platforma blogowa portalu głos koszaliński

Kaboom! z Koszalina obchodzi 5-lecie. Wybuchów nie będzie (pobierz mp3)

Koszaliński Kaboom! ma już 5 lat. Z tej okazji rozmawiałem z wokalistą i współzałożycielem zespołu Radkiem Czerwińskim. To człowiek-orkiestra grający w wielu kapelach. O to też musiałem więc zapytać. No i wyszedł z tego mały wywiad-rzeka. Poczytajcie!

Radek Czerwiński - Kaboom! źródło: myspace.com/kaboomfromkoszalin

Radek Czerwiński - Kaboom! źródło: myspace.com/kaboomfromkoszalin

gramuzyka: – Kaboom ! obchodzić będzie pięciolecie istnienia. W jakim miejscu obecnie znajduje się zespół?

Radek Czerwiński: – Mamy nagrane trzy  nowe utwory w wersji demo. Te numery, które do tej pory można było posłuchać na naszym profilu myspace.com były nagrane krótko po śmierci Tomka (Tomasz Tośka Szeląg – dop. aut.).

Kaboom mp3 – pobierz

Od tamtej pory można powiedzieć, że zmienialiśmy styl, który wciąż ewoluuje i nie jestem w stanie powiedzieć jak będziemy grać za tydzień, czy za miesiąc. Z tej wściekłości, bezradności, że  Tomka z nami nie ma już wyszliśmy, w pewnym sensie pogodziliśmy się z tym. Co nie znaczy, że o Nim zapomnieliśmy. Jest z nami na każdej próbie i koncercie.

Nowe utwory są już inne. Są bardziej przystępne, melodyjne, bardziej do śpiewania. Niektórzy nawet komentują, że mają mniejszego kopa. Na pewno nie są uśmiechem w kierunku jakieś komercji! Może liczba utworów nie jest duża, ale trzeba pamiętać, że często zmieniali się nam perkusiści i trzeba było pracę zaczynać od nowa. Od momentu, kiedy doszedł do nas Punktak  praca nabrała trochę większego tempa, choć nie zawrotnego (śmiech).

gramuzyka: – A jakie są Wasze najbliższe plany?

Radek Czerwiński: – Nie mogę powiedzieć, że planujemy nagranie płyty, że mamy na nią materiał. Teraz chcemy nagrać teledysk, zmienić image sceniczny. Do tej pory ubieraliśmy się jak partyzanci na zielono, żeby to miało korelację z nazwą. A teraz na pięcioleciu chcemy pokazać się w nowej odsłonie, której najprawdopodobniej będziemy się trzymać. Dalsze plany są też uzależnione od członków kapeli. Punktaka głównym zespołem jest Raggafaya, Lesiu też zaczął grać w nowej grupie, nawet Klex (Heniek) też montuje coś z Berialem, ja gram w kilku zespołach.

Mamy też rodziny. Lesiu ma dwójkę dzieci, ja też. Klex prowadzi własny interes. Nie możemy więc 100 procent czasu poświęcić zespołowi. Ale staramy się grać, jeździć na koncerty. Choć właśnie ze względu na nasze uczestnictwo w różnych projektach muzycznych powoduje to, że terminy koncertów się zderzają, musimy to analizować i wybierać. Ale jeśli chodzi o samą pracę i twórczość Kaboom! to myślę, że ze strony każdego z nas jest 100 procent oddania. Dla mnie przynajmniej jest to główny zespół, chociażby ze względu na to, że jestem jego współzałożycielem. To moje Leszka i Klexa dziecko.

gramuzyka: – Czego się można spodziewać po jubileuszowym koncercie?

Radek Czerwiński: – To nie jest pięciolecie Rammstein, więc nie będzie wybuchów, pirotechnicznej kanonady, nie będzie nagich kobiet z pawimi piórami, nie będzie nagich mężczyzn. Nawet łasica z tortu nie wyskoczy. Będzie skromnie. Ten nasz jubileusz w momencie, kiedy nie mamy płyty, teledysku, podpisanego kontraktu będzie raczej skromnym zaznaczeniem, że jesteśmy na koszalińskiej scenie 5 lat, a bezpośrednią przyczyną powstania Kaboom! była chęć kontynuowania drogi muzycznej, którą zaczęliśmy z Leszkiem i z Tośką. Bo Kaboom! powstał w momencie, kiedy odbył się pierwszy koncert pamięci Tośki.

gramuzyka: – Czy jako Kaboom! gracie jeszcze utwory, które tworzyliście jeszcze z Tośką?

