platforma blogowa portalu głos koszaliński

Wojciech Cejrowski: Mrągowo to chała, satanizmu się boję! [wywiad wideo]

Wojciech Cejrowski znany jest przede wszystkim jako podróżnik. Ale to także znawca muzyki. Głównie country, ale nie tylko. Co sądzi o ostatnim pikniku w Mrągowie? Czy jest w stanie słuchać metalu? Czy ceni polskich artystów?

Wojciech Cejrowski - fot. Radosław Brzostek

Wojciech Cejrowski - fot. Radosław Brzostek

O tym wszystkim przeczytacie poniżej w wywiadzie przeprowadzonym w Koszalinie, tuż przed spotkaniem w kinie Kryterium.

Albo obejrzycie, bo cały wywiad został nagrany (za co serdecznie dziękuję Magdalenie Łanowy). Zapraszam!

- Był Pan w miniony weekend w Mrągowie na pikniku country?

Wojciech Cejrowski: - Byłem… No chała, niestety!

Te momenty kiedy grano country, kiedy występowali ci polscy wykonawcy, których może możemy nie znać z imienia, z nazwiska, ani z twarzy od razu wprowadzali wśród publiczności naturalne odruchy: tak, tego chcę słuchać, to jest prawdziwe, to jest fajne.

Natomiast kiedy na scenę wchodzi zespół Perfect, który szanuję, cenie, chętnie posłucham, na koncert nawet pójdę… Ale nie w tym miejscu. Mrągowo to ma być piknik country.

10 lat temu, kiedy organizowałem jeszcze te pikniki, moim zadaniem było sprowadzanie artystów ze Stanów Zjednoczonych. Miałem na to budżet 22, 25 tysięcy dolarów. Wtedy na zamknięcie każdego wieczoru w piątek, sobotę i niedzielę występowała gwiazda z Ameryki. Gwiazda takiego formatu, jaki wystarczył na Mrągowo.

Ludzie nie rozróżniają gwiazdy za milion dolarów, a kimś bardziej poślednim. Zawsze to był Amerykanin w kapeluszu, który dobrze śpiewa, ma super głos ustawiony. Sprowadzałbym takich artystów do dzisiaj, ale nie dla nich miejsca na scenie.

YouTube Preview Image

- Był tam Pan jednak jako obserwator, uczestnik, nie jako prowadzący. W sieci i w gazetach pisano, że Wojciech Cejrowski poprowadzi jubileuszowy 30. piknik…

Wojciech Cejrowski: - Organizatorzy się ze mną nie dogadali, choć rzeczywiście prowadzili ze mną rozmowy przerywane na przykład na trzy tygodnie, kiedy wyjechałem kręcić „Boso w Jerozolimie”. Rozmowy więc były, jednak z mojej strony decyzji nie było, oni nie mieli umowy, ale we wszystkich pismach podali, że „kupili Cejrowskiego”.

A potem się okazało, że nie mają odpowiedniego budżetu, a koncert, który miałbym poprowadzić, to w zasadzie nie bardzo country. Uznałem więc, że może innym razem. Lepiej żeby poprowadził to Pan Rock i te dwie dziewczyny z telewizji Polsat, bo to nie moja bajka.

 

- A byłoby w Polsce miejsce na festiwal z muzyką tropical, którą Pan promuje w telewizji, w radiu?

 

Wojciech Cejrowski: - A po co? Czasami, jak przyjedzie jakiś zespół tego typu, to go obejrzymy przy okazji innej imprezy. Sam się nie wyrywam, bo mi w życiu lepiej być unikatem.

Jestem jedynym gościem, który nadaje tę muzykę w radiu świadomie. Słuchałem kilku innych audycji, gdzie się pojawiają utwory ze świata: trochę afrykańskiej, trochę tropikalnej. Dla mnie to już nie konkurencja, bo afrykańskiej ani hinduskiej nie gram.

Słyszałem też kilka audycji, które chcą grać wyłącznie salsę. Podstawowym błędem ludzi, którzy biorą się za tę robotę jest to, że nie znają języka hiszpańskiego, nie rozumieją więc o czym się śpiewa. Tu ich wyprzedzam na pierwszym zakręcie i od razu wyprzedzam ich też na drugim zakręcie, a nawet dubluję, bo oni nie byli tam, gdzie ta muzyka powstaje, więc nie znają kontekstu. Nawet jeśli rozumieją słowa, to nie do końca wiedzą, o czym ci goście mówią w tej piosence.

Dlatego też nie wyrywam się z festiwalem muzyki tropikalnej, bo przestanę być unikalny. No a rozrywce – jako odbiorca – chciałbym trafiać na unikalne rzeczy.

