platforma blogowa portalu głos koszaliński

T-34 i Exiler w klubie Freak. Młoda moc i stare doświadczenie [wideo, zdjęcia]

Te 34 osoby, które przyszły w piątek wieczorem do Freaka na koncert dwóch koszalińskich kapel otrzymały solidną dawkę metalu. Zaserwowały je debiutujący na lokalnej scenie młody Exiler oraz zdecydowanie bardziej doświadczona ekipa T-34.

T-34 / fot. Mariusz Rodziewicz

T-34 / fot. Mariusz Rodziewicz

Metalowy wieczór we Freaku rozpoczęła młodziutka (chłopaki są pewnie w wieku 19-20 lat) ekipa Exiler. Już przed pierwszymi dźwiękami można było domyśleć się, co zagra ta kapela. Gitarzysta i wokalista w jednej osobie miał bowiem na sobie t-shirt Overkill, a basista i zarazem główny wokal ubrany był w białą (!) koszulkę Kreatora. Emblematy te nie były zmyłką.

Exiler to grupa, która muzycznych inspiracji szuka w starym dobrym thrash metalu z przełomu lat 80-tych i 90-tych. Ich kompozycje są szybkie, energiczne, z charakterystycznymi ozdobnikami. Podczas swojego około 30-minutowego występu zaprezentowali również trzy covery: Kreatora, Exumera i Slayera. Był też muzyczny żart w postaci metalowej wersji jednego z polskich szlagierów.

Choć chłopaki grają ze sobą stosunkowo niedługo to był to bardzo udany sceniczny debiut. Widać i słychać było, że muzycy są nieźle ze sobą zgrani, trzymają tempo utworów, które wykonują starannie. Jedyne, czego brakowało, to ruchu scenicznego, porządnego pomachania głową, ale zapewne i na to niedługo przyjdzie pora. Na razie gitarzyści skupiają się na swoich instrumentach, a nie na tym, żeby zjawiskowo i agresywnie wyglądać na scenie (choć  już same długie włosy i thrashowe t-shirty robią swoje).

Powtórzę: to był bardzo udany debiut Exilera.

Zdjęcia >>> Exiler we Freaku [zdjęcia]

Film >>> Exiler we Freaku [wideo]

Po nich na scenie rozgościła się bardziej doświadczona i starsza wiekiem grupa T-34. Muzycy ci są świeżo po nagraniu nowego materiału zatytułowanego „Cisza” i właśnie utwory z tego krążka (który wkrótce będzie można kupić, bo zespół o własnych siłach wyprodukuje kilkadziesiąt sztuk albumu) można było usłyszeć. Choć nie tylko, bo wśród kilkunastu zaprezentowanych przez zespół utworów znalazły się także starsze kompozycje oraz… całkiem premierowe utwory, które powstały już po zarejestrowaniu „Ciszy”.

Już przy okazji poprzedniego koncertu pisałem, że nowy materiał przygotowany przez T-34 jest ciekawszy od starych utworów i właśnie tak powinno być. Każdy kolejny numer powinien być ciekawszy od poprzedniego. Te nowe potrafią skutecznie rozbujać słuchacza, bo dość dużo w nich rockowej melodii, ale przede wszystkim zmusić do skakania, bo są dość ciężkie: metalowe i hard core’owe zarazem.

Poza samą muzyką, swoje robi też wokalista Roman, który do tej pory znany był jako fachowiec od melorecytacji i wykrzykiwania tekstów do mikrofonu, a ostatnimi czasy coraz częściej sięga po… śpiew.

Zdjęcia >>> T-34 we Freaku [zdjęcia]

Film >>> T-34 we Freaku [wideo]

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

* * *

PS. „Te 34 osoby” na początku tekstu to oczywiście tylko nawiązanie do nazwy jednej z kapel, które zagrały we Freaku, ale myślę, że frekwencja na koncercie zamknęła się w tej liczbie. A szkoda…

Komentowanie wpisu jest wyłączone.