platforma blogowa portalu głos koszaliński

X Factor: Kogo wyprodukuje fabryka X?

Kuba Wojewódzki, Maja Sablewska i Czesław Mozil (czy też Czesław Śpiewa) to najnowsze jury, najnowszego programu z cyklu „Stworzymy Nową Muzyczną Gwiazdę”. I jak zwykle jestem ciekaw, który/a z anonimowych jeszcze dziś wokalistów/ek tym razem zostanie Gwiazdą. Pewnie ta ciekawość zżera nie tylko mnie.


Jak to działa?

Wszyscy już wiemy, jak tego typu telewizyjne show działają. Stacja telewizyjna kopiuje bądź wykupuje prawa do formatu znanego i lubianego już w innych krajach, wybiera swoje jury złożone z mniej bądź bardziej kontrowersyjnych osób, które – dobrze by było, żeby znały się na muzyce – mają POMÓC wybrać publiczności nową śpiewającą gwiazdę.

Zaznaczam słowo POMÓC, bo tak naprawdę nową gwiazdę wybierają telewidzowie (rodzina, znajomi rodziny, znajomi znajomych, mieszkańcy miasta, województwa, czy wreszcie fani talentu). A wybierają spośród tych, którzy do programu się zgłosili i albo chcą zostać gwiazdami, albo chcą się sprawdzić i po prostu pokazać w telewizji.

Kto zostanie nową Gwiazdą?

Kogo więc Ci telewidzowie wybiorą tym razem? Jakąś średniej jakości gwizdkę popu, o której zapomnimy lada moment? Nie, nie! Nic z tych rzeczy! O to jestem raczej spokojny, a przynajmniej mam taką nadzieję. Dlaczego? Bo pokazują to przykłady z innych podobnych programów dla śpiewaczych – i nie tylko – talentów.

Pierwszy przykład z Brzegu? Ostatnia edycja „Mam Talent”. Co prawda wygrała ją przemiła, sympatyczna i skromna 11-letnia Magdalena Welc, ale kariery to ona jeszcze nie robi. Robi ją za to ten, który przegrał z Magdą – Kamil Bednarek.  Ten 19-letni (a może 18-letni?) chłopak śpiewający reggae naprawdę ma talent, potrafi śpiewać i robi to dobrze. Swój zespół miał już przed występem, wydawcę płyty też, a program pomógł mu w zrobieniu wielkich kroków w kierunku kariery, które pewnie robiłby przez następne lata, choć nie wiadomo, czy doszedłby do miejsca, w którym jest teraz. Nie wiadomo też, czy ta popularność utrzyma się długo, czy też potrwa jeden sezon. Ale o tym przekonamy się w ciągu najbliższych kilku lat.

Gwiazdy z Idola

Kolejny przykład tylko potwierdzi, że początek wielkiej popularności spowodowany wystąpieniem w telewizyjnym show może być jednocześnie początkiem kilkuletniej już kariery. Monika Brodka wzięła udział w trzeciej edycji programu „Idol”, o go wygrała. A było to w 2003 roku, czyli już osiem lat temu. I co? Jakoś nikt o niej nie zapomniał, a „Granda” – ostatnia jej płyta pokazuje, że Monika ma jeszcze wiele do powiedzenia w sferze muzycznej, choć muszę przyznać, że jej poprzednie płyty jakoś do gustu mi nie przypadły.

A Anna Dąbrowska? Albo Ewelina Flinta? Wzięły udział w drugiej edycji „Idol”. Żadna z nich nie wygrała – Anna zajęła 8. miejsce, Ewelina – drugie, ale na scenie muzycznej radzą sobie całkiem nieźle (osobiście wolę to, co robi Ania Dąbrowska). Do listy tych, którzy w „Idolu” wystąpili i udało im się utrzymać na scenie można dopisać Szymona Wydrę i Tomasza Makowieckiego.

Z drugiej strony można oczywiście podać przeciwne przykłady. Krzysztof Zalewski wygrał w drugim Idolu, Maciej Silski w czwartej, ale ja jakoś o nich nie słyszę.

W tym miejscu chciałem też napisać o wielkiej przegranej pierwszego Idola, czyli Alicji Janosz. Wielka nadzieja popu (zdaniem jurorów), która szybciej zniknęła, niż się pojawiła. Choć – jak przeczytałem w sieci – jej pierwsza płyta uzyskała status Złotej. A w 2010 roku wydała album z zespołem HooDoo Band.

