platforma blogowa portalu głos koszaliński

Recenzja: drewnofromlas (tu wpisz tytuł). Cudowna abstrakcja

Abstrakcja w tym zespole zaczyna się już od samej nazwy i tytułu albumu. Po włączeniu „(tu wpisz tytuł)” formacji drewnofromlas usłyszymy też mocno abstrakcyjne teksty. A muzyka? Cóż, jeśli nawet wyda się Wam abstrakcyjna, to jest to abstrakcja poukładana.

 

drewnofromlas - (tu wpisz tytuł)

drewnofromlas – (tu wpisz tytuł)

Przedziwne opowieści o (k)rulewnie z jedną wolną ręką; o misiu Yogi, który chciał wynieść z banku sejf; o babci i czekoladowym kocie; o Irenie, kobiecie-szpiegu; coś o szyciu butów – to tylko niektóre tematy utworów składających się na „(tu wpisz tytuł)” debiutancki album trójmiejskiej kapeli drewnofromlas.

 

To chyba po trochu limeryki, fraszki, a trochę też pewnie i haiku sprowadzające się do powtarzania w kółko kilku słów, czy wersów. Albo żadne z powyższych. Sama forma tekstów jest tu jednak nie najważniejsza, ważny jest natomiast poziom abstrakcji. A ten jest bardzo wysoki, niczym w najbardziej pokręconych snach. Autorką wszystkich tekstów (z wyjątkiem utworu „Preja”, gdzie wykorzystany został tekst Boba Marleya) jest aga_tre, wokalistka drewnofromlas, która wyśpiewuje je w bardzo charakterystyczny sposób. Czasami brzmi nawet bardzo… chłopięco i jest w pewnym sensie odwrotnością Artura Rojka, który potrafi brzmieć bardzo dziewczęco.

 

I choć może ten wysoki poziom abstrakcji w warstwie tekstowej może czasami drażnić, to idealnie pasuje do kosmicznych dźwięków granych przez zespół składający się z bardzo rockowego zestawu, bo z gitarzysty, basisty i perkusisty i uzupełnionego o mruslee – człowieka od dub/fx. Ale jakie to właściwie kosmiczne dźwięki „produkuje” drewnofromlas?

 

To połączenie rockowych brzmień z szeroko pojętą muzyką klubową, z drum n’ bassem, z reggae i dubem. I niemal wszystko od początku do końca nagrane na żywo, dzięki czemu ma bardzo przyjemny, analogowy sznyt, co zasadniczo odróżnia tę produkcję od muzyki klubowej, która jednak najczęściej mocno smakuje sztucznością, digitalem.

 

A tutaj mamy świetną sekcję rytmiczną, którą tworzy jay – absolutny wariat na perkusji grający drum n’ bassowe  podziały (zwróćcie uwagę na bębny w numerze „waryński”, w drugiej części numeru „jagody”, czy w „chłopcem”) i basista orz, który czaruje baaardzo głębokim brzmieniem basu i świetnymi pochodami (cudnie bujający w „2D”, dubowy w „czekokot”, czy „jogi”). Całość uzupełnia mila dźwiękowymi plamami na gitarze o niesamowitym pogłosie wprost z największej hali produkcyjnej.

 

Dla ucha to przecudna chilloutowa muzyka, szczególnie w środkowej części płyty, gdzie na bok zostaje odstawiony klubing i drum n’ bass, a do głosu dochodzi dub. Choć jest i zakręt  w kierunku funku w numerze „fela” wzbogacony o sekcję dętą.

 

Takiej muzyki w wydaniu na żywo jeszcze nie słyszałem i nie widziałem. Jestem nią oczarowany. I po tym, co usłyszałem na płycie mam ochotę na więcej. Może drewnofromlas zawita kiedyś do Koszalina?

 

Posłuchajcie drewnofromlas na bandcamp >>> drewnofromlas (tu wpisz tytuł)

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.