platforma blogowa portalu głos koszaliński

Fisz / Emade „Zwierzę bez nogi”. Beastie Boys z Warszawy [recenzja]

Fisz, Emade i DJ Eprom na płycie „Zwierzę bez nogi” dokonali coś, czego jeszcze nikt w Polsce nie zrobił. Do hip-hopu podeszli w punkowy sposób.

Fisz Emade - Zwierzę bez nogi

Fisz Emade - Zwierzę bez nogi

Tak, to pierwsza rzecz, która mnie „uderzyła” przy odsłuchu tej płyty. Brud, mnóstwo brudu. Garażowe brzmienie żywych bębnów, gitary, basu i klawiszy (większość partii instrumentów na płytę zostało nagranych przez ludzi). No i przester „szczekaczki” na wokalu Fisza. Już od pierwszych utworów: „Napoleon” i „Zwierzę bez nogi” słuchacz czuje się jakby odbył podróż w czasie do lat 80 – 90′ ubiegłego wieku, kiedy to triumfy święcił amerykański zespół Beastie Boys. Niewtajemniczonym dodam, że Beastie to trio punkowców, którzy przerzucili się na rap. A Fisz i Emade już nie raz mówili, że to przez płyty tego trio z Nowego Jorku wzięli się za rap. Czyżbyśmy byli więc właśnie świadkami narodzin Beastie Boys z Warszawy? Bo nawet klip do jednego z utworów do złudzenia przypomina te z lat 90-tych.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=D7DbFth4otE[/youtube]

Płyta „Zwierzę bez nogi” wydana przy okazji 10-lecia muzycznej drogi Fisza i Emade’a jest swego rodzaju hołdem dla tych, którzy ukształtowali ich dźwiękową wrażliwość. Nic więc dziwnego, że tyle na tym albumie oczywistych odwołań do B-Boysów właśnie. Do tego stopnia, że pojawia się tu instrumental „Gołąb nawigator”, który klimatem przypomina właśnie „Eugenes Lament” z albumu Ill Comminication z 1994 roku. Oldchoolowo, beastieboysowo jest też np. na „Nie3Nie6Nie7”.

Ale na tej płycie są wyraźne odniesienia także do jazzowych nieco klimatów A Tribe Called Quest (choćby we wstępie „Panie, Panowie”, czy w „Myśliwych”), bardziej wariackich rzeczy zapożyczonych z RUN D.M.C. I nawet miałem takie momenty, że myślałem o tym materiale, jako wtórnym. Szybko jednak to nastawienie przeminęło, kiedy podszedłem do tematu jako – wspomnianego już wyżej – hołdu dla Mistrzów Rapu.

A poza tym przy tych wszystkich muzycznych skojarzeniach to album bardzo Fisz/Emadowy. Bo pojawiają się utwory w stylu Tworzywo Sztuczne, dubowe, jak choćby  „Tak to robimy”, czy coś jak z albumu „Na wylot” – „Jesteś tam?”. No i jeszcze mamy jedyną i niepowtarzalną okazję usłyszeć głos Emade’a. Ten producent chwycił za mikrofon i nawinął dwie zwroty w utworze „2 MC”. I z mic’em radzi sobie świetnie. A skoro już przy popisach jesteśmy, to jest i coś od Eproma. Oprócz skreczy na całej płycie nagrał też popisówki „Epromenator I” i „Epromenator II” kojarzące się trochę z wymienionym wcześniej RUN D.M.C.

Pod względem muzycznym ten album urwał mi kończynę dolną i pochylam się jak to tytułowe zwierzę bez nogi.

Pod względem tekstowym jest trochę gorzej. Fisz i jego flow oczywiście kręci mnie tak samo, jak przy poprzednich produkcjach. Natomiast nuży mnie już trochę słuchanie w kółko tego jego „bla, bla, bla”, tego „hrabiego cud miód unikatu, jak numer pesel” i tekstów budowanych na zasadzie sklejek przeróżnych i do tego różnej jakości porównań. A przecież słuchając tej płyty możemy się przekonać, że Fisz potrafi napisać coś zupełnie świeżego i niepowtarzalnego (jak numer pesel). Wystarczy sięgnąć choćby niektórych numerów z albumu „Zwierzę bez nogi”, do przecudnego „1978”, czy do numeru  „Dziecko we mgle”.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=E7RA57qcudM[/youtube]

Ale ostatecznie i ten zarzut szybko sobie wytłumaczyłem. Taki właśnie przechwałkowy, popisówkowy, egocentryczny, był old schoolowy rap. Hip-hop taki był, jest i pewnie zawsze będzie. Bo zabronić raperowi nagrywania utworów w stylu „Jesteście gotowi, mikrofon w dłoni (…) bo ten, co tu stoi to mistrz starej szkoły” to jakby zakazać mu oddychania.

autor: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentarze (1) do “Fisz / Emade „Zwierzę bez nogi”. Beastie Boys z Warszawy [recenzja]”

  1. Marcias napisał(a):

    Dokładnie tak odbieram ten album! jest na pewno nietuzinkowy 🙂