platforma blogowa portalu głos koszaliński

Alastor zagrał w Inferno. Othis jako support [film, zdjęcia]

Piszę to już na wstępie: każdy fan metalu z Koszalina, który nie był w klubie Inferno w sobotę (29 czerwca 2013) wieczorem może zacząć żałować. Zagrała tu rasowa kapela Alastor, a przyszła ją zobaczyć zaledwie garstka ludzi. Ale zakładam te około 30-40 osób zgodzi się ze mną, że był to bardzo udany koncert.

Alastor w Inferno / fot. Mariusz Rodziewicz

Alastor w Inferno / fot. Mariusz Rodziewicz

Koncert planowo miał się zacząć o godzinie 19, ale – jak to dość często się zdarza – miał około godzinne opóźnienie. Po godz. 20 na scenie Inferno swój występ rozpoczął koszaliński zespół Othis. Widziałem tę kapelę na żywo po raz pierwszy i zrobiła ona na mnie bardzo pozytywne wrażenie. I nie będę specjalnie się krył, że  to wrażenie odniosłem głównie dzięki żeńskiej części zespołu.

Zdjęcia >>> Othis w klubie Inferno [zdjęcia]

Za wokal w Othisie odpowiada młoda,  szczupła, dość drobna, ale groźnie wyglądająca dziewczyna (głównie za sprawą bujnej kruczoczarnej fryzury, kolczyków w nosie i wardze oraz pieszczochach na ręku), która potrafi fachowo rzygnąć na mikrofon growlem, a także pochwalić się niezłym screamem. Gwarantuję, że nie widząc kto stoi za mikrofonem bylibyście przekonani, że za wokal odpowiada postawny facet. Gdyby jeszcze poczuła się pewniej na scenie, to można by o niej mówić jako o prawdziwym frontmanie (frontwomance).

FILM >>> Othis w klubie Inferno [film]

 

Kolejną zjawiskową kobietą w Othisie jest gitarzystka, która spokojnie mogłaby być mamą wokalistki, ale – jak się dowiedziałem – jest mamą perkusisty Othisa, a ojcem bębniarza jest… gitarzysta zespołu. Zespół uzupełnia basista (czy ma jakieś rodzinne powiązania z resztą kapeli – nie mam pojęcia). Skład ten zaprezentował zagraną całkiem sprawnie mieszankę old schoolowego metalu z pograniczna thrash i death. Tak podana przez Othis muzyka to niekoniecznie moja bajka, ale uwagę przykuły dwie ostatnie kompozycje zagrane przez – jak się okazało – stary skład Othisa, bo w czasie koncertu na scenie Inferno nastąpiła pewna zmiana muzyków, którzy dokończyli występ zespołu.

Zapewne ich koncert określiłbym mianem bardzo przyzwoitego, ale widok tak dobrze radzących sobie na scenie metalowej kobiet podniósł jego wartość.

 

Po godzinie 21 sceną Inferno zawładnęła gwiazda wieczoru – Alastor. Stały Czytelnik bloga GraMuzyka na pewno zauważył, że ich ostatnie dokonania w postaci albumu „Out Of Anger” zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie, więc po prostu musiałem zobaczyć ekipę z Kutna na żywo. Oliwy do ognia dolała jeszcze „metal hammerowa” świetna recenzja występu Alastora przez legendą metalu Kingiem Diamondem w Warszawie. Oczekiwałem więc świetnego, dopracowanego koncertu. I nie zawiodłem się.

Zdjęcia >>> Alastor w Koszalinie [zdjęcia]

Muzycy, którzy tworzą Alastora od kilkudziesięciu lat (w ostatnich latach skład został odświeżony o wokalistę i basistę) są po prostu fachowcami w każdym calu. Nie tylko słuchanie ich muzyki, ale i oglądanie, jak ją wykonują to czysta przyjemność. Ich kompozycje naszpikowane są różnymi technicznymi zagrywkami, przebieżkami po gryfie, solówkami i innymi zawijasami, a oni grają to bez najmniejszego wysiłku z precyzją godną szwajcarskiego zegarka i do tego z zawadiackim uśmiechem na ustach.

Alastor rozpoczął występ od otwierającego najnowszy album utworu „Beaten”, a po nim Panowie zagrali kilka kolejnych kompozycji z „Out Of Anger” – z „Look At Me”, „Crawling” i tytułowym numerem na czele. Właśnie na te numery czekałem najbardziej i – wierzcie mi – miałem problem, czy robić zespołowi zdjęcia, kręcić filmiki, czy rzucić aparat w kąt, rozpuścić moje nie istniejące już długie włosy i pomachać głową przed sceną. Wygrała jednak potrzeba rejestracji, choć i tak głowa chodziła non stop w rytm riffów, a noga cały czas wytupywała rytm.

FILM >>> Alastor w Koszalinie [film]

Oprócz kompozycji z ostatniej płyty Alastor oczywiście poczęstował wiernych fanów także utworami ze swoich starych albumów i chyba będę musiał się w końcu zapoznać z tymi płytami, bo i one zrobiły na mnie duże wrażenie. Choć muszę przyznać, że niektóre dźwięki mi zaczęły uciekać i niektóre nieznane mi utwory Alastora były dla mnie już trochę mniej czytelne, jak te z „Out Of Anger”. Najwidoczniej mogło być jeszcze bardziej selektywne nagłośnienie, które i tak robiło bardzo dobre wrażenie.

Sam czekam na kolejne tak dobre koncerty metalowe w Koszalina, choć naprawdę szkoda, że tylko tylu fanów metalu przybyło do Inferno. Nie mam jednak wątpliwości, że na pewno jest ich w Koszalinie dużo więcej, o czym świadczył chociażby koncert Pampeluny i Mahomuta tydzień wcześniej. Metalowcy, liczę na Was!

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

4 komentarze do “Alastor zagrał w Inferno. Othis jako support [film, zdjęcia]”

  1. Radek Wu napisał(a):

    Szkoda, że tak mało ludzi na koncert przyszło. To już chyba lenistwo Koszalinian…

  2. Zbig napisał(a):

    jaki zespół grał, tylu fanów przyszło 🙂

  3. Zbig napisał(a):

    obejrzałem fragment video, już wiem czemu było mało osób, młockarnię można włączyć i w oborze na wsi… wokal cieniutko, ogólnie zero selektywności…

  4. metalized napisał(a):

    Młockarnia? A ja głupi uważam Alastor za lajcik i za delikatne sprawy na moje uszka haha. No ale są gusta i guściki. Sam koncert zaliczylem bardzo z grubsza, bo Othis obejrzalem i zmuszony bylem ewakuacji dokonać- nastepnego dnia praca z rana + ostatni drakkar do mej wsi 22.00 a daleko nieco na PKS. Othis całkiem zacnie- brawo wokalistka- w małej babce spore gardło, Alastor z wyłuszczonych powyżej powodow nie widzialem. Frekwencja szałowa, ale nie liczyłem na wiele- Koszalin lenina ma koncertowego a i zespół nie az taki aby zwalic dzikie tłumy- nie ma lanserki na jakis tam Alastor, to nie Behemoth.Łazic na koncerty ludzie, mozna narzekać, ze nie to co chce sie ale w klubie haha moze wtedy ktos ujrzy, ze jest dla kogo kl;ecic takie imprezy, bo na razie nie ma komu cokolwiek organizować.