Gwiazdy, czy nie?

Oczywiście można się teraz licytować, czy nazwiska, które wyżej wymieniłem zasługują na status Gwiazdy, czy po prostu są muzykami, wokalistami, którzy na muzycznej scenie radzą sobie nieźle. Można też poddawać pod wątpliwość artyzm ich dokonań (moim zdaniem szczególnie Szymon Wydra robi coś, co zupełnie do mnie nie trafia. No i Ewelina Flinta oraz Ala Janosz na swoim debiucie). Fakt jednak pozostanie faktem, że każda z tych osób wiele zawdzięcza programom telewizyjnym.

Emocje, emocje

I ile emocji  te programy dostarczają nam. Ok, będę mówił za siebie. Dostarczają mi. Weźmy chociażby dwa pierwsze odcinki X Factor. Na scenie pojawiło się przynajmniej kilka osób, które śpiewają REWELACYJNIE (osobiście miałem ciary na plecach), a do tej pory jedynym miejscem, gdzie występowali była ich własne lustro w łazience. Gdyby nie X Factor, dalej śpiewaliby sobie podczas golenia (depilacji). A tak mają szansę na zaistnienie!

Dlatego jestem za tym, żeby programów typu „Idol” (no może ta formuła już się zestarzała), „Szansa na sukces”, „Mam talent”, „X Factor”, czy inne „Gwiazdy śpiewają na wodzie” ( 😉 ) było jak najwięcej. Choć marzy mi się też program dla zespołów rockowych i metalowych, w którym szansę mogliby mieć postaci wzorujące się na Kaziku Staszewskim, Zacku De La Rocha, Nergalu, Micku Jaggerze, czy innych niekwestionowanych Gwiazdach rocka i metalu.

Zarobek przede wszystkim

Aha… I oglądając te programy pamiętajmy też, że dla telewizji najważniejszy jest zarobek na swoim produkcie, a zrobienie ze śpiewającego amatora prawdziwej Gwiazdy jest tylko „przy okazji”. No, potem na tej Gwieździe też będzie można zarobić.

5 komentarzy do “X Factor: Kogo wyprodukuje fabryka X?”

  1. fiodor napisał(a):

    Podobno w Mam Talent chcieli wziac dalej Gienka Loske, ale musial podpisac komercyjnt kontrakt z TVNem i sie nie zgodzil. No i teraz pewnie dalej grywa na rynku we Wroclawiu. Z tych wszystkich programow rozrywkowych on najbardziej zapadl mi w pamiec. Poza tym polecam: http://www.youtube.com/watch?v=CfjAbOIAWng

  2. oli napisał(a):

    Z „Mam talent” nie Bednarek zrobił na mnie wrażenie – moim zdaniem facet zaraz zatonie. Za to obserwuję zespół Me Myself and I i to jest dopiero coś! Jeżdżą po Polsce, wydają płytę… Zrobił też na mnie potężne wrażenie Piotr Lisiecki, pod koniec marca też wychodzi jego płyta. Żadne gwiazdy popkowe, ale dobra alternatywa dla shitu, która nas zalewa na co dzień. Czekam z niecierpliwością kiedy odwiedzą Pomorze.

  3. oli napisał(a):

    Czy mi się wydaje czy właśnie w zapowiedzi 4. odcinka mignęła mi postać Gienka?

  4. cloud napisał(a):

    Dokładnie, tez go widziałam. A co do Me Myself & I : będe sie starać aby wystąpili na koncercie charytatywnym dla bardzo chorego syna moich znajomych, więc będzie okazja by posłuchać ich na żywo 🙂 saulika (ten wyzszy w okularach) znam bardzo długo, pochodzimy z tej samej wiochy 🙂

  5. gramuzyka napisał(a):

    @Oli: – Mam nadzieję, że Twoje przewidywania co do Kamila się nie sprawdzą, ale to już od niego zależy, czy się utrzyma, czy zatonie. My Myself & I – oczywiście, kawał dobrej muzy, też jestem ciekaw, czy się utrzymają. Audiofeelom się chyba na razie udaje, ale może dzięki temu, że Dzień Dobry TVN co chwilę ich u siebie pokazuje – może Kamil albo Me Myself & I też coś ugotują na ekranie? 🙂 Piotr Lisiecki – też kawałek dobrego głosu! A Gienek Loske? Też jak najbardziej! Ale jak to nimi będzie? Pożyjemy, zobaczymy, posłuchamy