platforma blogowa portalu głos koszaliński

Ambitni muzycy nagrywają „na setkę”

Voo Voo z Wojtkiem Waglewskim na czele, Kim Nowak, czyli bracia Fisz i Emade (synowie W. Waglewskiego), Janek Młynarski i inni – oni wszyscy zdecydowali się nagrywać płyty „na setkę”. Dlaczego?

Doszliśmy do takiego momentu w technice rejestrowania muzyki, że wszystko, każde niedociągnięcie, każdy błąd muzyka, każdą nierówność w tempie można bez problemu – z pomocą komputera, konsoli, czy innego urządzenia nagrywającego – poprawić. Dzięki temu nagrania są dopieszczone do każdego szczegółu.

Bez fałszywej nutki…

Wokalista w żadnym momencie nagrania nie śpiewa żadnej fałszywej nutki. Mało tego! Dzięki technice nawet średni piosenkarz (żeby nie napisać nawet wokalne beztalencie) na płycie śpiewa jak mistrz.

Perkusista, jeśli się pomyli w nagraniu, nie tak uderzy w werbel, zwolni nieco tempo itd. to swoją partię zawsze może nagrać jeszcze raz, albo komputer zaopatrzony w odpowiednie programy wszystko naprawi.

A gitarzysta, basista? Też mają prawo się pomylić, ale znowu ścieżkę z instrumentem można zarejestrować raz jeszcze, albo… Tak, tak! Można zaangażować komputer (czy inne specjalistyczne urządzenie).

Dzieła sterylne

Nie widzę nic złego w posiłkowaniu się całym zestawem urządzeń do rejestrowania dźwięku, jego obróbki. Niestety zdarza się, że realizatorzy tak zapędzą się w wyprodukowaniu Dzieła Idealnego i w efekcie końcowym dostajemy do ręki płytę, która jest tak idealnie nagrana, tak sterylna, że czasami aż to boli. Na szczęście najczęściej dochodzi do tego w przypadku różnego rodzaju muzyki technicznej, choć i zdarzają się takie płyty gitarowe (głównie chodzi mi o poprawianie tych wokali i potem na koncercie możemy się zdziwić, jak ten skaczący po scenie wyjec mógł tak pięknie zaśpiewać na płycie?!).

A gdzie miejsce na ambicje, na improwizację, na zwykły ludzki błąd?

No to może „na setkę”?

O tym chyba myślą ostatnio polskie zespoły, które decydują się na nagrywanie płyt „na setkę”. Tym, którzy nie wiedzą co oznacza nagrywanie „na setkę” wyjaśniam, jak to może wyglądać.

Muzycy spotykają w studiu nagraniowym (czy innym pomieszczeniu, przestrzeni), rozstawiają swoje instrumenty i… grają razem w jednym czasie. Czyli może to wyglądać w sumie jak próba albo koncert zespołu, z tym, że dźwięk jest rejestrowany. Wszyscy muzycy mogą być w jednym pomieszczeniu, albo też w dwóch, czy większej liczbie sal. Ale ZAWSZE utwory grają razem (w innym wypadku nie będzie to już „na setkę”).

Ma to oczywiście swoje wady. Podstawową jest taka, że jak się jeden członek zespołu pomyli, to wszyscy muszą nagrywać utwór od nowa. Ma też wiele zalet. Chyba jedną z ważniejszych jest fakt, że w czasie nagrania muzycy mogą pójść w improwizację i zostanie ona zarejestrowana dla potomnych.

Setka klasyczna

Co ciekawe – taki sposób nagrywania jest nazywany przez wielu realizatorów KLASYCZNYM SPOSOBEM, choć zdecydowanie częściej (w rocku, metalu np.) nagrywa się płyty tak: najpierw nagrywa się tylko perkusję, potem tylko bas, potem gitary (i inne instrumenty), na końcu wokal.

Ufff… Względy techniczne mamy za sobą. To teraz w końcu napiszę, kto tak chętnie nagrywa „na setkę”. To może od tych starszych.

Julia Marcell

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=vMtSWTzPwUA[/youtube]

Julia Marcell, młoda utalentowana wokalistka i kompozytorka grająca m.in. na fortepianie dzięki portalowi Sellaband i swoich fanów zdobyła 50 tysięcy dolarów na nagranie swojej pierwszej wymarzonej płyty. Mogła zrobić z tymi pieniędzmi wszystko, co chciała, dopieścić muzykę do granic niemożliwości. Nie zrobiła tego. Nagrała ją „na setkę”. A potem sama się śmiała, że wydała kupę kasy na to, żeby jej album brzmiał jak nagrany w swoim pokoju. Na „I Might Like You” można usłyszeć wiele brudów: szuranie krzesła, jakieś szepty muzyków, pewnie też jakieś nierówności. Ale to robi klimat!

Kim Nowak

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=UYsUmi1OYsg[/youtube]

Na odpowiednim klimacie płyty zależało też Bartkowi i Piotrowi Waglewskim (czyli Fisz i Emade), którzy postanowili na chwilę odpocząć od hip-hopu i wspólnie z gitarzystą Michałem Sobolewskim nagrali płytę rockową. Inspirowali się na muzyce gitarowej z lat 70-tych rozsądnym wyborem wydał się więc sposób zarejestrowania materiału. Dzięki temu  faktycznie uzyskali klimat tych lat.

Voo Voo

Płyty nagranej „na setkę” pozazdrościł im chyba ojciec Wojciech Waglewski, bo całkiem niedawno na rynku pojawił się najnowszy krążek Voo Voo „Wszyscy muzycy to wojownicy”, która była rejestrowana w ten sam sposób.

Młynarski plays Młynarski

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=uocmBdBJIvs[/youtube]

Warto też wspomnieć o projekcie Młynarski plays Młynarski, w którym głosu użycza Gaba Kulka. W jednym z wywiadów przyznała, że podczas nagrywania „na setkę” wiele utworów musieli nagrywać od nowa, bo często któryś z muzyków się pomylił i potrzebne były powtórki. Gaba zdradziła nawet, że ostatecznie na płytę i tak weszły utwory z jej małymi pomyłkami w tekstach.

IncarNations

Jak chcecie posłuchać ciekawego grania „na setkę” to polecam Radio Retro projektu IncarNations.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=pScvoyubAIw[/youtube]

Takie sympatyczne granie, niby trochę jazzowe, niby trochę alternatywne, niby popowe. Ale przez granie na setuchnę uzyskali klimat koncertu w zadymionej knajpie.

I chyba w tym całym „setkowym” graniu właśnie o to chodzi: o uzyskanie klimatu i wrażenia grania na żywo, o klimat lat 70-tych (nie tylko rockowych lat 70-tych), o ciepłe analogowe brzmienie w zasypie muzyki elektronicznej.

PS. Ale metalowcy to może niech „na setkę” nie nagrywają. W tej muzyce brzmienie podoba mi się takie, jakie jest. Choć pamiętam, że przez chwilę Niekret (to taka nieznana nikomu kapela dość metalowa, w której miałem przyjemność grania) miał AMBITNY plan zarejestrowania materiału w ten sposób… Ehhhh… Stare dobre czasy…

2 komentarze do “Ambitni muzycy nagrywają „na setkę””

  1. Marcin napisał(a):

    Kto jest autorem artykułu?

  2. gramuzyka napisał(a):

    Autorem jest właściciel bloga, czyli Mariusz Rodziewicz. A o co chodzi? Pisz tu, albo na mariusz.rodziewicz@mediaregionalne.pl PZDR