W przyrodzie jest jeden Wojciech Mann i nikt nie jest w stanie mi go zastąpić. Jest jeden taki człowiek, z takim poczuciem humoru i – choć nienawidzę jego muzyki – ja go kupuję w pakiecie, bo jest papuśny. Chciałbym więc, żeby był też jeden taki Cejrowski.

- Też Wojciech…

Wojciech Cejrowski: - Też. Wojciech Mann był w radiu moim nauczycielem w latach 90-tych i chciałbym kiedyś wejść w buty mistrza, że ktoś powiedział: „Nikt nie umie tak, jak Cejrowski”.

- Jeszcze jedno pytanie dotyczące muzyki country. Jerry Abbott – mówi Panu coś to nazwisko?

Wojciech Cejrowski: - Kompletnie nic. Mam dysleksję, nie mam pamięci do nazwisk. Nie pamiętam nawet nazwisk moich kolegów z klasy. Gdyby miał Pan jego fotografię, to być może natychmiast otworzyłaby mi się klapka w mózgu i przypomniało mi się, że widziałem jego koncert, że to super gość itd.

- W takim razie wytłumaczę. Jerry Abbott to kompozytor i producent muzyki country. Jego synowie Darrel i Vinnie Paul Abbott założyli kiedyś zespół Pantera. Nie grali jednak country, ale metal. Dla Pana taka muzyka mocniejsza niż country – metal na przykład – nadaje się do słuchania?

Wojciech Cejrowski: - Lubię mocniejsze dźwięki, ale w ramach country, a szerzej patrząc – muzyki południa Stanów Zjednoczonych. Lubię na przykład Lynyrd Skynyrd, choć to zasadniczo rock, ale southern rock. Lubię smoliste gatunki bluesopodobne z Luizjany, posłucham chętnie dixielandu. Jestem więc otwarty na muzykę, ale raczej południową, dlatego robię audycję z muzyką podzwrotnikową, a nie nadzwrotnikową.

Taki metal przywieziony z Europy, czy z Nowego Jorku, to nie moja bajka.

- Pantera to teksański metal jak najbardziej…

Wojciech Cejrowski: - Jestem konserwatystą. To też kwestia kto śpiewa i o czym. Goście z Południa nie mają na scenie roznegliżowanych panienek. Ze względu na swoje wychowanie i publiczność, będą bardziej konserwatywni. To wtedy najostrzejszej muzyki posłucham, nawet punka, pod warunkiem, że ma ten południowy przekaz.

Oni wszyscy zaczynali w chórach kościelnych i to jest dla mnie pierwszy parametr. Byłeś ministrantem? Śpiewałeś w chórze kościelnym? Byłeś nie tylko chrzczony, ale i bierzmowany, czyli wytrwałeś w Kościele przynajmniej do końca szkoły średniej? Jak był bierzmowany, to może dla mnie grać heavy metal, bo na pewno nie przysatanizuje. Satanizmu się boję.

Ta trupia czacha, którą ma Pan na koszulce (na koszulce miałem okładkę Pantery z płyty „Far Beyond Driven” – dop. aut.) ona mnie…

Ja widziałem czary, a mój wujek jest zakonnikiem w Niepokalanowie i egzorcystą zawodowym. Dlatego nie tylko wierzę w istnienie diabła, ja wiem, że on istnieje.

- Ma Pan wśród polskich artystów osoby, które ceni?

Wojciech Cejrowski: - Niespecjalnie… Pan Bóg obdarzył Marylę Rodowicz talentem niezwykłym, wyczuciem niezwykłym i niezwykłą osobowością artystyczną. Nie zmarnowała tego talentu.

Widziałem ją na próbie w Gdyni, kiedy kilka lat temu organizowaliśmy koncerty Lata z Radiem. Każdy inny artysta wchodził, robił próbę mikrofonu („Raz, Dwa, Trzy, Cztery… Oooooo, Oooooo”) i schodził ze sceny. Maryla Rodowicz w ramach próby o godz. 13 odegrała cały koncert z bisami włącznie i potem o godz. 21 w pełnych kostiumach drugi raz to samo. To jest artysta godny szacunku pod każdym względem.

Ma jednak minus – jej menuety z władzą komunistyczną. W czasach Breżniewa i Gierka byłyby one wytłumaczalne, bo po prostu taki był świat dookoła. Jednak w czasach już wolnej Polski, w czasach Kwaśniewskiego, przyjaźnie z działaczami ZSMP, z nim i jego żoną… To już było niesmaczne, niepotrzebne dla artystki tej klasy.

Dlatego trudno mi cenić polskich artystów. Na scenie mogą być wybitni, ale zawsze w życiorysie mają „pałę” z zachowania.

