platforma blogowa portalu głos koszaliński

The Ploy w Kawałku Podłogi. Trzech jak sześciu [film, zdjęcia]

The Ploy, czyli muzyczne trio z Poznania zagrało w koszalińskim Kawałku Podłogi. Przez kilkadziesiąt minut, które muzycy spędzili na scenie pokazali, jak w trójkę zagrać na co najmniej sześciu instrumentach.

 

The Ploy w Kawałku Podłogi

The Ploy w Kawałku Podłogi

W ten piątkowy wieczór w Kawałku Podłogi pojawiło się kilkanaście, może nieco ponad dwadzieścia osób. Na pocieszenie (szczególnie dla zespołu) można powiedzieć, że nie o ilość, a o jakość tu chodzi, bo cała zebrana publiczność wiedziała, po co do klubu przyszła. Posłuchać muzyki. I wszyscy z uwagą śledzili, co na scenie się dzieje.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=wbB4wUZkL0w[/youtube]

A działo się wiele. I muzycznie, i wizualnie. The Ploy, czyli trio z Poznania zaprezentowało uczestnikom koncertu ciekawą kombinację żywych i elektronicznych dźwięków. Ich muzyka, choć świeżo brzmiąca, to wyraźnie jest zakorzeniona w tym, co wiele lat temu robił zespół Joy Division. Takie skojarzenia nasunęła mi już pierwsza kompozycja łącząca w sobie energetyczne, żywe brzmienia gitary, basu i perkusji z klawiszami oraz spokojnym, pewnym wokalem. W kolejnej „Tommorow” słuchacze otrzymali z kolei minimalistyczne „plumki” Korga, dość oszczędny perkusyjny bit uzupełniany smyrankami na gitarze. Z pewnym zaskoczeniem zauważyłem w pewnym momencie, że perkusista wstaje od zestawu, chwyta za trąbkę i gra przejmujące solo do wtóru klawiszy. Taka zmiana klimatów z energicznych na melancholijne w czasie występu The Ploy nastąpiła jeszcze raz, może dwa razy, ale przez większość koncertu królowały raczej te pierwsze dźwięki.

Zdjęcia The Ploy w Kawałku Podłogi >>> Koncert The Ploy w Kawałku Podłogi [zdjęcia]

Choć trio z Poznania może nie ma jakiegoś wyszukanego ruchu scenicznego – jeśli o ruchu można tu w ogóle mówić – to i tak nie tylko słucha, ale i ogląda się ich z przyjemnością. Właśnie dzięki takim niespodziewanym dźwiękom trąbki, a w czasie koncertu perkusista po ten instrument sięgnął dwukrotnie, czy też nagłym zamianom instrumentów między wokalistą i gitarzystą, który grywał także na klawiszach.

Koncert ten nie mógł więc obyć się bez bisu. Zasłużonego.

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.