platforma blogowa portalu głos koszaliński

Digit All Love – poetycki trip-hop

Digit All Love to według mnie taki polski zespół, który nie musi mieć kompleksów porównując się z innymi zagranicznymi bandami. Grupa z Wrocławia po prostu wydała płytę na niezłym europejskim poziomie.

Digit All Love - V (fau)

Digit All Love - V (fau)

V (fau), czyli drugi album Digit All Love, to porządnie zagrany i zaśpiewany krążek zawierający 11. zgrabnych, zróżnicowanych klimatycznie – ale trzymających się konwencji trip-hopowej – utworów. Z naciskiem na lajtowe, nostalgiczne brzmienie.

Smyczki, fortepian i syntezatory

Numery przesycone są dźwiękami instrumentów smyczkowych i fortepianu. Nic w tym zresztą dziwnego skoro w ośmioosobowym składzie jest trio smyczkowe (skrzypce, altówka, wiolonczela).  Klimat robi także żywa gitara wraz z perkusją i płynącym basem.

Trip-hop nie może obyć się oczywiście bez syntezatorów i programowania. W przypadku Digit All Love tworzą one raczej tło, niż pierwszy plan kompozycji, bądź też pełnią równorzędną funkcję.

Anielska Natalia

Najjaśniejszym punktem składu jest Natalia Grosiak – wokalistka, która czaruje swoim delikatnym głosem. Bez żadnych problemów wchodzi na wysokie rejestry przypominając mi czasami manierę Beth Gibbons z Portishhead , czy Björk.

(Nie znalazłem utworu z nowej płyty, ale posłuchajcie innych kawałków Digit All Love)

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=sG6EF2JBH_s[/youtube]

Trip-hop po polsku i… japońsku

Dużym plusem Natalii jest też fakt, że nie boi się śpiewać po polsku (choć są utwory po angielsku, a jeden nawet w języku japońskim). A to, niestety, w przypadku wielu polskich zespołów aspirujących do wyjścia poza rodzimy rynek muzyczny jest rzadkością. Dodatkowo w przypadku Digit All Love te teksty są „o czymś”.

Ale trudno się temu dziwić skoro są to (jak się dowiedziałem w okładki płyty) wersy zaczerpnięte z wierzy Adama Asnyka („Po co się budzą pragnienia szalone”), Kazimierza Przerwy-Tetmajera („Szukam Cię”), Stanisława Wyspiańskiego („W czyichże rękach byłem manekinem”) i Haliny Poświatowskiej („Do Ciebie przez świat”).

V (fau) robi wrażenie

Nie wiem, czy płyta zagości na długo w moim odtwarzaczu, czy będę do niej często wracał. Wszystkich fanów trip-hopu zachęcam jednak do wrzucania na ucho „V”. Może zrobić wrażenie.

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=Ss1P91MSnDw[/youtube]

PS. Tak na koniec moje małe skrzywienie w poszukiwaniu podobieństw w muzyce. Otwierający płytę „Fresh” (najmocniejszy na albumie) jest tak zaaranażowany i zaśpiewany, że bez problemu mógłby się znaleźć wśród utworów Jonathana Davisa i grupy Korn.

http://www.myspace.com/digitalllove

Komentarze (1) do “Digit All Love – poetycki trip-hop”

  1. oli napisał(a):

    Dość ciekawe. no, czysty bristol, jakby pomiędzy Morcheebą a wokalem Bjork przy muzyce Amona Tobina…. czy jakoś tak. jakoś tak mi się kojarzy. z Wrocławia gostki… szkoda, że nie grali za moich czasów, na pewno wtedy miałabym ich koncert za sobą. wtedy często łaziłam we wrocku na takie koncerty za pięć zyla.