platforma blogowa portalu głos koszaliński

Titus: Angielski najlepszym językiem do rocka [wywiad]

Rozmowa z Titusem, wokalistą i basistą zespołów Acid Drinkers i Anti Tank Nun. Ta druga kapela niedawno wydała swój drugi album „Fire Follow Me”.

Titus / fot. Mariusz Rodziewicz

Titus / fot. Mariusz Rodziewicz

– Kiedy ostatnio rozmawialiśmy byłeś jurorem w programie „Bitwa na głosy”. Zapytałem o to, po co Ci był udział w tym show to stwierdziłeś, że powiesz mi, jak program się skończy. To teraz możesz to zdradzić?

 

Titus: – Dla zabawy. Jestem dość rozrywkowy chłopak i jak ktoś mi proponuje udział w takim programie to za bardzo się nie opieram.

 

– Pracy nie było?

 

Titus: – Trochę pracy było, ale przede wszystkim zabawa.

 

– Jeśli dobrze kojarzę, to Twoi synowie mają na imię Maks i Igor. Jest takich dwóch braci bardzo znanych w świecie metalowym. Bracia Max i Igor Cavalera. To ma jakiś związek?

 

Titus: – Teraz to mnie zaskoczyłeś. To kompletny przypadek.

 

Czytaj też >>> Titus: Koncerty Anti Tank Nun bez afterparty [wywiad]

– Naprawdę? To zmieniam temat na Anti Tank Nun. Kiedy rozmawialiśmy na przełomie września i października zeszłego roku m.in. o albumie „Hang ’em High” nie spodziewałem się, że pojawi się drugi album tej grupy i to tak szybko.

 

Titus: – Bardzo fajnie pracuje mi się z młodzieżą. Mamy i czas, i pomysły, i chęć, więc działamy. Uważam zresztą, że jedna płyta na rok, jeśli chodzi o debiutujący zespół to dobre tempo. Kiedyś tak płyty się wydawało. Dopiero z czasem ta częstotliwość zaczęła się wydłużać, zespoły zaczęły zwalniać. A ja od razu miałem taki plan, żeby drugą płytę wydać rok po pierwszej, a trzecią – w trzecim roku działalności. Jak się uda.

 

– Czyli staracie się, żeby fani nie zdążyli o Was zapomnieć?

 

Titus: – Staramy się, jak najbardziej. Bardzo dobrze nam się gra.

 

– Gra się dobrze, ale afterparty nie ma. Czekasz cierpliwie na to, aż Igor skończy 18 lat?

 

Titus: – Czekam, czekam. A co będzie potem, to zobaczymy.

 

– Myślisz, że wtedy rodzicie dalej nie będą mieli nic przeciwko, żebyście razem grali?

 

Titus: – Zobaczymy. Igor mając 15 lat ruszył ostro, już niemal na profesjonalnie. Więc kto wie, może to będzie jego fach. Może tak jak ja zostanie muzykiem rockowym. Z tego, co wiem też chce się dalej uczyć, pójdzie do liceum, a bo będzie dalej – czas pokaże.

 

– A może rodzice mają dla niego wymyśloną inną przyszłość, np. aby został prawnikiem.

 

Titus: – Nie sądzę, aby marzyli o tym, żeby został prawnikiem. Ojciec Iggy’ego – Greg, jest managerem Anti Tank Nun, jeździ z nami na koncerty. Ale o to musiałbyś ich zapytać, nie mnie.

Czytaj też >>> Anti Tank Nun zagrał w koszalińskiej Kreślarni [film, zdjęcia]

– Podczas koncertu ATN w Koszalinie widziałem, że tata Igora przemykał koło sceny, obserwował syna. Zagraliście wtedy dla kilkudziesięciu fanów. Przyjedziecie tu znowu?

 

Titus: – Myślę, że tak. To był bardzo sympatyczny, koncert więc dlaczego nie. Bardzo lubię Kreślarnię, dobrze mi się tam gra. Bardzo sobie chwalę ten klub.

 

Igor Gwadera / fot. Mariusz Rodziewicz

Igor Gwadera / fot. Mariusz Rodziewicz

– To fakt, bywałeś już w Kreślarni z Acid Drinkers. Ale pozostając przy koncercie ATN. Widząc na scenie Igora od razu skojarzył mi się z Darrellem Dimebagiem, nie żyjącym gitarzystą Pantery. Igor może nie ma tego stylu gry, ale wizualnie – świadomie, bądź nie – jest do niego dość podobny.

 

Titus: – Musiałby jeszcze brodę zapuścić. Tak, Igor jest wielkim fanem Dimebaga i bardzo lubi jeszcze tego drugiego… Zakka Wylde’a. Ci dwaj są u niego bardzo wysoko notowani, jeśli nie najwyżej.

 

– Przygotowując materiał na „Fire Follow Me” zmieniliście taktykę w porównaniu z „Hang ’em High”…

 

Titus: – W przypadku tego albumu komponowali wszyscy. Ja przynosiłem swoje rzeczy, Iggy swoje i Adam także. Miałem oko na aranżację i całość materiału, żeby nie było grochu z kapustą, tylko żeby to trzymało jeden poziom. Ten materiał jest kompozycją zespołową. „Jedynkę” komponował Adaś.