Radek Czerwiński: – Kaboom! gra tamte utwory, ale te z czasów Suońce, kiedy byliśmy triem – Tomek, Leszek i ja, a nie wcześniejsze kiedy nazywaliśmy się Słońhce. To kawałki: „Zniewoleni”, który jeszcze nagraliśmy z Tomkiem i „Porfiria”, który z Tomkiem ułożyliśmy, ale nagraliśmy dopiero teraz.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=veYSH557wmA[/youtube]

gramuzyka: – Ile teraz Kaboom! ma utworów w repertuarze?

Radek Czerwiński: – Kilkanaście. Poza nimi są też takie, które zrobiliśmy, zagraliśmy na kilku koncertach, ale uznaliśmy, że nie zażarły. Nie wywoływały emocji wśród publiczności, albo uznaliśmy, że męczy nas ich granie. Wtedy one giną. Czyli w sumie utworów zrobiliśmy więcej, a te kilkanaście to są te, które nam najbardziej odpowiadają. Przy okazji, czasami robimy jakieś covery.

Mamy nawet jeden nowy, który zagramy na pięcioleciu, ale nie zdradzę jaki, to na razie tajemnica. I zagramy też nowy utwór, który na próbach buja, a jak go przyjmie publiczność zobaczymy. I wtedy się okaże, czy go wywalimy, czy nie.

gramuzyka: – A czy wśród Waszych utworów są jakieś ulubione? Wasze bądź publiczności?

Radek Czerwiński: – Jeśli chodzi o koszalińską publiczność – zauważyłem to niedawno – to wydaje mi się, że lubi utwory najstarsze. Są fani „Kaboom!”. Lubią też „Dysfunkcję”, „Apokalipsę według mnie”, czy „Nikotynę”. Jest utwór, który – nie wiem dlaczego – szczególnie podoba się żeńskiej części publiczności. To numer „Uwielbiam Cię”. I były nawet prośby o to, żeby był dostępny w wersji audio lub mp3. Nagraliśmy go więc i można go posłuchać na naszym profilu myspace.com. Ja też lubię „Uwielbiam Cię”. A np. Klex uwielbia  „Świnię” przez nas roboczo nazwaną „Indiańcem”. Punktak bardzo lubi utwory, które grał Tośka, czyli „Porfiria” i „Zniewoleni”. Pewnie przez szacunek dla Tośki.

gramuzyka: – To może teraz kilka słów o sobie powiesz? Od początku. Tego muzycznego. Urodziłeś się i usłyszałeś coś, kogoś zobaczyłeś i postanowiłeś grać, śpiewać w zespole?

Radek Czerwiński: – Mogłaby z tego wyjść bardzo długa historia, ale postaram się to zrobić w skrócie. Uczyłem się w koszalińskiej, podstawowej szkole muzycznej. Tam powstał zespół Play, który tworzyli m.in. Marcin Wasilewski (teraz znany z Simple Acoustic Trio, czy też Marcin Wasilewski Trio) i Adam Sztaba (znany z telewizji m.in. z Tańca z Gwiazdami). Grali taką popową muzę gitarową. Wtedy im trochę zazdrościłem.

Później jeszcze będąc w podstawówce Telewizja Polska puściła koncert Duran Duran. Obejrzałem go. Zobaczyłem jak chłopaki grają, dziewczyny szaleją. Na scenie dymy, wybuchy. Szczena mi opadła. Może to dziś byłby obciach, ale jak oglądałem to widowisko wtedy to gdzieś tam w głowie mi przemknęło, że „ja też tak chcę”. Ale dalej w tym kierunku nic się nie działo.

I w pierwszej klasie szkoły średniej spotkałem Tomka Kłodzińskiego, kolegę jeszcze ze szkoły muzycznej. On tworzył zespół z kolegą Filipem, w którym potrzebowali klawiszowca. Chodziło o klimaty z okolic Marillion. Okazało się jednak, że bardziej potrzebny jest basista. Znaleźliśmy w szafie starą gitarę basową, pamiętającą czasy Seweryna Krajewskiego i Czerwonych Gitar. I niejako z przymusu zostałem basistą.

Tak powstał zespół Kokaina. W ten sposób rozpoczęła się moja rockowa droga. Można powiedzieć, że od 15. roku życia cały czas z muzyką rockową mam do czynienia.

gramuzyka: – Jesteś w stanie policzyć w ilu zespołach grałeś do tej pory? Było ich kilkanaście, ponad 20?

Radek Czerwiński: – Myślę, że mniej niż 20. Licz.

To była Kokaina, Demon Pazoozoo. Przez moment miałem grać z New Da Wont. Byłem w Big Dicku. Byłem basistą w zespole Fargo, w którym grał Mahoń. Grałem z Kubą Stenclem w Iguanie 24. Razem z Tośką i Gilmurem tworzyliśmy zespół grający covery rockowe. Było Słońhce (później Suońce). Miałem grać w projekcie Bulego. Grałem w 100 gram. Jestem w Ivonie, gram w Kolesiach, teraz także w Mr. Zoob.

