platforma blogowa portalu głos koszaliński

Muzyczne podsumowanie. Rockowo-metalowy rok 2012

Witchcraft „Legend” i Graveyard „Lights Out” z zagranicy oraz Flapjack „Keep Your Heads Down” i VooVoo „Nowa płyta” z Polski – to najciekawsze moim zdaniem płytowe premiery 2012 roku. Oczywiście ciekawych płyt w 2012 roku było zdecydowanie więcej.

Płyty 2012

Płyty 2012

Jaki był rockowo-metalowy rok 2012? Takie muzyczne podsumowanie roku to nie łatwa sprawa. Bo im więcej słucham muzyki, im dokładniej śledzę ten ciągle zmieniający się rynek, tym większą mam świadomość, jak wiele ciekawych dźwięków mnie omija. I nie sposób tego ogarnąć. Muszę więc mniej, bądź bardziej świadomie wybierać to, czego posłucham. W minionym roku były to już dziesiątki, jeśli nie setki płyt. I tylko na podstawie tych albumów mogę dokonać bardzo subiektywnego podsumowania mijającego 2012 roku. Oczywiście był to rok ciekawy, obfitujący w wiele mocnych muzycznych premier. Wymienię tylko niektóre albumy, do których pewnie jeszcze będę sięgał w 2013 roku.

Zacznę od tych najmocniejszych. Pierwszy album 2012 roku, który zrobił na mnie wrażenie to bardzo szybki, bezkompromisowy death metal na albumie „The Utilitarian” brytyjskiego zespołu Napalm Death. Ten krążek dość długo gościł w moich odtwarzaczu i pewnie jeszcze nie raz w nim zagości. Podobnie, jak krążek niemieckiego zespołu Kreator. „Phantom Antichrist” to solidna dawka thrash metalu mocno osadzonego w latach 90-tych. Przyznaję, że nigdy nie byłem fanem Kreatora, a ten album zrobił na mnie ogromne wrażenie.

Wspomnienie lat 90-tych przypomniało mi także o innej płycie, która mocno nawiązuje do tych czasów. Mówię o amerykańskim metalowym zespole Hellyeah, który w mijającym roku wydał album „Band Of Brothers”. To ich trzecia płyta, ale dopiero pierwsza, która pojawiła się w polskich sklepach. Można na niej znaleźć świetny metal spod znaku Pantery. Nie ma się jednak co dziwić, skoro za perkusją zasiada w nim Vinnie Paul, który grał na bębnach w Panterze.

Sporo już powiedziałem o udanych premierach zagranicznych, ale i na polskim rynku rockowo-metalowym ukazało się wiele interesujących albumów. Jednym z nich na pewno jest  najnowsza płyta zespołu Flapjack, który wrócił z nowym krążkiem po 15 latach przerwy. „Keep Your Heads Down” jest świetnie zagrana i powinna się podobać np. fanom amerykańskiego zespołu Deftones, który – swoją drogą – w tym roku także wydał nowy album „Koi No Yokan”.

Ale miało być przecież o płytach polskich. Udanym powrotem fonograficznym był także album Lipali zatytułowany „3850”, na którym można znaleźć i ostre metalowe dźwięki i te bardziej melodyjne rockowe.

Zdecydowanie rockowe i to mocno zakurzone albumy wydały dwie legendy na polskim rynku muzycznym. Mówię o Muńku Staszczyku i Wojtku Waglewskim. Ten pierwszy wraz z T.Love z okazji 30-lecia istnienia zespołu nagrał dwupłytowy album „Old is gold”, na którym można znaleźć ponad 20 utworów w klimacie bluesa, rocka i country z lat 50-tych. Czyli – jak już pisałem – to bardzo zakurzona muzyka. A drugi album, o którym już wspomniałem to „Nowa płyta” zespołu Voo Voo, którego liderem jest Wojtek Waglewski. Na tym krążku także króluje rockowa muzyka osadzona w starym dobrym i mocno analogowym klimacie.

Największe wrażenie w mijającym 2012 roku zrobiły na mnie jednak dwie zupełnie inne płyty. Trafiłem na nie kompletnie przypadkowo i okazały się strzałem w dziesiątkę. Do nich na pewno będę wracał najczęściej. Pierwsza z nich to „Legend” szwedzkiego zespołu Witchcraft, na której znalazłem świetnie zagrany melodyjny rock z naleciałościami Toola, a druga to „Lights Out” kapeli Graveyard, która także pochodzi ze Szwecji. To też mocno rockowa płyta pachnąca klimatem z lat 60-70.

Podsumowując, w moim odtwarzaczu na dłużej zagrzały miejsce przede wszystkim płyty, które swoim klimatem i brzmieniem wracają do muzycznej przeszłości. Nie tylko od tej z lat 90-tych, ale i do tej o wiele dalszej, nawet do lat 50-tych. Albumów z nowoczesnymi brzmieniami też było sporo np. Meshuggah „Koloss”, czy The Algorithm „Polyrithmic Code”, choć bardzo dobre, ale te jakoś mniej mnie oczarowały. Jest tu wyjątek – Gojira i ich „L’Enfant Sauvage”.  Może się starzeję?

Utwory wymienionych przeze mnie zespołów będzie można posłuchać już 2 stycznia 2013 roku w Kuźni Dźwięków Radia Koszalin po godz. 20. Zapraszam!

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.