platforma blogowa portalu głos koszaliński

T.Love „Old Is Gold”. Stary rock, blues i country [recenzja]

Istniejący od 30 już lat  T.Love pod wodzą Muńka Staszczyka postanowił uczcić okrągły jubileusz wydając specjalną płytę. „Old Is Gold” to dwa krążki i 22 utwory zagrane w klimacie rocka, bluesa i country z lat 50-tych i 60-tych.

T.Love - Old Is Gold

T.Love – Old Is Gold

Na dodatek nagrane – jak zapewnia zespół – w taki sam sposób, jak 70 lat temu, na tzw. „setkę”, czyli przez wszystkich muzyków jednocześnie w jednym pomieszczeniu, bez separacji instrumentów. I jak im to wyszło? Nadspodziewanie dobrze! Dzięki zastosowanej bardzo prostej i skomplikowanej zarazem technice nagrań „Old Is Gold” brzmi bardzo analogowo, dość surowo i miękko zarazem.

A wracając do klimatu lat 50/60-tych… T.Love nie odkrywa tu Ameryki, bo i w Polsce i na świecie istnieje już wiele zespołów, które zataczają muzyczno-historyczne koło inspirując się muzyką sprzed 60 lat. A jakie inspiracje można znaleźć na najnowszym krążku T.Love? Wystarczy sięgnąć do zagranego w klimacie rock and rollowym „Old Is Gold”, czyli tytułowego utworu z płyty. To w nim Muniek Staszczyk w typowy dla siebie sposób znany np. z piosenki „To nie jest miłość”, czy „T.Love” wymienia swoich muzycznych idoli. Wśród nich znaleźli się między innymi: Muddy Waters, Johnny Cash, Elvis Presley, John Lennon, Chuck Berry, Bob Dylan, Keith Richard, Frank Sinatra. I muzykę prawie każdego z nich słychać na tej płycie.

Otwierający album „Black And Blue” to transowy stary blues cichy w zwrotce, głośny w refrenie. Flakowato bluesowy jest z kolei „Lucy Phere”, czyli pierwszy utwór z drugiego krążka. Zupełnie inny, bo energiczny, zmuszający do bujania blues znaleźć można na „Wieczorem w mieście – film”. Świetnie zagrane country (takie w klimacie Marka Knopflera) można usłyszeć w kompozycji „Frontline”, „Stanley”, czy też w „Country rebel”. Sporo rock and rolla może nawet lekko punkowego jest w numerze „Menora Benzt”, czy też w piosence  „Skomplikowany (nowy świat)”.

Ale są i spokojniejsze utwory. Oprócz wymienionych już wcześniej „Black And Blue” i „Lucy Phere” do tej kategorii można zaliczyć choćby balladę „Jak nigdy”, „New York”, czy „Jeśli Boga nie ma tu”.

I jak łatwo się domyślić, w tym ostatnim utworze Muniek Staszczyk zastanawia się, jak będzie wyglądał się, jeśli okaże się Boga nie ma. Zła strona mocy, czyli Szatan, a dokładnie Lucyfer pojawia się w utworze „Lucy Phere”, który kusi muzyka karierą z wszelkimi jej dobrami: sławą, narkotykami, alkoholem i kobietami. Tematy te poruszane są zresztą na tej płycie częściej, np. w utworze „Menora Benzt”, czy „Moja kobieta”. Ten ostatni zapewne nie będzie za często pojawiał się w radiu, bo w tym tekście Muniek nie przebiera w słowach i kilka wulgaryzmów mu się „wymsknęło”. Ale tu jest ich i tak niewiele w porównaniu z rewelacyjną „Mętną wodą”, czy „Skomplikowanym (nowym światem)”, w którym Muniek deklaruje, że „pierd… face’a” i nie zamierza pozwalać na nielegalne ściąganie muzyki z sieci.

Całkiem niedawno Muniek powiedział, że myślał, że T.Love nagrał sporo fajnych piosenek, ale świetnych albumów rozpatrywanych jako całość mają niewiele. Jednym z nich jest na pewno „Prymityw”. A „Old Is Gold” to taki album? Na pewno pełno na nim świetnych utworów zarówno pod względem muzycznym, jak i tekstowym i jestem bardzo bliski stwierdzenia, że to świetny, zamknięty album.

Ma on jednak jeden mały minus. Muniek (niestety) śpiewa kilka utworów po angielsku z mocno słyszalnym akcentem polish-english. „Black And Blue” i „Country Rebel”. Te małe niedogodności jednak w zupełności rekompensują mi wszystkie pozostałe kompozycje z „Mętną wodą”, „Moją kobietą”, „Skomplikowanym”, „Modlitwą”, „Frontline’m” i „Synem marnotrawnym” na czele.

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentarze (1) do “T.Love „Old Is Gold”. Stary rock, blues i country [recenzja]”

  1. Andrzej napisał(a):

    To dojrzała, przemyślana i bardzo dobra płyta ! Wsród natłoku szybko , byle jak wydawanych płyt , których celem jest tylko kasa jest to prawdziwa dopracowany perełka. Mnóstwo różnorodnych mądrych tekstów w genialnej aranżacji, nie można się od tej odważniej płyty oderwać. Pozycja nr 1 w polskiej muzyce 2012, pozycja obowiązkowa.