platforma blogowa portalu głos koszaliński

Recenzja: Fibe „F.I.B.E.”. Hip-hop dopracowany i wyluzowany

Fibe, raper z Koszalina w ostatnim czasie musiał ciężko pracować nad stylem. Efekt tej ciężkiej pracy to jego najnowszy krążek „F.I.B.E.” wypełniony dopracowanym rapem, a przy tym zaskakująco  wyluzowanym.

Fibe "F.I.B.E."

Fibe „F.I.B.E.”

 

Ostatnie nagrania Fibego wprawiają mnie wręcz w osłupienie. Każdy kolejny utwór od niektórych z albumu „Dobre rapy” zaczynając, poprzez „Jesteśmy inni”, po gościnny udział w numerze „Daj mi bit” na EP-ce Zolena „Ulica i kluby” pokazuje jak ten koszaliński raper się rozwija. Nawet jeśli „Dobre rapy” uznać za jedynie poprawne, tak to, co pokazał na „Daj mi bit” jest dowodem na to, że można zaliczyć kosmiczny progres w bardzo krótkim czasie. Jego zwrotka po prostu idealnie pasuje do bitu, a zabawa rytmem w drugiej jej części powala.

 

A gdyby wrócić utworów sprzed kilku lat, jak choćby do „Pasji” – wtedy jeszcze trochę przyciężko, niezgrabnie i dość patetycznie napisany – tak teraz Fibe w wersach prezentuje pełen luz, wyraźnie słyszalny także w dopracowanym flow.

 

Zresztą w utworach „Lećmy z tym” i „Wspomnienia” Fibe sięga do swoich hip-hopowych początków dokonując autorecenzji swoich dokonań. W pierwszym przypomina, że rap zaczął robić już w 1998 roku, a w drugim zdradza, że w szufladzie ma jeszcze kasetę z tego okresu. „Ta kaseta mimo słabych tekstów, bitów z basem, jest dla mnie łącznikiem z tamtym czasem” – stwierdza. Czyli sam ma świadomość tego, jak długą drogę przebył, by znaleźć się w tym punkcie.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=05W-3UthtqA[/youtube]

Samemu hip-hopowi Fibe poświęca na swojej płycie kilka utworów (wśród nich także „Po Za Rapem” i „Oto mój rap” z gościnnym udziałem świetnych Neilego i Vooma), ale nie jest to jedyny temat. Zwyczajowo powinienem tu stwierdzić, że „na szczęście”. Dość często temat ten zbyt intensywnie eksploatowany na rapowych płytach mnie męczy, ale tutaj zachowane zostały odpowiednie proporcje. W końcu każdy raper ma prawo przedstawić się słuchaczowi, a do tego Fibe robi to w bardzo wyluzowany, nienachalny sposób, jak to niektórzy MC’s mają w zwyczaju. W tych numerach nie zarejestrowałem też przesadnego egocentryzmu i wychwalania własnych możliwości i umiejętności, a raczej bijącą z nich skromność i zwykłe stwierdzenie, że „mógłbym robić to bez przerwy, przy pisaniu odchodzą mi wszystkie nerwy, wszystko spływa, czuję jak odpoczywam już”.

 

 

O czym jeszcze rymuje Fibe? Na tak wyluzowanej, pozytywnej płycie chyba nie mogło zabraknąć numerów imprezowych. Jednym z nich jest „Tańcz tak, aby przetrwać”, w którym Fibe opowiada historię pewnej balangi, którą niespecjalnie pamięta. Bardzo fajny pomysł  na numer, bardzo fajnie i z humorem opowiedziana historia, bardzo fajny pomysł na refren („grubo, grubo”). Alkohol leje się także w numerach „Miałem się upić” i „Temperatura”. W tym drugim dochodzi jeszcze wątek wakacyjny.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=iktjOi4lYQg[/youtube]

Ale, ale… Fibe jako mąż i prowadzący własny biznes potrafi się pokazać także jako odpowiedzialny człowiek. Tę wersję rapera można usłyszeć w utworze „Motywacja”, napisany i zarymowany trochę w konwencji Łony (którą wyłapałem także na początku wspomnianych wcześniej „Wspomnień”). A skoro tak mi się ten track kojarzy, to trudno mu zarzucić irytujące moralizatorstwo, a jeśli już to jest to nauka przez zabawę, bo w kawałku tym zawarta jest spora dawka pozytywnej energii. Szarą codzienność i natłok obowiązków opisuje również w numerach „Dorosłe życie” i „Ogarniamy się”,  w którym robi to opisując swój statystyczny (niejeden) dzień.

 

 

W numerze „HejteromFuck” dostaje się natomiast wszystkim anonimowym „mistrzom ciętej riposty” na internetowych forach. Nie tylko od Fibego, ale i B.A.D.-a.

 

Przy całym szacunku dla osiągniętych przez Fibego umiejętności o jakości tego krążka świadczą także bity. Za te odpowiada dwóch producentów TypowyMaro i Fortuna, którzy wykonali kawał dobrej roboty i stworzyli 13 w większości klasycznych podkładów opartych przede wszystkim na świetnych samplach. TypowyMaro stworzył naprawdę mocno zakurzony klimat dzięki zapożyczeniom ze starych winyli zaczynając od otwierającego album „Lećmy z tym” z jazzowym pianinem i gitarą w tle, równie jazzowymi samplami fortepianu i trąbki we „Wspomnieniach”, klezmerskim klarnetem w „Motywacji”,  rewelacyjnym wibrafonem i gitarą w „Jesteśmy inni” i świetnie zapętlonym saksofonem w „Temperaturze” kończąc.

Fortuna z kolei, choć – podobnie jak TypowyMaro – nie ucieka od ciepłych analogowych brzmień, jak choćby w numerze „Słowa”, czy „Dorosłe życie”, tworzy bity w innym, bardziej sterylnym, nowoczesnym klimacie.  Wystarczy posłuchać bardzo rytmiczny „Po Za Rapem”, czy „Ogarniamy się”.

 

Wszyscy, którzy wzięli udział na tym albumie, czyli Fibe, dwaj wymienieni producenci oraz raperzy goście (B.A.D., Peti, Zolen, Figlo, Żaku, Maka, Neile, Voom) i DJ-e Veron i WeeDJet stworzyli świetny, bardzo dopracowany album, który pokazuje, że hip-hop można robić bez specjalnego spinania się, na luzie, a przy tym bardzo profesjonalnie.

 

Polecam!

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=LlyThIR3owg[/youtube]

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.