platforma blogowa portalu głos koszaliński

10 najlepszych gitarzystów rockowych i metalowych

Darrel Dimebag, Chuck Schuldiner, Jerry Cantrell – to moja Wielka Trójka Gitarzystów. Kto jeszcze znalazł się w tej Dziesiątce?

Od lewej: Darrel Dimebag, Chuck Schuldiner, Jerry Cantrell - fot. Last.fm

Od lewej: Darrel Dimebag, Chuck Schuldiner, Jerry Cantrell - fot. Last.fm

KLIKAJ, KUKAJ >>> GRAMUZYKA ON FACEBOOK

Zanim zacznę wyliczankę, od razu wyjaśnię, dlaczego nie znalazło się tu kilku wirtuozów gitary m.in. Joe Satriani. Właśnie dlatego, że to wirtuoz, który jest rewelacyjny technicznie i podkreśla to na każdym kroku, wydając instrumentalne płyty. Osobiście wolę gitarzystów, którzy grają w bardziej standardowych zespołach, z wokalem.

I drugie wyjaśnienie. O tym, że taki a nie inny gitarzysta znalazł się w tym zestawieniu niekoniecznie decydowała wirtuozeria, ale styl, klimat i zdolności kompozycyjne.

Dobra, to lecimy!

1. Darrel Dimebag – to dla mnie absolutny nr 1, jeśli chodzi o gitarowe granie. Nie będę się specjalnie rozpisywał dlaczego, bo zrobiłem to już TUTAJ >>> Dimebag Darrel – Mój gitarowy Idol

YouTube Preview Image

2. Chuck Schuldiner – rewelacyjny gitarzysta, ojciec death metalu, o którym też już pisałem TUTAJ >>> Chuck Schuldiner – Ojciec Death Metalu

YouTube Preview Image

3. Jerry Cantrell z Alice In Chains, mojego ulubionego zespołu rockowego (grunge’owego). Facet do największych wirtuozów gitary może nie należy, a przynajmniej nie pokazuje tego na swoich płytach. Proste riffy, często proste solówki, ale za to jakie! Facet ma po prostu talent do wymyślania świetnych gitarowych melodii.

YouTube Preview Image

4. Adam Jones z Toola także miażdży mnie nie tyle wirtuozerią gry (solówek w jego grze za wiele nie ma), co pomysłami na numery. Jego riffy są czasami tak proste, że aż boli, ale za to jaką mają miodność, dynamikę, podział! Swoją drogą ciekawy człowiek. Oprócz gry na gitarze specjalizuje się też w wykonywaniu lalek, makijaży – kończył w tym kierunku szkołę. Dlatego też reżyseruje i robi teledyski Toola (ze z lalkami właśnie), odpowiada za wizualną oprawę płyt i koncertów, a także pracował przy efektach specjalnych kilku filmów, m.in. Terminator 2, czy Park Jurajski 3.

YouTube Preview Image

5. Mark Knopfler – to moja pierwsza gitarowa miłość. Będąc jeszcze w szkole podstawowej sporo słuchałem Dire Straits, szczególnie płytę “Brothers In Arms”. Choć i inne numery mnie powalały, z “Sultans Of Swing” na czele!

Ale dlaczego akurat on? Przez ten charakterystyczny styl gry. Zawsze palcami, nigdy kostką. Fajne, ciepłe brzmienie w balladach, dobre riffy na przesterze (np. “Money For Nothing”). No i jego stoicki styl sceniczny. Wielu żartowało nawet, że Mark Knopfler przez cały koncert nie rusza się z miejsca, tylko stoi cały czas  w tym samym punkcie przy mikrofonie.

A jego solowe dokonania? Nie załapałem się, ale to, co zrobił z Dire Straits to kawał historii rocka.

YouTube Preview Image

6. Tom Morello to też facet, który pokazał, że z gitary można jeszcze wiele wycisnąć! Rage Against The Machine słucham do dziś, choć najbardziej jarałem się nimi w czasach, kiedy wyszła pierwsza płyta. Tom Morello zawsze podkreślał, że wszystkie dźwięki na płytach wygenerował ze swojego instrumentu, bez żadnego samplingu, czy syntezatorów klawiszowych. A to dlatego, że jego gitara potrafiła brzmieć m.in. jak saksofon, czy skrecz hip-hopowego DJ-a. Nie się co jednak dziwić, skoro stosował najdziwniejsze techniki gry, np. slide połączony z szybkim włączaniem i wyłączaniem instrumentu. Na jakimś clipie koncertowym widziałem, jak Tom wydobywa dźwięki wyciągając “jacka” z gniazda i dotykając nim strun gitary.

