platforma blogowa portalu głos koszaliński

Cochise w Koszalinie: Było rockowo i transowo [wideo, zdjęcia]

Ci, którzy przyszli w piątkowy wieczór do koszalińskiego Teatru Variete Muza mogą ze spokojnym sumieniem powiedzieć, że to był bardzo dobrze spędzony czas z muzyką białostockiego zespołu Cochise.

 

Cochise w Koszalinie / fot. Mariusz Rodziewicz

Cochise w Koszalinie / fot. Mariusz Rodziewicz

 

Jej wokalistą jest Paweł Małaszyński, znany wielu z kina i telewizji aktor. Jeśli jednak ktoś zastanawia się, czy na koncert przyszli miłośnicy jego umiejętności aktorskich, to (choć nie da się tego z całą pewnością wykluczyć) odpowiedź brzmi: nie. Przynajmniej ta część publiczności, która przez cały koncert stała przed sceną, bujała się i skakała w rytm płynącej ze sceny muzyki. Po napisach na koszulkach i znajomości kolejnych odgrywanych przez zespół utworów bez trudu można było rozpoznać prawdziwych fanów Cochise.

___________

Film >>> Koncert Cochise w Koszalinie [film]

___________

ZDJĘCIA >>> Koncert: Cochise w Koszalinie [zdjęcia]

___________

Ta czteroosobowa kapela przez około półtorej godziny zaprezentowała materiał ze swoich dotychczasowych wydawnictw. Każda kompozycja przyjmowana była przez uczestników koncertów entuzjazmem, szczególnie przy singlowych utworach „MLB” z krążka „Back To Beginning”, czy „Letter Form Hell” z albumu „Still Alive”. Kapela sięgnęła nawet niespodziewanie po utwór „Still”, którego – jak przyznał wokalista – nie grali na żywo od trzech lat, co także zostało bardzo dobrze przyjęte. I trzeba przyznać, że reakcje publiczności były jak najbardziej adekwatne do tego, co się działo na scenie.

Kwartet pod wodzą Pawła Małaszyńskiego raczącego się od czasu do czasu winem spisywał się świetnie. Choć teoretycznie wokalista powinien być frontmanem, to często wyręczał go w tym długowłosy Wojtek Napora, gitarzysta Cochise, który często stawał na krawędzi sceny zostawiając głęboko za sobą i częstował fanów ciężkimi rockowymi i metalowymi riffami.

Tak, muzyka  Cochise to połączenie grunge’u, rocka i metalu, także tego w progresywnej odmianie. Do tych dźwięków idealnie pasuje dość wysoki, śpiewny, ale i agresywny głos Pawła Małaszyńskiego. Słuchając go miałem wrażenie, że łączy w swoim śpiewie coś z maniery Glenna Danziga i Jima Morrisona. Oba porównania mają swoje odbicie w twórczości: Cochise wykonało bowiem cover z repertuaru Danziga,a dodatkowo przez cały koncert miałem wrażenie, że muzyka tej białostockiej ekipy przy całej przesterowanej mocy jest jednocześnie transowa, może nawet nieco mistyczna, indiańska. Zresztą, Paweł Małaszyński nie ukrywa swoich fascynacji kulturą indiańską, skąd zaczerpnął nazwę dla swojego zespołu.

Taki koncert nie mógł skończyć się bez ponownego wyjścia na scenę Cochise i zagrania bisu.

Wydawać się mogło, że połączenie miejsca, czyli Teatru Variete Muza, gdzie koncerty rockowe prawie w ogóle się nie odbywają i cen biletów (30 złotych w przedsprzedaży, 40 złotych w dniu koncertu) zakończy się klęską przedsięwzięcia. Tymczasem fani rocka nie zawiedli. Na koncercie zorganizowanym przez AgolaMedia Dom Mediowy Cochise zagrał dla około 90 osób, co w ostatnich czasach w Koszalinie jest bardzo przyzwoitym, żeby nie powiedzieć bardzo dobrym wynikiem. Co ciekawe skład publiczności różnił się od tego, który zazwyczaj można zobaczyć na innych mocno gitarowych imprezach. Korzystając więc z okazji od razu apel do Was, fani i fanki zespołu Cochise: jeśli lubicie muzykę na żywo, to śledźcie informacje na temat kolejnych wydarzeń w Koszalinie (choćby na niniejszym blogu) i przychodźcie na koncerty!

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentarze (1) do “Cochise w Koszalinie: Było rockowo i transowo [wideo, zdjęcia]”

  1. Radek Wu napisał(a):

    Na ten koncert 8 listopada wpadnę, we Freaku bodajże. http://www.curcuma.pl/ lekka reklama 🙂