platforma blogowa portalu głos koszaliński

Jaromir Krajewski [WC]: Wierzymy, że punk rock jest nieśmiertelny [wywiad]

Rozmowa z Jaromirem Krajewskim z zespołu WC. O nowej płycie „Punk jest niemodny”, o punk-rocku, o samopoczuciu, o rozpadach i powrotach.

WC

WC

gramuzyka: – Nagranie nowej płyty przez WC to potrzeba, chęć, czy może jeszcze coś innego?

Jaromir Krajewski: – Nagrywaniu płyt punk rockowych nie towarzyszą żadne uduchowione działania. Nikogo z nas nie odwiedzają Anioły, nikt nie paktuje z żadną Muzą, Weną, czy innymi nierealnymi bytami. W tym konkretnym przypadku nowa płyta to kilka skocznych punk rockowych riffów, które skomponował, poukładał do kupy i konceptualnie „obrobił” Skoda. Nagranie płyty to konsekwencja tychże działań Piotra. Szkoda, aby takie rzeczy bezpowrotnie ulatywały w kosmos…

 

gramuzyka: –  Naprawdę „Punk jest niemodny”? Poprzednim tytułem płyty „Jurassic Punk” też dajecie do zrozumienia, że punk to prehistoria.

 

Jaromir Krajewski: – Jako zespół prehistoryczny siłą rzeczy zmagamy się w naszej twórczości z prehistorią.

A czy punk jest niemodny? Bardziej zastanawiałbym się nad tym, czy w ogóle można punk rock traktować w kategoriach „modny – niemodny”. A z tym czy tytuł płyty jest stwierdzeniem, refleksją, a może delikatną, intelektualną prowokacją sami mamy ogromny problem.

 

gramuzyka: – Z drugiej strony chyba „Punk not dead”, albo raczej jak śpiewacie na nowej płycie”Old Punks Never Die”?

 

Jaromir Krajewski: – Hasłowość kultury masowej to znak czasów, producenci T-Shirtów i innych bibelotów zacierają ręce… Chociaż oba szlagworty nie są naszego autorstwa, podpisujemy się pod nimi. Jesteśmy zdecydowanymi przeciwnikami tzw. „ujemnego przyrostu naturalnego”, szczerze wierzymy w to, że punk rock i bracia punkowcy są nieśmiertelni.

 

gramuzyka: – „Punk jest niemodny” do dla mnie koncentrat punk-rocka. Szybka płyta, krótkie numery, konkretny przekaz. Taki był zamysł?

 

Jaromir Krajewski: – Gdybym odpowiedział, że chcieliśmy nagrać punk-operę na dwupłytowym albumie z dwudziestominutowymi solówkami, pewnie i tak byś nie uwierzył. Nie jesteśmy fanami przydługich form, obecne czasy im nie sprzyjają. Zresztą, patrząc na to z drugiej strony, aż tak dużo do powiedzenia – zaśpiewania nie mamy.

 

gramuzyka: – Czujesz się punkowcem?

Jaromir Krajewski: – Najczęściej czuję się kiepsko.

 

gramuzyka: – Co w dzisiejszej rzeczywistości najbardziej denerwuje „starego” punkowca? Kilka rzeczy można znaleźć w tekstach, choćby w „Fanatyku”, „Wielkim Show”, „Pracujesz-produkujesz”, czy w „Prawdzie jedynej”.

 

Jaromir Krajewski: – Starego punkowca, jak i większość starych ludzi, pewnie najbardziej denerwuje to, iż epicentrum wydarzeń znajduje się już w zupełnie innym miejscu. Ale cytując wieszcza: „takie są odwieczne prawa natury” i należy się z tym pogodzić. Jeżeli chodzi o mnie, to osobiście denerwują mnie buty z czubem, telewizja śniadaniowa i wegetariański kebab z kapustą. Zjawiska bardziej ogólne i tak wymykają się racjonalnemu oglądowi.

 

gramuzyka: – A „Sobota to mój dzień”. Dlaczego nagraliście numer który kiedyś śpiewała Karin Stanek?

 

Jaromir Krajewski: – Ciągle mówimy o prehistorii, więc  na płycie nie mogło zabraknąć odniesienia do prehistorii z naszego punktu widzenia, czyli czegoś co było przed nami – polskiej muzyki bigbitowej. Nasza interpretacja utworu „Sobota to mój dzień” jest hołdem (jeżeli oczywiście umówimy się, że nie jest to zbyt górnolotne stwierdzenie) złożonym muzyce tamtych czasów. A piosenkę z repertuaru Karin Stanek wybraliśmy dlatego, iż najbardziej muzycznie wpisywała się w koncepcję naszej płyty.

 

gramuzyka: – Najważniejsze przesłanie płyty „Punk jest niemodny”, to…

 

Jaromir Krajewski: – Staramy się nie wyposażać naszej muzyki w żadne przesłania, żadne treści podprogowe. Rzecz ma wymiar rock’n’rollowy i jeśli chcielibyśmy koniecznie wyodrębnić jakąś myśl przewodnią całej płyty, to jest nią pochwała prostej gitarowej muzyki, klarownego komunikatu, braku ściemniania, czyli tego wszystkiego czego brakuje w otaczającej nas rzeczywistości.

 

gramuzyka: – Trzy studyjne albumy i wydanie archiwalnego „Archiwum” to -jak na ponad 32 lata od założenia WC – niedużo.

 

Jaromir Krajewski: – To realizacja naszej zasady, o którą pytałeś wcześniej przy okazji tejże płyty – krótko, szybko i na temat. A tak trochę bardzie poważnie, to niestety lwia część naszej działalności przypadła na mroczne czasy PRL-u, kiedy istniało jedno, czy dwa studia nagraniowe, wytwórni płytowych było nie więcej, a wszystko to nastawione na produkcję zespołów „uległych” wobec PRL-owskiego reżimu. Nie chcę tutaj zapisywać żadnej martyrologicznej karty, bo identyczny los w tamtych czasach dotykał setki podobnych nam zespołów, w wielu wypadkach bardziej zasługujących na rejestrację swoich nagrań, niż my. W czasach obecnych staramy się być trochę bardziej systematyczni.

 

gramuzyka: – Zespół rozpadł się i reaktywował na nowo kilka razy. To zawsze była Twoja inicjatywa, by grać na nowo?

 

Jaromir Krajewski: – Taka już zespołu WC przewrotna natura, iż pojawia się i znika. Zawsze starałem się być obecny przy wszystkich wzlotach i upadkach grupy, a w czasach niebytu podtrzymywać „olimpijski” ogień.

Przez ten czas przewinęła się przez zespół cała rzesza muzyków, których chciałbym przy okazji pozdrowić, gdyż z każdym z nich związane są same pozytywne historie.

 

gramuzyka: – Myślisz, że tym razem długo pogracie?

 

Jaromir Krajewski: – Myślenie o przyszłości nie jest moją mocną stroną.

Pytania zadawał: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.