystyczne i w  związku z tym, nawet jeśli muzyka w wykonaniu Borsuka to już nie heavy metal, shit rock, czy rock and roll, ale proste bardzo rockowe, na pograniczu z punkiem granie z mocnym przesterem – i tak czuć w nim pierwiastek tego muzyka. I jak zwykle przesiąknięte na wskroś tym, na czym Buli się wzoruje organizując swój kolejny projekt.  W jednych numerach może zbyt prosty, w innych nieco przekombinowany, ale we wszystkich bardzo energetyczny, zmuszający do tupania nóżką, bujania głową (także moją), a nawet tańca – przynajmniej w tej części koncertu, którą miałem okazję obejrzeć.

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

2 komentarze do “Koncert w Graalu: Oil Stains i Projekt Borsuk. Energia dwóch duetów [wideo]”

  1. entomologia motylkowska napisał(a):

    „Projekt Borsuk to kolejna jego twarz, w której wyraźnie słychać fascynacje amerykańskim duetem The White Stripes” raczej średniej jakości kopia Tenacious D: Jack’a Blacka i Kyle Gassa

  2. gramuzyka napisał(a):

    Buli jest fanem tego duetu, fakt. Ale pozostanę przy swoim, jeśli można. Pozdrawiam, Mariusz Rodziewicz