 

– „Dwójka” też jest mocna, energetyczna, ale chyba bardziej melodyjna…

 

Titus: – Zgadza się. Na tym albumie chciałem więcej zaśpiewać, a mniej się wydzierać. Zależało mi nie na thrashowym otwieraniu papy, a raczej na większej ilości dźwięku, więcej nuty. W Acid Drinkers rzadko mam do tego okazję. To zdecydowanie bardziej thrashowy zespół i tam inaczej śpiewam, a tutaj miałem okazję pociągnąć dłuższe nuty. Bardzo mi się to podobało, fajnie mi to wyszło.

 

– Jak w ogóle godzisz pracę przy tych dwóch zespołach? W zeszłym roku wydałeś z ATN pierwszą płytę, niedługo potem wyszedł „La Part Du Diable” Acidów, więc i ta płyta miała swoją trasę promującą. Teraz się okazuje, że już drugi album ATN powstał. Śpisz czasami?

 

Titus: – Tak, zdarza mi się. Po prostu zeszłej jesieni zagrałem dwie trasy koncertowe. Wrzesień i październik z ATN, listopad i grudzień z Acidami. Tak to poukładaliśmy.

 

Titus: – A z koszalińską Pampeluną wystąpisz na żywo? Na ich nowej płycie pojawiłeś się gościnnie w jednym numerze.

 

Titus: – To prawda, robiliśmy coś razem. Na razie chłopaki nie dzwonili do mnie z taką propozycją. Jak zadzwonią, to zobaczymy.

 

Jak doszło do współpracy przy „Prick Is Your Name”?

 

Titus: – Pampeluna bujała się na naszych imprezach jako suport, mieliśmy więc kontakt. Pamiętam, że graliśmy gdzieś na Wybrzeżu i przyszli do mnie pogadać przed koncertem. Zaproponowali, żebym dojechał do nich do studia i nagrał z nimi numer. Pomyślałem: dlaczego nie, przecież to bardzo sympatyczna ekipa. I tak od słowa do słowa ugadaliśmy się.

 

– Ale nie udało im się namówić Ciebie do zaśpiewania po hiszpańsku, a na płycie „La Part Du Diable” w utworze „Kill The Gringo” można usłyszeć w refrenie ten język.

 

Titus: – Nie udało im się? Już tego dokładnie nie pamiętam, to dość dawno było. A refren w „Kill The Gringo” był zdaje się pomysłem Jankiela.

 

– Twoim ojczystym językiem do śpiewania jest angielski. Jak zapatrujesz się na próby używania innych języków, jak choćby języki latynoskie?

 

Titus: – Angielski jest najlepszym językiem do rocka. W nim wyrabiam się najlepiej. W Acid’s po francusku śpiewa tylko Ślimak. W Albert Rosenfield, gdzie miałem przyjemność grać po niemiecku śpiewał Puzon. Choć kiedyś w Acid Drinkers z Litzą mieliśmy taki pomysł, żeby zrobić numer z czterema zwrotkami i każda w innym języku. Ale to upadło. Mieliśmy w ogóle kilka szalonych pomysłów. Chcieliśmy np. nagrać hymn Polski po niemiecku.

 

– To faktycznie szalony pomysł. A po polsku wykonałeś kiedyś utwór?

 

Titus: – W Acidach nie. To kapela, która gra kalifornijski thrash, różne gatunki metalu. Ewidentnie najbardziej leży mi tu język angielski, a ewidentnie nie leży język polski. Od polskiego nie odcinam się. Śpiewałem piosenki Perfectu na Nowych Brzmieniach we Wrocławiu, w Toruniu na festiwalu Grzegorza Ciechowskiego też śpiewałem po polsku Republikę, grupa Plateau zaprosiła mnie do projektu Grechuta i też wykonywałem te piosenki po polsku. Nie odcinam się więc od ojczystego języka, on jest niezbędny. Bezsensem jest tłumaczenie tekstu na angielski, to wykonuje się to w takim języku, jakim ktoś go napisał.

 

– Mój kolega grający z zespole metalowym na pytanie „dlaczego mają teksty po angielsku” odpowiedział: jak będziemy mieli tak dobrego tekściarza, jak Ryszard Riedel to zaczniemy śpiewać po polsku. Może te banalniejsze teksty lepiej brzmią lepiej po angielsku, np. „I love you baby”.

 

Titus: – I to brzmi lepiej niż „kocham Cię mała”? Kto wie, może coś w tym jest.

 

– To może kiedyś zrobisz wyjątek i z Acid Drinkers, albo z Anti Tank Nun zaśpiewasz po polsku?

 

Titus: – To możliwe, ale jest postawiony jeden wyraźny warunek. Acid Drinkers zaśpiewa po polsku, kiedy James Hetfield z Metalliki zaśpiewa po czesku. Jak James zrobi to np. w trakcie trasy w Czechach, albo na Słowacji to będę zmuszony dotrzymać słowa.

 

Pytania zadawał: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.