YouTube Preview Image

7. Jimi Hendrix – nie słuchałem go zbyt długo i intensywnie (ostatnio odkrywam go na nowo), ale sposób i styl gry zrobił na mnie duże wrażenie! Zresztą Jimi wyciągnął gitarę i sposób gry na niej na zupełnie inny, nowy, wyższy poziom.

YouTube Preview Image

8. Carlos Santana – tu chyba nie trzeba pisać, dlaczego jest w czołówce gitarzystów. Ma facet talent w palcach. Najbardziej podoba mi się to, że jest świetnym technikiem, a przy tym na pewno szybkościowcem, ale z tej szybkości korzysta bardzo rzadko. Jego solówki nie najczęściej nie są szybkie, ale za to powalają melodią!

YouTube Preview Image

9. Slash – z tym Panem miałem podobnie, jak w przypadku Jimi’ego. Okres, w którym słuchałem Guns N’ Roses nie należał do specjalnie długich (rock i hard rock dość szybko rzuciłem na rzecz metalu), ale do dziś mam w głowie riffy Slasha i jego solówki.

YouTube Preview Image

10. John Frusciante – tym panem jaram się od niedawna. I to nie za sprawą jego dokonań z Red Hot Chili Peppers, ale jego solowych płyt – przede wszystkim “The Empyrean” i “Shadow Collide With People”.

YouTube Preview Image

I to by było prawie na tyle! Zdaję sobie sprawę, że lista powinna być dłuższa, że może powinien się tu znaleźć m.in. Tony Iomi, Kirk Hammet, Eric Clapton, czy też inny kultowy gitarzysta bluesowy B.B. King. Ale miejsc jest TYLKO 10 i to – jak zawsze podkreślam – moja subiektywna lista.

50 złotych na zakupy w sklepie muzycznym Gram!

Ale mam jeszcze dla Was niespodziankę! Voucher o wartości 50 złotych na zakupy w koszalińskim sklepie muzycznym Gram (zajrzyjcie na stronę internetową sklepu >>> SklepGram.pl). Co zrobić, aby go zdobyć? Wystarczy skomentować ten wpis. Piszcie więc, kto jest Waszym gitarowym idolem i dlaczego? Czy zgadzacie się z moją listą? Może Waszym zdaniem ktoś z niej powinien wylecieć, a znaleźć się ktoś inny?

Na wpisy/komentarze czekam do końca miesiąca – do 28 lutego. Na zakupy wybierze się autor najciekawszego komentarza! (przy wpisywaniu komentarza podajcie w odpowiednim okienku swojego maila – to na niego otrzymacie informację o otrzymaniu vouchera)

19 komentarzy do “10 najlepszych gitarzystów rockowych i metalowych”

  1. Artur napisał(a):

    Jak doskonale wiesz moja dycha byłaby zdecydowanie inna 🙂 Oczywiście znalazłby się w niej Andy La Rocque, grający z Kingiem Diamondem i sporadycznie z Deathem. Za niepowtarzalny klimat, który powoduje, że można go rozpoznać po kilku usłyszanych dźwiękach. Warto chyba też wrzucić Paula Masvidala, twórcę i gitarowca Cynica. Zresztą wszyscy muzycy tej kapeli to najwyższej klasy fachowcy, mogący śmiało zajmować czołowe lokaty we wszystkich rankingach. Santanę i Hendriksa wrzuciłbym jednak do tego samego worka, co Clapton i BB King.

  2. gramuzyka napisał(a):

    O Andy’m za wiele nie napiszę, bo jakoś mocno Kinga Diamonda nie słuchałem, ale wiem od Ciebie, że to fachowiec pierwszej wody (znam go trochę tylko z gry w Death – a z Chuckiem tylko fachowcy grali, ci z Cynica też). Co do Paula z Cynica – masz rację, powinienem był o nim pamiętać, bo też kręci mnie strasznie ta muza. Santana i Hendrix w innym worku? Może i tak, ale wg mnie to jednak bardziej gitarzyści rockowi. Ale Paula sobie nie daruję 🙂 Gdyby się znalazł na liście to poleciałby John Frusciante z ostatniego miejsca – choć to dla mnie też magik gitarowy, kompozycyjny. Z metalowym pozdrowieniem \m/ MR gramuzyka

  3. Artur napisał(a):

    Errata: Pisząc o Santanie, czy Hendriksie miałem na myśli worek wirtuozów. \m/

  4. Jarunia napisał(a):

    Na mojej 10 miejscowej liście znalazłby się m. in. jeszcze Zakk “Fucking” Wylde (jak na koncertach nazywał go Ozzy) za jego dzikość w grze i wizerunek sceniczny. Doug Aldrich za solówki nie z Ziemi. I Trio z Maiden za moje dzieciństwo, które.. trwa chyba do dziś 😀

