platforma blogowa portalu głos koszaliński

Czesław Śpiewa „Tesco Value” [recenzja]

Czesław Śpiewa święci ostatnio triumfy. Jego album „Debiut” sprzedaje się świetnie, a sam muzyk został przez wielu okrzyknięty wielką nadzieją polskiej muzyki, która – według wielu – schodzi na psy.

Czesław Śpiewa - Tesco Value

Czesław Śpiewa - Tesco Value

Na fali tej popularności w sklepach pojawiła się jego płyta z 2002 roku, którą nagrał zagranicą. Dzięki temu fani mogą się przekonać co i jak grał muzyk jeszcze kilka lat temu. A w odsłonie „Tesco Value” grał bardzo interesujące dźwięki.

Utwory zbudowane są w dużej mierze na melodiach wygrywanych na akordeonie, a bas, perkusja i gitara stanowią dla nich interesujące tło. W każdym numerze zawarty jest inny ładunek emocji. Są momenty mocno stonowane, nastrojowe, które sąsiadują z mocnymi, często szalonymi zagraniami kojarzącymi się z rockiem, czy nawet metalem. A sam Czesław śpiewa czasami, jakby właśnie wyszedł ze szpitala psychiatrycznego. Autentycznie słychać w jego głosie szaleństwo!

I choć to bardzo dobra płyta, to obawiam się, że wielu fanów „Debiutu”, który jest dużo grzeczniejszy niż „Tesco Value” nie przekona się do wcześniejszego wcielenia muzyka. Nie tylko ze względu na to szaleństwo, ale także anglojęzyczne teksty.

Z archiwum: 6.11.2008

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.