platforma blogowa portalu głos koszaliński

The SaintBox. Kulka i Walicki robią klimat [recenzja]

The SaintBox, to kolejny już projekt muzyczny, w którym wokalnie udziela się Gaba Kulka. Głównym autorem muzyk jest Olo Walicki, kontrabasista jazzowy. Razem stworzyli niepokojącą mieszankę muzyczną.

The Saintbox

The Saintbox

Na tym krążku w 9 kompozycjach przeplatają się tu ze sobą jazz z rockiem, a także pewne elementy folku z muzyką elektroniczną. To muzyka niełatwa w odbiorze, ale warto poświęcić jej chwilę i przekonać się do niej, docenić. Przede wszystkim po to, by móc cieszyć się tymi dźwiękami.

Choć ten album – w zamyśle autorów – pełni przemyślanie poukładaną całość, to sam proponowałbym zacząć ją słuchać od utworu nr 7 „Eulalia”. Ta kompozycja została najpierw skrócona o połowę i wybrana na singiel promujący to muzyczne przedsięwzięcie. To absolutny strzał w dziesiątkę, bo od pierwszego odsłuchu rozpłynąłem w tej muzyce. To przecudny, spokojnie snujący się utwór z kontrabasem (posłuchajcie tej solówki w połowie utworu!!!) i skrzypcami w roli głównej, oraz niespodziewanym, nieco diabolicznym przerywnikiem. I oczywiście wokalem Gaby Kulki. Dość nienachalnym, wysokim, przejmującym, wspaniałym. Tutaj Gaba wspięła się na wyżyny swoich możliwości. Ale to oczywiście moje zdanie, choć – mam nadzieję – nie odosobnione.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Jw1jwO8wv-0[/youtube]

Kolejny utwór, który może Was przekonać do The Saintbox to jazz-rockowy, progresywny utwór „DeSantisBox”. To energetyczny, jak na tę płytę mocno pachnący latami 70-tymi utwór bardzo piosenkowy  z dość standardowym zestawem instrumentów: perkusją, basem i klawiszami. W tym utworze Gaba pokazuje pazura, jest bardziej zdecydowana, odważna. Drapieżności dodaje lekki przester nałożony na jej głos.

Zupełnie inny nastrój panuje z kolei w kompozycji „Fiolet” otwierającej płytę (nawet gdybym pisał o utworach w chronologicznej kolejności i tak żonglowałbym klimatami, bo właśnie tak ta płyta jest ułożona). Pierwsza część do bólu minimalistyczna, w której delikatna linia melodyczna wokalu Gaby Kulki muśnięta jest pojedynczymi dźwiękami smyczków przechodzi w drugą – równie mroczną, bo graną na niskich fortepianowych dźwiękach z dodatkiem perkusji i dęciaków. To z jednej strony taki… hmmm… musicalowy (w klimacie „Selmasongs” Bjork) utwór mieszający się z jazzowym bałaganiarstwem.

Równie, a może nawet jeszcze bardziej minimalistyczny jest „L’Hiver” przejmująco zaśpiewany przez Gabę w języku francuskim. Na tym albumie znajdziemy także utwór w języku niemieckim. „Luna” z tekstem zapożyczonym od samego Goethego to jazzowa kompozycja oparta na grze fortepianu. Oczywiście z akompaniamentem kontrabasu.

To nie jest łatwy materiał i może niektóre dźwięki mogą być ciężkostrawne dla ucha (sam mam takie momenty przy słuchaniu The SaintBox),  ale jednak jak już się wsłuchać w ten album, to okaże się, że – no może poza „Somnią” – to wcale nie AŻ TAKA TRUDNA w odbiorze muzyka. Bo przecież nie wymieniony wcześniej „Comfort Credit Image” to w zasadzie rockowa kompozycja zagrana na gitarze akustycznej i fortepianie, z dodatkiem obowiązkowego kontrabasu i pewnych elementów elektroniki; a „Third Coming” to energiczny numer z pewnymi elementami folku i – UWAGA – melorecytacją Gaby.

Słuchając jednak tego krążka i mając świadomość, że 1/3 tego trio to Maciek Szupica, który stworzył wizualizacje wykorzystywane przy koncertach The SaintBox – to można mieć pewien niedosyt, bo do płyty nie zostały dołączone. Na szczęście można je znaleźć w sieci, choćby na stronie thesaintbox.com.

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentowanie wpisu jest wyłączone.