  5. fiodor napisał(a):

    Tak, z listą zgadzam się ale tylko do miejsca piątego włącznie. Tak jak zauważono wyżej Santana i Hendrix raczej to nie tutaj, swoją drogą mógłbyś zrobić także listę wirtuozów z Van Halenem, Satrianim, Malmsteenem itp. Oczywiście moim ulubionym gitarzystą tak samo jak w twoim rankingu jest Dimebag. To niewyobrażalne co ten człowiek robił z gitarą. Był bardzo pozytywnie nakręcony i widać, że muzyka była dla niego zabawą. Na scenie z Philem robili niezły show i to bez ton fajerwerków i niewiadomo jakich efektów świetlnych. Można zobaczyć jakim był świrem np. tutaj http://www.youtube.com/watch?v=dIaqB7hdxKo Co do innych pozycji to brakuje mi tu takiego Maxa Cavalery, wyśmienitego w Sepulturze, troche gorszego w Soulfly (ale dalej na b. wysokim poziomie) i wielki powrót w Cavalera Conspiracy (które nawiasem mówiąc w marcu wydaje płytę – nie mogę sie już doczekać :)). Fajnie byłoby zobaczyć tu braci Stutzer z Artillery. To oni jako jedni z pierwszych w Eurpie zaczęli grać thrash, a dzisiaj mało kto o nich wie. Swoją drogą oni też w marcu wydają nową płytę ‘My blood’, czuję tu kawał dobrego oldschoolowego grania. Bardzo lubię także grę Kirka Windsteina znanego z Crowbar i Down. Te jego mięsiste riffy i ogólny zamuł to to czego potrzebuję w chwili relaksu. Polecam świeżutką płytę Crowbara, jak zwykle miażdżą. Dlaczego też nie wspomnieć o wielkiej trójce? Tak, trójce, bo w końcu Metallica od lat 20 nie ma nic wspólnego z thrash metalem. Dave Mustaine, Ian Scott, Kerry King – zasługują na miano królów. Dave za mega świetne solówki i ogarnianie gitary z wokalem. Do dziś jestem pod wrażeniem tego jak na sonisphere 16 czerwca zagrał i zaśpiewał ‘Poison was the cure’ przecież to niemożliwe! Scott podobno jest najlepszym gitarzystą rytmicznym na świecie wg wielu rankingów, a Kerry jak to Kerry, dażę go wielką sympatią. Podobno jest trochę nadęty i nie lubi nieprofesionalizmu, ale jak widzę jego brodę niczym u wikinga, wytatuowaną głowę i słyszę War Ensemble to ciarki przechodzą 🙂 Na koniec pozwolę sobie wspomnieć o Polskim Iron Maiden czyli Turbo. Wojtek Hoffman bez wątpienia jest najlepszy jeżeli chodzi o Polską scenę. Nie Nergal, nie Peter czy ktokolwiek inny. Widziałem go na żywo dwa razy i to raz akustycznie! Mam jego autograf, mam z nim zdjęcie, mam jego sześć płyt na półce. Oglądałem kiedyś z nim wywiad, w którym mówił, że w latach PRLu mieli podpisany kontrakt w jakiejś tam znanej (przepraszam, nie pamiętam nazwy :D) wytwórni płytowej, która miała zapewnić im dużo większy rozgłos, ale władze kraju nie zgodziły się na wylot zespołu z kraju. Wielka szkoda. To by było na tyle ode mnie, pozdrawiam 🙂

  6. gramuzyka napisał(a):

    Z wywaleniem z listy Santany i Hendrixa pozwolę się nie zgodzić. Owszem, to wirtuozi, ale numery “piosenkowe” komponował (Hendrix) i komponuje (Santana). Bo wywalając ich dwóch należałoby chyba też usunąć Darrela – bo wg mnie też był Wirtuozem Gitary – a na to nie pozwolę! 🙂 Mi też trochę brakuje Maxa w tej liście, bo Sepulturę, Soulfly (niektóre płyty tylko) i Cavalera Conspiracy cenię bardzo! Ale jakoś jego umiejętności chyba mniejsze w porównaniu z pozostałymi na liście. Artillery? Nie znam – faktycznie. Crowbar – wiadomo! Uwielbiam – przede wszystkim za płytę “Crowbar”. Down – też lubię bardzo! Dodałbym jeszcze do tego Corrosion Of Conformity 🙂 Nowa płyta Crowbara – dopiero 2 razy na uszach. Słyszę pozytywy 🙂 Ale jednak nawet o gitarzyście C. nie pomyślałem (zapomniałem natomiast o Paulu z Cynic – niedopatrzenie). Dave, Kerry – wiadomo, że fachowcy. Z Polaków to się zastanawiałem nad Wojtkiem Waglewskim – ma zajebistą lekkość grania! Ale jak już nadmieniłem – to moja lista, a każdy ją może sobie zmodyfikować na własne potrzeby! To i tak nieźle, skoro aż pierwszych 5. gitarzystów byś w niej zostawił! 🙂 Pozdrawiam!

