platforma blogowa portalu głos koszaliński

White Stripes – Icky Thump [recenzja]

Gitarzysto-wokalista Jack White i perkusistka Meg White po raz kolejny udowadniają, że w dwójkę można nagrać porządną, rockową płytę. Po raz kolejny dla swoich fanów, bo mnie przekonali do siebie dopiero teraz.

White Stripes - Icky Thump

White Stripes - Icky Thump

Z poprzednich ich albumów przemawiały do mnie jedynie singlowe utwory z kultowym już teraz „Seven Nations Army” na czele. Tym razem spośród 13 utworów zawartych na „Icky Thump” nie wyrzuciłbym żadnego. To kawał świetnego rockowego grania! Gitara i perkusja ma – jak zwykle zresztą w przypadku „Białych Pasów” – brudne, garażowe brzmienie, ale jest to brzmienie soczyste.

Znowu zdarzają się pewne nierówności w nagraniu utworów (dla nie wtajemniczonych to również znak rozpoznawczy grupy), ale i to składa się na klimat albumu. Duet udowadnia, że z megaprostego riffu, opartego często na dwóch, trzech dźwiękach można wyczarować prawdziwego hita. Dodając oczywiście od czasu do czasu nieskomplikowaną (na pozór) solówkę, której dźwięki wiercą dziurę w uchu.

Słychać, że „Białe Pasy” całymi garściami czerpią z tego, co kapele rockowe dokonały w latach 70-tych i na początku 80-tych, ale czy to przestępstwo? Wzorować się na takich legenadach jak Led Zeppelin to przecież nie grzech. Ale nie tylko odwołania do tej grupy słychać na płycie. Jest też utwór w klimacie hiszpańskiego pasodoble „Conquest” wzbogacony o trąbki oraz irlandzki „Pricky thorn, but sweetly worn” z kobzą.

Z archiwum: 20.07.2007

Komentowanie wpisu jest wyłączone.