Jak studiowałem w Słupsku, to też miałem grać w zespole. Występowałem dwukrotnie na studiach solo z gitarą wykonując covery grunge’owe. Na studiach również stworzyliśmy projekt Solo Po Solo, gdzie byłem perkusistą (śmiech).

Uczestniczyłem przez moment w projekcie Mały Grzebie Przy Maszynie, dzięki czemu podczas koszalińskiego Tygodnia Kultury Studenckiej mogłem w końcu zagrać przy śmietniku (śmiech). Jeśli do udziałów w zespołach zaliczyć można śpiewanie w słupskim, akademickim chórze Juventus Cantans, to śpiewałem w nim w basach. Mimo że to mało rockowe to jednak dużo mi dało jeśli chodzi o operowanie oddechem, przeponą, właściwym stawianiem dźwięku.

I tak, jak na gali oskarowej: „kogo nie wymieniłem, to przepraszam, ale serdecznie pozdrawiam”. W sumie 20 lat zajmuję się muzyką rockową.

gramuzyka: – Który zespół, poza Kaboom! lubisz najbardziej?

Radek Czerwiński: – Powiem tak. Kiedyś było tak, że kto by mnie nie poprosił to bym nie odmówił udziału w jego zespole. Teraz jest inaczej. Mam rodzinę, kredyt na mieszkanie do spłacenia i nie mam tyle czasu, żeby udzielać się jeszcze bardziej. Teraz na pewno bym odmówił takiemu zespołowi, w którym bym się źle czuł. Powiedziałbym to tym ludziom.

gramuzyka: – Czyli w tych zespołach, w których teraz grasz czujesz się dobrze i nie będziesz żadnego z nich faworyzował?

Radek Czerwiński: – Każdy z tych zespołów ma inny klimat, w każdym są inni ludzie. Wiadomo, że Kaboom! będzie zawsze lekko z przodu pod względem ważności, bo to w pewnym sensie moje dziecko.

gramuzyka: – A wytrzymujesz z wariatami z Ivony?

Radek Czerwiński: – Mam nadzieję, że oni nigdy nie przestaną tymi wariatami być! Te przygody, które razem przeżyliśmy i mam nadzieję, że jeszcze się przydarzą to coś niesamowitego. Książkę można pisać (śmiech).

A przy okazji pasuje mi w tym zespole rola basisty, takiego trochę z boku. Nie jestem frontmanem, więc nie muszę zabawiać publiki i powiem szczerze, że nie wiem, jak miałbym to robić w przypadku takiej formy muzyczno – kabaretowej. Ciocia (Waldek) jest w tej kwestii absolutnie bezkonkurencyjny.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=bJ1z4YbFL8k[/youtube]

gramuzyka: – Jak to się stało, że trafiłeś do Mr. Zoob? Miałeś obawy, żeby do nich dołączyć i być właśnie na froncie?

Radek Czerwiński: – To wyszło spontanicznie. Wiedziałem, że Andrzeja Donarskiego już w zespole nie ma. Wiedziałem, że poszukują wokalisty, że kogoś przesłuchiwali. Ja się tam nie pchałem, obawiając się, że nie czuję krótkiej frazy charakterystycznej dla ska, że nie potrafię bujać co w reggae jest konieczne.

I kiedyś spotkałem Jacka Paprockiego, gitarzystę Mr. Zoob, który powiedział: – Przyjdź i spróbuj.

Więc poszedłem. To nie była zwykła próba. Dostałem nagrania, kilkanaście utworów z tekstami. Miałem sobie je posłuchać i popracować nad nimi w domu i zrobić to po swojemu nie zmieniając tylko konkretnych linii melodycznych. Początkowo się z tym „biłem” i szczerze powiedziawszy byłem fatalny. Jednak z czasem coraz więcej w tych utworach Radka Czerwińskiego dochodziło do głosu.

Nie było jednak łatwo, bo przecież to zespół, którego teledysk w telewizji widziałem jako dziecko. To zespół, na którego koncercie podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy byłem przed sceną i zajebiście się bawiłem, choć było – 15 stopni. To zespół, w którym mam znajomych i zanim się obejrzałem już byłem po trzech koncertach z nimi.

Zdaję sobie sprawę, że mierzę się niemal z legendą, ale nie zamierzam kogokolwiek kopiować tylko dać siebie. Hmmm… Dlaczego zgodziłem się dołączyć do zespołu? Kiedyś powiedziałem: – Bo lubię wyzwania. I pewnie coś w tym jest…

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=hqsVnn9tjx4[/youtube]

gramuzyka: – A nie boisz się stwierdzenia, że której lodówki muzycznej w Koszalinie nie otworzysz tam Radek Czerwiński?