Nasz astronom z Torunia (moja mama jest astronomem z wykształcenia), jak odkrył planetę i w środowisku astronomicznym polska flaga była na pierwszym miejscu przez kilka lat, to się tak cieszyłem! A potem widzę tego samego człowieka, kulturalnego nauczyciela w Stanach Zjednoczonych i okazuje się, że zrobił karierę, bo był Ubekiem. Donosił i wyjechał na zagraniczne stypendia na plecach kolegów, których kariery utrącił. To można się załamać. Ma „pałę” z zachowania.

A na skróty mówiąc… Od gwałciciela nie kupię chleba, nawet jeśli jest najlepszym piekarzem w mieście. Nie kupię, bo to gwałciciel, złodziej, przestępca, bydlak, bije żonę. Z tego powodu ten chleb mi już nie smakuje. I to jest mój problem z polskimi artystami.

* * *

To pierwsza z dwóch części rozmowy z Wojciechem Cejrowskim. Druga, w której z WC rozmawiam o wakacjach, urlopie i o podróżach – za kilka dni. Zapraszam!

I zachęcam do przeczytania poprzedniego mojego wywiadu >>>

Wojciech Cejrowski: Indianie nie znają muzyki [wywiad]

Rozmawiał: Mariusz Rodziewicz

kontakt: mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl

Komentarze (11) do “Wojciech Cejrowski: Mrągowo to chała, satanizmu się boję! [wywiad wideo]”

  1. Tomasz napisał(a):

    No nie! Jak ja mogłem to przegapić?! Nie wybaczę sobie tego… Dowiedzieć się 2 dni po fakcie, że Wojciech Cejrowski jest w Koszalinie… kupiłem większość jego książek i nigdy nie żałowałem nawet 10 groszy włożonych w te pozycje, a co dopiero mówić o sposobności zobaczenia go na żywo – tym bardziej, że widziałem nie jeden fascynujący wywiad z nim. Nigdy nie używa potoku słów, każde zdanie przemyślane, a pytanie dokładnie zanalizowane, by w przypadku pytań o “dupę Marynę” odpowiedzieć coś ciekawego nawet gdy odnosi się do konstrukcji pytania samego w sobie – naprawdę inteligentny człowiek i zawsze mówi to co myśli i czuje nie znając takich pojęć jak “poprawność polityczna” czy “tak nie wypada”. Jestem tak zły, że to przegapiłem, że chyba będę musiał bardziej interesować się tym co dzieje się w moim mieście aniżeli na świecie – tak jak to ma miejsce teraz, bo to zatacza o hipokryzję. Zdenerwowany kończę i pozdrawiam, Tomasz

  2. art-b napisał(a):

    Panie Cejrowski , a Radio Maryja którego jest Pani wiernym członkiem, tej sekty to nie satanizm?

  3. Mirek napisał(a):

    W.Cejrowski nie kupi chleba od gwałciciela. Czy przyjmie komunię z rąk pedofila bądz defraudanta?

  4. gerwazy napisał(a):

    To tylko pokazuje żałosny poziom pana Cejrowskiego.

  5. kamyk napisał(a):

    Odczepcie sie od wc , kiedyś powiedział że nie chce aby go judasz sowiadał :)

  6. arturgorecki napisał(a):

    Co za poziom komentarzy! Do pięt nie dorastacie WC.

  7. Kinga napisał(a):

    Tomaszu, z książkami WC mam podobnie, po prostu rozkosz dla zmysłów czytać o jego przygodach. Miałam jednak to szczęście zobaczyć go na żywo. Na dzień przed występem dowiedziałam się, że wystąpi we Wrocławiu (było to półtora roku temu). Troszkę to kosztuje, ale za to w ciągu tych dwóch godzin rozbolał mnie brzuch od śmiechu, a głowa wypełniła się oazą indiańskiej mądrości. Coś fantastycznego!

  8. GERWAZY napisał(a):

    Pan Cejrowski na prezydenta! To jest głowa!!!!:)

  9. Przemek napisał(a):

    Panie Wojtku – jestem wiernym fanem! Mało jest ludzi potrafiących odważnie mówić to co myślą. Dobrze, że pan jest i robi świetną robotę! :)

  10. FAN WuCeta napisał(a):

    jak to jest, że pan WuCet głosił przez lata, że ma jedną żonę i ten ślub jest ważny, a jak poznał młódkę Joannę to o wszystkim zapomniał.

  11. Miki napisał(a):

    To ten sam Cejrowski ultrakatolik co rozwód kościelny sobie załatwiał? Ten sam co 3 razy studiów nie kończył? Ten sam co myśli że HIV przenosi się przez dotyk?

Zostaw komentarz