  7. RDM napisał(a):

    Ja bym dołączył jeszcze Jimmy’ego Page’a jeśli mówimy o muzyce Rock. Zresztą tak naprawdę nie wiem co się dzieje dzisiaj w świecie gitarowym u mnie ciągle trwają dwie dekady 60’s i 70’s i nikt mnie stąd nie wyciągnie.:)

  8. fiodor napisał(a):

    To wielka strata, że nie znasz Artillery. Album By Inheritance to wg mnie jeden z najlepszych z całego gatunku i śmiało można go postawić obok RiB Slayera czy M-16 Sodom.

  9. piotrek napisał(a):

    dlaczego w twoim serwisie 80% pisania o muzyce jest o rzezni? typowe polskie popadanie w skrajnosci

  10. tomcio napisał(a):

    chyba każdemu kto gra na gitarze trudno ograniczyć się do jednego gitarzysty:) Dla mnie ulubionymi graczami są 1. Jack White za mieszanie bluesa z rockiem, solówki (te z pitch pedal też), grę na żywo pełną improwizacji i łączenie partii solowych z rytmicznymi, 2. Stevie Ray Vaughan – wystarczy posłuchać http://www.youtube.com/watch?v=NU0MF8pwktg 3.Slash – ekstra solówki ,a G’nR bez niego nie istnieje 4.Eric Clapton szczególnie na akustyku , 5.Steve Vai – ten koleś to kompletny wymiatacz!! http://www.youtube.com/watch?v=Yw74sDWPH7U Pozdrawiam gitarzystów!!

  11. gramuzyka napisał(a):

    Nie zgodzę się, że 80 procent to rzeźnia. Podzieliłbym to mniej więcej na pół: 40% – rzeźnia, 40% – hip-hop, 20% – inne gatunki :-). Choć i tak chyba przesadziłem z tym 40/40/20 (dążyłbym do podziału 35/35/30). Akurat o metalu dość długo nie pisałem. Metalu, rocka i hip-hopu słucham najwięcej, więc trudno się dziwić, że o tym piszę najwięcej, ale są też inne tematy i inne gatunki: muzyka filmowa, pop się zdarza, ostatnio też reggae, nawet o poważnej coś napisałem, no i muzyczne ciekawostki. Staram się więc nie być monotematyczny (nie popadać w skrajności), ale z drugiej strony nie będę na siłę pisał np. o techno, czy muzyce elektronicznej, skoro nie czuję się zbyt mocny w tych tematach. MR gramuzyka – Pozdrawiam.

  12. brainuser napisał(a):

    Z tej “10” zdecydowanie Morello, współczesny SRV. Pozdrówka

  13. fiodor napisał(a):

    No nie dawało mi to spokoju jaki kontrakt dostało Turbo i w końcu znalazłem – chodziło tu o Noise Records czyli pododdział Sanctuary Records, które współprawowało min. z Black Sabbath, Kiss, Anthrax, czy Guns n’ Roses! 🙂

  14. gramuzyka napisał(a):

    Opłacało się kopać! 🙂 Miło czytać, że kapela była w kręgu zainteresowań takiego wydawnictwa… Ehhh… Tamte czasy nie były łaskawe dla dobrych muzyków. A Artillery postaram się wrzucić na ucho!

  15. Dynamith napisał(a):

    moja 10-tka : 1.Slash 2.Emppu 3.Angus Young 4.Brian May 5.Eddie Van Halen 6.Jenifer Baten 7.Logan Miller 8.Kirk Hammet 9.DJ Ashba 10.Jimi Hendrix

  16. Freddie napisał(a):

    1. Malcolm Young 2. Malcolm Young 3. Angus Young 4. Malcolm Young 5. Slash 6. MALCOLM YOUNG!!!! 7. Steve Morse 8.Tony Iomi 9. Mal’ Young (!!) Oraz 10. Oczywiście Mr. Jimmy H. ;]

  17. Marek napisał(a):

    A Satriani i Petrucci ?

  18. gramuzyka napisał(a):

    Wydawało mi się, że wyjaśniłem dlaczego nie ma takich nazwisk. Mariusz Rodziewicz, GraMuzyka

  19. aaa napisał(a):

    a chriss poland z megadeth gra sola jak wiatr nad polami lekko i jedyne w swoim stylu.

Zostaw komentarz