Radek Czerwiński: – Boję się. Ale nie robię tego po to, że chcę żeby mnie wszyscy znali, bo gram tu i tam. Robię to tylko z chęci sprawdzenia się i pokazania, że mam do powiedzenia trochę więcej niż w ramach jednej stylistyki muzycznej.

Skoro Mr. Zoob się ze mną nie pożegnał, a zagraliśmy już kilka koncertów, to super. Skoro już 5. rok ciągniemy to z Kaboom! – mimo że nie udało nam się zawojować scen w Polsce – to dlatego, że lubimy razem muzykować. Z tych samych powodów gram w Ivonie i nawet ostatnio zacząłem mieć wpływ na to, co kapela tworzy. Pewnie jest to jakaś schizofrenia muzyczna, ale zaznaczam – tylko muzyczna. Ponadto to czego nauczę się w jednym zespole, przenoszę do drugiego. W tym przypadku nauka i wykorzystywanie jej strasznie mnie jara.

Podobno nie krytykuje się tylko tych ludzi, którzy nic nie robią. Ja świadomie wychodzę z mordą gotowy przyjąć policzki. Pokazuję się, mam coś do powiedzenia w kwestii muzycznej i zdaję sobie sprawę, że nie można wszystkim dogodzić. Nie ukrywam, że po cichu wierzę, że moja postawa może być pewnym wzorem do naśladowania dla młodych i zdolnych rock n’ rollowców, z którymi na co dzień też mam do czynienia. Jeśli kogoś moja aktywność sceniczna wkurza to przepraszam, ale z papierową torbą na głowie występować nie będę.

gramuzyka: – Jak rodzina przyjmuje Twoje zainteresowania? Rozdarcie między kilka zespołów, wiele prób, pracę no i pewnie również częste nieobecności w domu z tym związane…

Radek Czerwiński: – Staram się być w domu tak często jak mogę. Tak zdaje się mówią marynarze (śmiech). W tej kwestii wielka miłość i szacunek dla mojej żony, która wspiera mnie w tych działaniach, a nie hamuje. Podobnie zresztą moi rodzice i teściowe. Dobrym, wspierającym duchem jest mój brat Leszek.

Nawet mój, starszy syn Paweł lubi Mr. Zoob i Kaboom! i podśpiewuje sobie piosenki tych kapel. Wiadomo jednak, że rodzina jest ważniejsza, niż zespoły i kiedy trzeba – choroba żony, czy dziecka – to nie ma prób, nie ma koncertów i jestem tylko dla rodziny. Ale nie tylko w sytuacjach ekstremalnych reaguję i poświęcam się rodzinie. Nie usłyszałem jeszcze, że zaniedbuję rodzinę. Chociaż zauważyłem, że nie spędzam w domu aż tyle czasu co „klasyczny” ojciec, czy mąż. Jeśli zatem dojdzie do sytuacji krytycznej, w której w domu jestem gościem i to nie za częstym, to zrobię wszystko, żeby tę sytuację odwrócić. Z czegoś na rzecz rodziny z pewnością wtedy zrezygnuję

gramuzyka: – W takim razie życzę idealnego godzenia miłości do rodziny i do muzyki.

Kaboom mp3 – pobierz

5 komentarzy do “Kaboom! z Koszalina obchodzi 5-lecie. Wybuchów nie będzie (pobierz mp3)”

  1. james dead napisał(a):

    Pozdrowienia dla Radasa, dobry człowiek, dobry muzyk

  2. m napisał(a):

    szacunek dla radka, no i dla autora za ten wywiad 🙂 Aż miło przeczytać te wszystkie nazwy zespołów padające w tekście.

  3. gramuzyka napisał(a):

    100 lat Panowie Kaboom! Słucham namiętnie Waszych trzech utworów! „Po co” rewelacja pod każdym względem: muzycznym, aranżacyjnym, tekstowym, wokalnym – pod każdym. „Porfiria” wiadomo – klasyka Kaboom! bardzo dorby numer. „Uwielbiam Cię” – na początku mi się nie bardzo podobał, ale z każdym odsłuchem się przekonuję do niego! Pozdrawiam – MR gramuzyka

  4. Kaboom! napisał(a):

    bardzo dziękujemy za komentarze i opinie! Pozdrawiamy. Kaboom!

  5. Bułek napisał(a):

    Zdjęcia z tego koncertu można obejrzeć tu: http://picasaweb.google.com/bullopawel/20100327KoszalinAmfiteatrKaboom