platforma blogowa portalu głos koszaliński

Jakub Nox Ambroziak: Dziś tworzę muzykę alternatywną. Nazywam ją awangardą [wywiad]

Rozmowa z Jakubem Noxem Ambroziakiem, muzykiem pochodzącym ze Słupska, a mieszkającym obecnie w Koszalinie.

Jakub Nox Ambroziak

Jakub Nox Ambroziak

– Od premiery „Dark Side Of The Sun” minęło już sporo czasu. Jak ten materiał został przyjęty?
– Minęły prawie 2 lata. Fizycznych egzemplarzy już chyba nie ma. Jakieś pojedyńcze sztuki w asfalt shop’ie. Materiał myślę został odebrany pozytywnie, było kilka dobrych recenzji, zostałem zauważony na polskiej scenie muzyki elektronicznej. Nawiązałem kilka ciekawych znajomości. Ten materiał dał mi pewność siebie oraz otworzył drogę.

– Jak dziś na niego patrzysz? Coś byś teraz w nim zmienił?
– Od technicznej strony moja muzyka przez ostatnie 2 lata bardzo ewoluowała. Myślę, że sporo bym pozmieniał, aczkolwiek wychodzę z założenia, że nie można mieć dziś do siebie pretensji o to, że materiał był taki, a nie inny. Na tamten moment było to coś najlepszego co mogłem z siebie dać. Wyciągam wnioski cały czas uczę się nowych rzeczy.

– Od tamtego czasu zmieniło się Twoje spojrzenie na muzykę?
– Tak, bardzo. Dziś muzykę rozumiem zupełnie inaczej niż wtedy. Uważam, że muzyka jest czymś tak nieokreślonym, nieodgadniętym jak sam Stwórca.

Wiesz… jakby to ująć? Szum fal czy powiew wiatru to nie muzyka. Więc co sprawa, że poszczególne dźwięki, ułożone w odpowiednich proporcjach odbieramy jako muzykę? Przyjemną dla ucha, bądź też nie. Więc czym jest muzyka? Nie znam odpowiedzi. Uważam, też że muzyka powinna wypływać prosto z serca, gdzie spora cześć artystów tworzy ją tylko pod publikę. Wtedy niekoniecznie jest ona prawdziwa, traci ten pierwiastek emocji. A w rezultacie scena się zapętla i brak w niej świeżości. Osobiście kieruję się trochę odmienną polityką. Muzykę komponuje głównie z myślą o sobie. Moje utwory często są dość mroczne, skłaniające do refleksji. Nie jest to muzyka łatwa, lekka i przyjemna. Często jest tak, że siadając do kompozycji nie wiem co wyjdzie finalnie. Bardzo dużo melodii tworze na tzw. ucho.

Nie mam żadnej szkoły muzycznej, nie liznąłem nawet teorii muzyki. I myślę, że tu przydały by się zmiany. Powoli uczę się akordów, nut i innych szalonych tricków. Chyba po to by być lepszym muzykiem. Stawiam na samorozwój. Natomiast z perspektywy słuchacza myślę, iż dużo zdrowiej byłoby aby podchodzić do muzyki, jako do muzyki w jej pierwotnej istocie, a nie przez pryzmat autora, który ją stworzył. Ludzie często sugerują się danymi pseudonimami, często słuchają muzyki, która jest modna w danym okresie.

Jeśli każdy miałby takie podejście do muzyki zatarłaby się linia dzieląca underground z mainstreamem. Słuchacze staliby się bardziej świadomi i doceniałoby się muzykę, która do tej pory nie miała szansy zaistnieć. To skomplikowane, ale jeśli się nad tym zastanowić, to też bardzo proste. Polecam.

– Pytasz: czym jest muzyka. Prosta definicja (zaczerpnięta z Tytusa De Zoo) jest taka: to dźwięki zorganizowane w rytm, harmonię, tempo połączone w melodię. Kwestia jakie to mają być dźwięki. Ty używasz syntezatorów, ale na zdjęciach na FB widzę, że i gitara się pojawia…
– Instrumentem, na którym bazuję jest mój domowy PC. Kolekcjonuję płyty winylowe, które służą mi za źródło sampli. Używam syntezatorów microKORG, Korg Kaossilator KO-1, czy Yamaha PortaSound PSS-16. Korzystam również z ‚żywych’ instrumentów takich jak: flet prosty, flażolet, dzwonki chromatyczne, harmonijka ustna, gitara akustyczna oraz elektryczna, a także bass. Temu wszystkiemu towarzyszą dźwięki przeróżnych przeszkadzajek.

Na mojej nowej płycie „Mikrokosmos LP” będzie można usłyszeć także żywą perkusję, fortepian, kontrabas czy trąbki. Tego wszystkiego jest całkiem sporo, co sprawia, że kompozycje są pełniejsze oraz wszystko jest bardziej ciekawe. Połączenie sampli z płyt winylowych, field recordingu, syntezatorów oraz instrumentów akustycznych, wszystko to sprawia, że w utworach czuć emocje. Im więcej niebanalnych rozwiązań podczas procesu tworzenia tym lepiej. Co do instrumentarium jak widzisz nie ograniczam się, co daje mi szersze spektrum możliwości.

Spodziewałem się, że w Twojej głowie jest już pomysł na kolejny materiał, choć pewnie nie tylko w głowie…
Tak, „Mikrokosmos LP” pojawi się już w grudniu 2013. Materiał jest już prawie skończony, na dniach zaczynamy promocje, jakiś singiel, klip i w końcu płyta. Ponad godzina muzyki, znakomici goście: Wojtek Sobura, JazzPospolita, Neurasja, Lil Ironies czy Random Trip. To tylko część wykonawców. A i najważniejsze, na płycie pojawi się Tomek Lachendro utalentowany gitarzysta z Koszalina, który odpowiada za partie gitar oraz wspomaga mnie przy komponowaniu całości. Co więcej mogę powiedzieć… Po prostu czekajcie na sporą dawkę ciekawego materiału ode mnie.

Mam wiele pomysłów na kolejne kompozycje, cały czas tworzę. Poza płytą Mikrokosmos mam nagrane dwie solowe płyty, które na chwile obecną nie ujrzą światła dziennego. Tak jak wspominałem muzykę tworze głownie dla własnej przyjemności, by samemu cieszyć się nią.

– Skład gości robi wrażenie. Od razu pojawia się także pytanie, czy ten materiał będzie łatwiej przyswajalny, bardziej piosenkowy od „Dark Side Of The Sun”?
– Moja muzyka nigdy nie należała do łatwo przyswajalnej. Myślę, że poprzez udział żywych instrumentów oraz partii wokalnych płyta nabrała bardziej piosenkowych schematów, aczkolwiek całość nadal wymyka się jakiejkolwiek klasyfikacji. Nigdy nie lubiłem klasyfikowania muzyki i zamykania jej w danych szufladkach. Wiesz zaczynałem od tworzenia podkładów hip-hop’owych, po czym stwierdziłem, że jest to zbyt prosta forma wyrażania siebie poprzez muzykę. Zacząłem słuchać Portishead czy Dj Shadow’a. Miałem swoje przejścia z muzyką rockową czy jazz’em. Dziś to co tworzę, to muzyka alternatywna. Osobiście zacząłem używać określenia awangarda. Kto wie co tworzyć będę za rok?

pytania zadawał: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.