platforma blogowa portalu głos koszaliński

Pogodno zagrało w Koszalinie. Czysta energia

Jacek „Budyń” Szymkiewicz z zespołem zagrał w Kreślarni. Tak, jak zapowiadał było miłośnie i strasznie.

Pogodno w Kreślarni

Pogodno w Kreślarni

Ci, którzy do Kreślarni przyszli o godzinie 19 na występ Pogodno musieli poczekać do godz. 20:30. Do tej godziny jednak specjalnie się nie nudzili. Zespół intensywnie przygotowywał się do występu ustawiając odpowiednie nagłośnienie. Można więc było przyjrzeć się pracy kapeli i posłuchać np. alternatywnych wersji „Zazdrości” zespołu Hey, czy klasyka „You Really Got Me” z repertuaru The Kinks.

Po godz. 20 muzycy zniknęli na kilkanaście minut w kanciapie. Potem na sali ponownie pojawił się „Budyń”. Pokręcił się nucąc coś pod nosem i zdecydował, że już czas zacząć koncert.

Tłumów w Kreślarni nie było. Fani zespołu porozsiadali się po kanapach w dwóch salach klubu i dopiero na chwilę przed rozpoczęciem występu stawili się przed sceną.

Pogodno podzieliło koncert na dwie części. W pierwszej zagrali numery z najnowszej płyty „Wasza Wspaniałość”. Rozpoczęli od energetycznego „Magnesu” i ta energia pozostała aż do samego końca. Zespół pokazał się z najlepszej strony udowadniając, że na scenie są jedną wielką muzyczną rodziną i świetnie się ze sobą rozumieją.

Lider jak zwykle zabawiał publikę swoją niecodzienną konferansjerką. – Czy na sali są ludzie związani, czy są tu jacyś single? – pytał. – Tak dużo singli? To Wy świetnie zrozumiecie nasze piosenki – stwierdził. Nie przestawał jednak omawiać poszczególnych utworów.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=-G6TEzzGZKk[/youtube]

Przed zagraniem „Suki” stwierdził: – To piosenka o ludziach, którzy żyją w związkach, niby szczęśliwych, a jak wychodzą z domu, to się zdradzają, sypiają z kim popadnie. Potem wracają do domu i mówią do swoich połówek: „Cześć Kochanie. Jak minął dzień? To może usiądziemy i obejrzymy ten film, który tak lubimy?”

Przy innym utworze stwierdził: – To będzie piosenka o męskiej przyjaźni.

Po zagraniu utworów z „Waszej Wspaniałości” zespół zarządził kilkuminutową przerwę. I zszedł ze sceny. Publiczność również postanowiła na chwilę opuścić salę i kiedy zespół wrócił na scenę było pusto. Budyń specjalnie się tym nie przejął, tylko zaczął nawoływać: – Obiad!… Dzieci, obiad!… Gąski, gąski do domu!

Fani pojawili się więc przed sceną. A Budyń kontynuował: – Gąski, gąski do domu!

– Boimy się! – odpowiedziała publiczność.

– Czego?

– Wilka złego!

I tu Budyń nauczył publiczność alternatywnej wersji tej dziecięcej zabawy. Po pytaniu „Czego?” publiczność miała odpowiedzieć „Ch… ci do tego”. Zadowolony z efektu Budyń rozpoczął drugą część występu, w której można było usłyszeć utwory z poprzednich płyt, które nawiązywały do tematu głównego  koncertu, czyli miłości.

Komentowanie wpisu jest wyłączone.